Polska szkoła seksu.

To chyba tylko zapamiętam z tego filmu - sceny seksu, typowe dla polskiego kina "zaangażowanego".
A jak wygląda ten "polski zaangażowany" seks?
A no bohaterowie... parzą się gwałtownie, rozpaczliwie, obowiązkowo w jakichś antyromantycznych okolicznościach a także często w niezwykle karkołomnych (penisołomnych?) konfiguracjach.
Chociaż nie powiem ociupinkę fajnie było popatrzeć na - dorodne, opalone (zapewne w jakimś śródziemnomorskim kraju) podkreślone przez seksi-przedwojenne zakolanówki - uda zabiedzonej więźniarki granej przez śliczną Wichłacz.

Generalnie ten film to dla mnie taka trochę prowizorka - twórcy mieli jakiś pomysł, ale nie za bardzo chciało im się go dopracować i w rezultacie "Zgoda" mimo że nie trwa nawet dziewięćdziesięciu minut to dłużyła mi się niemiłosiernie.

I żeby była jasność - film nie podobał mi się, bo jest "antypolski", bo w moim odczuciu nie jest. W końcu na samym początku komendant obozu staje przed więźniami i mówi:

"Jestem Żydem. I komendantem tego obozu. I nie spocznę dopóki wszyscy Niemcy nie zostaną ukarani."

I wszystko jasne.

7

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: