Drzwi

Zdecydowanie wolę książkę, bardzo polecam. Napisana świetnym stylem (czyta się jednym tchem), jedna z najbardziej poczytnych książek Magdy Szabo. Film niestety nie oddał klimatu książki, a szkoda.

  • Gdybym wcześniej przeczytał książkę, pewnie nie oceniłbym tak wysoko filmu. Film mnie zachwycił.

  • Też uważam, że książka o wiele lepsza (jedna z moich ulubionych). Niemniej, ekranizacja dość wierna, co się w dzisiejszym kinie rzadko zdarza.

  • Kicz. Książka pewnie jest taka sama.
    Mamy tu zestawienie zdarzeń tragicznych: tragiczna śmierć sióstr, tragiczna śmierć matki; okrutnych: śmierć jałówki, okrucieństwo dziadka. Ze zdarzeniami idyllicznymi: jak szczeniaczek w zaspie w środku zimy, miłość dziadka do przybranej wnuczki.
    Tu nie ma psychologicznego środka. jakiegoś stopniowania, gradientu. Jak coś jest złe, to jest złe aż do absurdu. przecież straszna jest śmierć jednej siostry. Tu nie dość, ze giną obie naraz( i to w jak dramatycznych okolicznościach), to na dobitkę matka musi wskoczyć do studni. Mnie już pierwsze zdarzenie wydaje się tak tragiczne, że na kolejne nieszczęścia po prostu przestaję reagować.
    Kolejna sprawa. Nie mogę pojąć skąd to poważanie Magdy do tej terrorystki Emerenz? Jaki ona miała autorytet? Jak na mój gust jej się wszyscy zwyczajnie bali.
    Niby tak mocno kochała, ze pozwalała innym umrzeć. No właśnie. Innym jest łatwiej pozwolić na wszystko, tylko nie sobie. Bo jej tak naprawdę na tamten świat pilno nie było. Miała pretensje do Magdy. A przecież wiedziała, ze jest chora i stara. Więc na co czekała? Po co obciążała Magdę swoją tajemnicą? (banalną w gruncie rzeczy)
    Jedynym zdrowo reagującym an Emerenz był mąż Magdy.
    Film dla pokręconych bab.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o