Trochę brakuje mu moim zdaniem do innych filmów skandynawskich

Jak w tytule. No jak na film skandynawski to dla mnie klimatu trochę zabrakło, jest nieźle, ale w porównaniu do innych skandynawskich filmów (może nie oglądałam jeszcze bardzo dużo, ale jednak znam ich klimat), to wypada moim zdaniem gorzej. Postacie mniej wiarygodne, bardziej jednowymiarowe moim zdaniem. Ogląda się zbyt lekko jak na film o tej tematyce i nie chodzi mi o to, że za mało mocnych scen, tylko ogólnie mam takie wrażenie. Dobrze jednak pokazane jak często Ci, którzy są na górze w hierarchii tak naprawdę są tchórzliwi.Widać jak Erik nabiera odwagi, ale jego zmiana jednak jest zbyt spektakularna, że wcześniej sam stosował agresję, a teraz jest dobry i chce przed nią chronić. Też pewnie można to wytłumaczyć, ale lepiej, gdyby to było wiarygodniej pokazane. Podobno lepsza jest książka o tym samym tytule, tak czytałam niektóre opinie, kiedyś przeczytam. Ogólnie film niezły, ale też nie taki dobry moim zdaniem jak mógłby być, zwłaszcza jak na film skandynawski odbiega od poziomu moim zdaniem. Moja ocena 6/10, polecam, ale nie jest to jakiś świetny film, ciekawy, ale trochę nie do końca dobrze zrobiony moim zdaniem.

1
  • Tak przy okazji mogłabyś polecić trochę filmów (tych skandynawskich) chętnie obejrzę, bo Zło mi się bardzo podobało.

  • "Postacie mniej wiarygodne, bardziej jednowymiarowe moim zdaniem"

    To chyba największa wada filmu. Główny bohater jest człowiekiem ze stali, który niczego się nie boi i tuż po przyjeździe do nowej szkoły z miejsca stawia się całej elicie. I to tylko z tego powodu, że nie chciał jechać do domu na weekendy. (Czy nie mógł tego osiągnąć po prostu... nie jadąc? Matce przecież nakłamał tak czy siak). Jedyna ewolucja, jaką ten bohater przechodzi, to stosunek do ojczyma.
    Silverhielm wypada trochę lepiej, jest nieco bardziej dwuwymiarowy - z jednej strony spokojny, szanowany, z początku niemal wręcz życzliwy, ale gdy oberwał po ego, zmienił się w bezwzględnego i niebezpiecznego sadystę. Ale i tak jego postać wydaje mi się dość płytka i bez wyrazu.

    Fabuła też do mnie niezbyt przemawia. Ostatnim, co by mi przyszło do głowy, jest usprawiedliwianie Silverhielma i jego ekipy, ale trzeba przyznać, że Eric mógł z łatwością tego wszystkiego uniknąć, i to nawet nie liżąc im buty, a zwyczajnie nie pakując się w kłopoty na własne życzenie. Co prawda w filmie karani są także i inni uczniowie, ale wszystko jest ukazane z perspektywy Pontiego, więc tak naprawdę nie wiemy za co.
    Jakkolwiek więc zachowanie zarówno starszyzny uczniowskiej jak i nauczycieli jest całkowicie karygodne, to jednak ciężko się z głównym bohaterem do końca utożsamić i popierać jego działania.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: