Eleonor-egoistka i manipulatorka

Mialam serdecznie dosc Eleonor. Dla mnie to egoistka, nie liczaca sie z uczuciami innych. Tylko ona cierpi, tylko ona jest wazna. Traktuje tego biednego faceta jak swoja zabawke. Nie przychodzi jej do glowy, ze on moze tez cierpiec. Eleonor opuszcza dom, zeby "odszukac siebie", zapisuje sie na kurs zalatwiony przez tatusia, a jej maz w tym czasie ma na glowie restauracje a pozniej likwidacje ich mieszkania. I tez cierpi, ale zyje, idzie do przodu. Eleonor zjawia sie w zyciu Conora, od czasu do czasu, zeby go podreczyc i upewnic sie, ze na pewno wciaz jest w stanie rozwalic go psychicznie i jeszcze strzela fochy kiedy okazuje sie, ze byl z inna. Ogladajac film mialam ochote potrzasnac Conorem i rzucic cos w stylu "chlopie, opamietaj sie." Koncowa scena w parku (Ona) byla niedokonczona. Mam nadzieje, ze po tym jak ona go zawolala, on tylko na nia popatrzy i odejdzie.

9
  • Eh, człowieku. Myślisz że jak matka traci swoje dziecko, to myśli racjonalnie? Taki ból jest nie do zniesienia, człowiek nie zastanawia się, czy postępując w taki czy inny sposób rani innych, każdy musi sobie poradzić z cierpieniem na swój własny sposób. Ja rozumiem, że można kogoś skrytykować w normalnej relacji damsko-męskiej, że laska ma faceta gdzieś, ale tu chodzi o coś znacznie bardziej smutnego i skomplikowanego, coś co wpływa na Twoje życie i psychikę do końca Twojego życia. Ta matka nosiła w sobie życie przez 9 miesięcy, potem przez kolejne parę je wychowywała, było dla niej wszystkich i nie była przygotowana na to, że straci największy sens swojego życia. Rly, pomyśl o tym.
    "Ale żyje, idzie do przodu" - serio? Nie widzisz tego, że on też stoi w miejscu, tylko udaje, że tak jest? Inaczej wpływa cierpienie na niego, a inaczej na nią.

    • Czyli on niczego nie traci, tak? Conor syna nie wychowywał, dzieciak nic dla niego nie znaczył i facet był oczywiście przygotowany na jego stratę? Eleonor snuje się w życiu Conora i go niemiłosiernie dręczy. Jeśli jej pomysł na radzenie sobie z bólem, to zadawanie bólu innym, to coś jest z nią bardzo nie w porządku. Tak, uważam, że Conor idzie do przodu; małymi kroczkami, pomału. Eleonor nawet nie stoi w miejscu, a to już byłby sukces. Ona się cofa, ze swoimi fochami i egocentryzmem, bo przecież to jej cierpienie jest najważniejsze. Conor? Who cares...on nie ma prawa do niczego. On ma cierpieć, bo Eleonor tak chce.

      • Czy ja gdzieś napisałam, że Conor się nie liczy? Przecież on też był rodzicem. Chodzi o to, że to tak jakbyś powiedział, że jak ktoś komuś umarł, to nie powinien płakać i przeżywać żałoby, bo przecież po co płakać, skoro można żyć.
        Conor poradził sobie z tym problemem na swój sposób, ale Eleonor ma zupełnie inną osobowość, zupełnie inaczej przeżywa stratę dziecka. I wcale nie odeszła od Conora, tylko chciała CZASU. Czasu na poukładanie sobie wszystkiego, czasu na przeżycia żałoby oraz załagodzenie bólu. Myślisz że to, co według Ciebie robi z Conorem to tylko zabawa? Ona po prostu stara sobie poradzić z tym wszystkim, a przez to, że dalej go kocha, stara się powoli do niego wracać. Nie można oskarżać ludzi, którzy przeżywają największą tragedię swojego życia, naprawdę, to jest nieludzkie. Nie chodzi o to, czy podoba Ci się takie postępowanie czy nie, to trzeba po prostu zaakceptować i spróbować zrozumieć.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: