Kąpiel w zlewozmywaku... Co za przedziwny film

No, jest specyficzny... Trudno się w nim czasami odnaleźć, choć koniec końców większość wątków jest zrozumiała. Zapewne oglądając drugi raz rozjaśniłoby się wszystko i, patrząc na komentarze, pewnie kiedyś to zrobię. Może faktycznie to jeden z tych filmów, które trzeba obejrzeć dwukrotnie, bo po jednym seansie mam mieszane uczucia... Ktoś, kto to wymyślił musiał mieć nieźle porobione z głową, to pewne. No ale nie da się ukryć - wątek, zdecydowanie nieszablonowy, jest bardzo ciekawy. Za to duży plus, podobnie jak za grę aktorską kapitalnego Carreya (z czasem coraz bardziej się przekonuje, że w tych jego nielicznych dramatach jest jeszcze lepszy niż w komediach), Winslet (chwilami piękna to kobieta) i Dunst (również). Ale realizacja... osobiście raczej gustuję w filmach poukładanych, takich, przy których wiem, co gdzie leży. Tutaj nie jest to może jakoś strasznie zagmatwane, ale o zbytnim porządku też nie można mówić. Mimo wszystko nie przeszkadzało to aż tak bardzo (choć trochę na pewno, nie ukrywam), a niektóre sceny (choćby kąpiel w zlewozmywaku... yyy?), naprawdę dobre, sprawiły, że całość oceniam na mocne 7. Może po oglądnięciu drugi raz będzie wyżej ;)

5

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: