Dubbing

Pamiętam jak oglądałem "Wielki sen" z Bogartem, dubingował go Jan Kobuszewski, którego bardzo lubię (10/10), ale był to jeden z niewielu filmów z którego wyszedłem przed upływem 15 minut. Nawet jeśli ktoś ma kłopoty językowe, głos aktora stanowi część jego roli i dzięki dubingowi co zyskujemy, dwóch aktorów w jednej roli? Uważam, że poza filmami dla dzieci, zwłaszcza animowanymi, choć może nie tylko, dubing powinien być traktowany jako kicz. Jeśli pojawią się filmy z symulacjami komputerowymi zamiast aktorów, być może zmienię zdanie, ale na razie pamiętam Bogarta z głosem Kobuszewskiego i zamiast dwóch wspaniałych aktorów wyszedł knot do kwadratu.

  • Re: Dubbing
    Ja także należę do przeciwników dubbingu. A zraziłem się do niego mocno przy "Mrocznym Widmie" (oczywiście zraziłem się także do tłumaczenia, kina Warszawa i dystrybów: Syreny i Imperialu, do tych ostatnich zraziłem się szczególnie ostro). A cała ta sprawa wyglądała tak. Oto Syrena wymyśliła sobie dubbing, który poparł Lucasfilm. Wzięto parę osób, dyletancko przetłumaczono film (a w szczególności tytuł, a już nagrodę powinni dostać w kategorii tłumaczenie nazw. W polskiej wersji filmu TC-14 pojawia się jako T-14, gratuluję. Lepsze tłumaczenie Star Wars ostatnio zrobili tylko Rosjanie, którzy w wydaniu klasycznej trylogii na wideo wszystkie futrzane stworzenia oraz parę innych (np. Jabbę) nazwali małpami). Najpierw fani zaczeli prosić Syrenę, zróbcie tak i tak. Nie. Dopiero wysłanie kilkuset tysięcy listów prostestu (głównie email, sam wysłałem kilkanaście, a może kilkadziesiąt) pomogło. Niemniej jednak głosy i tak się zlewały i były raczej słabo dobrane. Jako dowód ich winy proponuję poszukać w sieci zwiastuna TPM w japońskiej wersji językowej. Kiedyś go ściągnołem. Mogłem zaknąć oczy i wiedziałem, która postać mówi. Tak były dobrane głosy. (faktem jest, że za Anakina mówiła jakaś kobieta, ale gdyby na StarWars.Com o tym nie napisali nie wiedziałbym ;).
    Z drugiej strony jest jeszcze dostępność. Dubbing sam z siebie może być, chociaż ja raczej bym go unikał. Ale dowiedziałem się, że Shrek np. był także bez dubbingu. Nie wiem czy nie dotarł do Wrocławia, czy mi gdzieś ta kopia przemknęła. Oczywiście Shrek był zrobiony super. Niemniej jednak brak wersji (może być nawet bez napisów w przypadku filmów angielskojęzycznych) jest również kolejnym punktem przeciw dubbingowaniu.
    No jasne, że dubbing w filmach dla dzieci jest wskazany, ale przy okazji jeszczę skrytykuję tłumaczenia. Często także pozostawiają wiele do życzenia, lub są "zbyt literackie" (np. tytuł "Podziemny krąg" ciekawe jak brzmi tytuł po angielsku ;). Czasami jest jednak tak, że w filmie coś mówią a tu nie ma podpisów. Nie wiem czy to cenzura, czy błąd tłumacza, ale jeśli takie wałki miałybyć w filmach z dubbingiem to ja wysiadam. (np. w kilku scenach "Brothera" mówili coś po japońsku, a podpisu brak. No sorry, moja wina, jestem jakiś nie kumaty i nie uczyłem się japońskiego.) A jak już jestem przy tłumaczeniach to skończe tym czym zacząłem, czyli "Gwiezdnymi Wojnami". No niestety tak jest, że ja jako przedstawiciel fanów, często spotykam się z różnymi tłumaczeniami SW. Kiedyś Amber podjął pewne kroki próbujące usestymatyzować tłumaczenia (powinnie je podjąć jeszcze raz, ale na głębszym poziomie). Tak więc zdarzało się, że w jednej książce Han Solo latał "Tysiącletnim Sokołem", w innej "Sokołem Tysiąclecia" a w jeszcze innej "Falconem Millennium". Teraz lata "Sokołem Millennium". No niestety Syrena zamiast w jakiś sposób skontaktować się z Amberem, największym polskim wydawcą SW, zaczęła działać na własną rękę. Dobrze, że Amber wziął chociaż ich tytuł, bo byłaby wielka boruta. Zresztą i tak była, bo Syrena wprowadziła własne logo "Gwiezdne Wojny" i nie dała na nie licencji Amberowi. Lucasfilm się zdenerwował i oficjalnie zbanował tytuł "Gwiezdne Wojny". Dlatego Amber dziś wydaje wszystko jako "Star Wars". Jeśli tego jakoś nie uporządkują, może tak być, że w przyszłym roku wejdzie na polskie ekrany film "Star Wars: Część II: Atak Klonów". Moje gratulację.
    Całkiem inaczej zrobiono dubbing gry "Baldur's Gate" - "Wrota Baldura". Dubbing jest tam zrobiony dość dobrze, ja się bynajmniej nie będę czepiał. Mało tego grę tłumaczyli tłumacze Fantasy głównie z Maga czy ISA. No a w nagrywaniu głosów brał udział między innymi Piot Frączewski. Ja mam wersję polską gry i jestem z niej zadowolony. (A może słyszliście Larry'ego 7 ze Stuhrem. Też super.). I myślę, że twórcy Shreka raczej wzorowali się właśnie na tym co zrobił CD-Projekt. I jeszcze słowo o dostępności. Oto bowiem misje do "Baldur's Gate II" po angielsku można było zamówić specjalnie w CD-Projekcie. Ponieważ oni zdubbingowali ten produkt, nie mniej jednak wiedzieli, że nie wszyscy będą chcieli dubbing. Zorganizowali więc zapisy (przez internet) nie poto aby zarobić, ale po to aby przekonać do siebie tych klientów, którzy nie chcą dubbingu, by nie musili korzystać z usług piratów. Niestety filmowi dystrybi chyba wolą wspierać DivXa.

  • Nie przekonaliscie mnie
    Przykro mi, ale mnie nie przekonaliscie (jeszcze). Z dubbingiem jest jak z filmem, sa lepsze i gorsze. Nie uwazam, zeby dubbing przy "Mrocznym widmie" byl tragiczny. Tlumaczenie bylo do bani, ale dubbing wykonano poprawnie, choc wole wersje oryginalna i kasete wideo z takowa sciagnalem sobie z USA. Przypomnijcie sobie jednak "Ja, Klaudiusz", wspomnianie juz przez mnie wczesniej "Zakochany kundel", "Piotrus Pan", "Kopciuszek", czy "Arabelle". Przeciez te filmy byly fantastycznie zdubbingowane. Jakis czas temu w telewizji powtarzano serial o rodzinie Straussow, zdubbingowany i musze przyznac, ze mialem ogromna frajde ogladajac ten film.
    Moim zdaniem milion razy gorszy od dubbingu jest krolujacy w poslkiej telewizji lektor, ktory niekiedy zaglusza swoja gadka nawet wybuchy (tak bylo w przypadku pokazywanego na Polsacie "Dnia Niepodleglosci"). To jest dopiero zamacj na film.

    • Przekonywać nie mam zamiaru
      1) Nie mam zamiaru przekonywać nikogo do tego, że dubbing jest zły czy dobry. Mnie w sumie nie przeszkadza, pod warunkiem, że:
      a) tłumaczenie będzie dobrze zrobione
      b) będzie ŁATWO dostępna wersja bez dubbingu
      Jeśli te dwa warunki będą spełnione, to wtedy jestem za dubbingowaniem wszystkie co się da. Jak ktoś chce to niech nawet dubbinguje amerykańskie piosenki. Proszę bardzo. A jak będzie dobrze zrobiony i będą łatwo dostępne obie wersje, to może się tak zdarzyć, że chętnie wybrałbym się na jedną i drugą do kina.
      2) Co do lektora to niestety często jest to także poraszka. Np. w wersji trylogii "SW" z 1995 doskonale słychać część angielskich dialogów, bo lektor je czyta wtedy gdy są efekty dźwiękowe. (Brawo dla inwencji dysrtyba).
      3) "Mroczne Widmo". Być może dla ciebie to nie była tragedia. Wiesz pewnie gdybym usłyszał to w jakimś innym filmie, może bym się nie czepiał. No cóż tutaj jednak patrzę z punktu widzenia Fana. I tu do tragedii jest blisko. Najlepiej został zrobiony Jar Jar i R2-D2. Ale już aktor podkładający głos pod Iana McDiarmida, to niestety pozostaje daleko w tyle za swoim poprzednikiem. Przez to film traci. Akcent Neimodian wógole po polsku nie brzmi, bo w pewnym sensie przypomina trochę polski, niemiecki, więc kolejny ważny fragment filmu się gubi. Akcent Watto także jakby trochę zniknął. No i jeszcze Natalie Portman. Tutaj niestety nie było u nas mowy o profesjonalnym podejściu. A to z tego względu, że w niektórych scenach, głos Natalie jest porpawiony komputerowo. U nas sobie to odpuszczono. I jeszcze raz o tłumaczniu TPM. Ostatnio (21 września) udało mi się w końcu przeczytać wszystkie napisy w trakcie filmu oglądanego z kasety. No sorry, ale to w wielu miejscach jawne kpiny. Nie wspomnę już o "wspaniałych" polskich napisach w czołówce. ("bardzo dobry" pomysł. Imperial powinien dostać nagrodę Nobla za niesamowity wkład w rozwój ludzkości).
      4) "Star Trek: Voyager" muszę przyznać, że na początku nie za bardzo podobał mi się dubbing (no i tłumaczenie). Ale kiedy TVN puścił "Następne pokolenie". Zmieniłem zdanie. W TNG znalazły się tłumaczenia jakby żywcem przeniesione w naszą rzeczywistość. Oto bowiem w Polsce statkiem dowodzi Komandor (wiem, bo jak pływałem na "Biegnącej po falach" to pełniłem rolę pierwszego oficera - kapitana, a to nie ja dowodziłęm okrętem, niestety u nas myli się te funkcje. Dobrze, że TVN chciał na to zwrócić uwagę, ale mógł znaleźć lepszy sposób), a nie kapitan. W USA jest na odwót, więc głos lektora często brzmiał wtedy śmiesznie. Oczywiście ja coraz bardziej przychylam się do napisów, z tym, że rozumiem, że częśc woli lektora, część dubbing.
      5) Gdzie "dubbing" mi się podobał? Muszę przyznać, że najbardziej podoba mi się dubbing w niektórych grach komputerowych. Tu prym wiedzie "Larry 7". Faktycznie tłumaczenie nie jest dosłowne, ale trzyma klimat (w "Shreku" jest podobnie). Przez to gra, dla mnie jako osoby urodzonej w Polsce i myślącej po polsku, jest fajniejsza od oryginału (no i Stuhr jako Larry!) i jeszcze łatwiej jest ją przejść. W "Baldur's Gate" dubbing mnie nie zachwycił, aczkolwiek też nie widzę powodu by go skrytykować, wyrzuć grę bo z dubbingiem czy uznać, że uderza to w mój intelekt. Nie. Ale tutaj miałem wybór, a poza tym tłumaczenie jest bliskie standardom tłumaczeń "Forgotten Realms" (no bo robili to Ci sami ludzie).

      Reasumując. Może nie jestem, aż takim wrogiem dubbingu samego w sobie, lecz bardziej tego, że próbuje się nim monopolizować kina czy kasety. No bo jak już pisałem w poprzednim poscie, "Shreka" bez dubbingu w kinie nie spotkałem. Może był grany, wtedy gdy mnie nie było, ale to jest już brak dostępu. Nie mam nic przeciw temu, by dubbing był obok, ale NIE ZAMIAST!
      Sidious

    • nie bardzo rozumiem...
      Nie za bardzo rozumiem, czemu "przykro mi"...nikt tu chyba nikogo nie przekonuje, tylko pisze co myśli... ;)

      Najlepiej i tak mają Szwedzi.

      A ja dopóki mogę, będę oglądał oryginały, bo MOGĘ...a nasz dubbing jest przecież dobry i pewnie długo będzie, ja nic przeciwko niemu nie mam. Tyle.

    • Lektor
      Co do lektora to często niestety jest tragicznie, ale jeśli mam do wyboru film w wersji oryginalnej (angielski), lub z napisami, zawsze wolę taką wersję od dubbingowanej. Większość podanych przykładów ("Zakochany kundel", "Piotrus Pan", "Kopciuszek", czy "Arabelle") to filmy dla dzieci, z przyczyn oczywistych dubbing jest dla nich chyba jedynym rozwiązaniem, niestety.

  • Pogawedki Panów S.
    Zauwazyliscie, ze o dubbingu mowia praktycznie tylko panowie na S.: Saladyn, Sauron, Seikosha i Sidious (Lord Darth to zmylka dla tych co nie znaja SW). No tylko Seikosha wyglada malo zlowieszczo. No bo Sauron i Sidious to czarne charaktery. A Saladyn chyba tez. A dubing w TPM byl do kitu!!!

    • spostrzegawczy jesteś, gruzinie z wąsem
      Zajrzyj do encyklopedii jak nie wiesz kto to był Saladyn. A jak piszesz o mnie to z małej litery, bo nie jestem godzien wielkiej :P

      Podpowiedź: jeden koleś w Newsweeku (anglojęzycznym) napisał, że Osama to Saladyn czasów nowożytnych. Alegoria niby jasna (jihad Saladyna był najskuteczniejszy w historii ;), ale samo porównanie - skandaliczne. Ktoś niedoinformany pomyśli, że Saladyn to jakiś starożytny terrorysta...co za nędza.

      Kto to w ogóle napisał? Zaraz wejdę na FW przez proxy i popiszę trochę anonimowych tekstów. :PPP

    • Odp. Czarnego Charaktera
      Faktycznie masz trochę racji, jakoś to dziwnie wygląda, że prawie same posty stawiają "panowie na literkę "S"". No jeszcze jeden post postawił AntyDubbing. Tu jednak literki "S" nie ma. A co do czarnych charakterów. To z pewnego punktu widzenia i Sidious i Sauron, są czarnymi charakterami. Ale nie zapomnij, że historię piszą wygrani. Dla mnie czarnymi charakterami są Gandalf i Yoda. Z drugiej strony i Sauron, i Sidious są to raczej inteligenti przywódcy, którym daleko do czarnego charakteru w stylu np. Kuby Rozpruwacza czy Patricka Batemana. Saladyn zresztą też zasłyną z intelektu w przeprowadzonych przez siebie kampaniach. Mam tylko nadzieję, że to po prostu tak Ci się nasuneło na myśl, no bo faktycznie może to trochę dziwnie, lub śmiesznie wyglądać. A pozatym sam się podpisałeś jako Stalin (o to jest dopiero czarny charakter na literkę "S"). Szkoda tylko, że o dubbingu napisałeś tylko jedno zdanie. "A dubbing w TPM byl do kitu!!!". Ja napisałem co mi się tam nie podobało. Może także byś to zrobił?

    • Dzięki
      Poszedłem sprawdzić do lustra, szkoda mówić... ;(

    • A i jeszcze jedno ...
      Wiesz zawsze marzyłem o tym by zostać "Czarnym Charakterem" ;). Więc dziękuję bardzo.

  • Dubbing - jeszcze jeden wątek
    I jeszcze jedno o dubbingu. Mam swoich ulubionych aktorów, których poza ich zewnętrzym wyglądem lubię też ze względu na charakterystyczne głosy. Tu w przypadku lektora mam pewne skrawki ich głosów, często zagłuszane, ale są. W przypadku dubbingu nie mam nawet tego. I nawet gdyby dubbing był super-extra-mega-ultra milardów razy lepszy od oryginału, zabraknie mi właśnie tego.

    • re: dubbing
      Generalnie jestem przeciwnikiem dubbingu. Wersja oryginalna, i napisy jezeli jest to jezyk, ktorego nie rozumiem.
      Calkiem mozliwe jest wykonanie porzadnego i precyzyjnego dubbingu, ale uwazam, ze glos aktora to jeden z jego atrybutow i czesc pracy.
      Mam rowniez swoje ulubione glosy, ktore nie wyobrazam sobie nie slyszec, jezeli ogladam film, np. Liam Neeson, Russell Crowe, Jack Nicholson (szczegolnie w "Honor Prizzich"), czy Marlon Brando i Robert DeNiro w "Ojcu Chrzestnym"....
      Nie moge zrozumiec Niemcow, czy Francuzow, ktorzy godza sie na takie paskudztwa...
      Lord - jacy aktorzy z "glosami" sa Twoimi ulubionymi?

      • Ulubione głosy
        O tu by się zebrało trochę. Podzielę to na 3 serię, choć trudno mi będzie wszystkie skompletować, ale tak poglądowo coś wyjdzie.
        1) Aktorzy śpiewający. Tutaj przede wszystkim John Belushi i Dan Aykroyd jako Blues Brothers, to jeden z moich ulubionych zespołów, więc w miarę dobrze znam ich piosenki, a właściwie ich wykonania klasycznych kawałków, stąd rówież lubię ich głosy, i brak możliwości słyszenia tych głosów to swego rodzaju tragedia. Tu można by jeszcze podciągnąć Johna Goodmana.
        2) Nie ukrywam, że saga "Gwiezdnych Wojen" jest dla mnie bardzo ważna, a co za tym idzie również i oryginalne głosy aktorów. Ian McDiarmid jako Palpatine, ma cudowny głos, wspaniale pasujący do tej postaci, słyszałem kiedyś dubbing u Niemców, to już nie to. Tu jest jeszcze sposób mówienia. Potem idzie oczywiście Harrison Ford, James Earl Jones, Anthony Daniels czy Natalie Portman. No chociaż przy Natalie to jest pewien problem bo w TPM miała poprawiany komputerowo głos, wolałem jej zwykły. I tu przy okazji TPM dochodzimy do bardzo ciekawej konkluzji. Np. Silas Carson ze swoim neimodiańskim akcentem jest super, ale ten sposób mówienia jest sztuczny. Ale to jeszcze nic, oto np. Ray Park (grający Dartha Maula) jest dubbingowany (zresztą wiele innych postaci też). Do Petera Serafinowicza jako Maula się przyzwyczaiłem, a głosu Parka nie znam. ;) Andy Secombe jako Watto też nie mówi do końca naturalnie, a mimo to mi się podoba i trudno tu o dobry dubbing. A już nie wspomnę o Ahmedzie Bescie, którego sposób mówienia jest ... kto widział TPM wie. ;)
        3) I jest jeszcze np Mel Gibson, Jack Nicholson, Jean Reno, Antonio Banderas, czy Chow-Yun Fat. Których głosy kojarzę i podoba mi się ich brzmienie, ich barwa, śmiech. Jeszcze gdy np. podkładają głos (np. "Uciekające kurczaki") to trudno, ale gdybym miał patrzeyć np. na Banderasa, który mówi głosem Bogusława Lindy albo Cezarego Pazury, to chyba bym sobie chciał żyły podciąć. Tak samo było z "Przyczajonym tygrysem ...". Cieszę się, że oglądałem go po chińsku, z napisami, dzięki temu mogłem i słyszeć Fata, i całą poetykę filmu. Niestety nie mogłem sobie oglądać ciekawych elementów scenografi (a lubie jeszcze oglądać co się dzieje w filmie w tle - i to znów zasługa SW), gdyż wtedy albo bym stracił napisy, albo akcję. O i jeszcze warto wspomnieć o Sir Alecu Guinnessie czy Seanie Connerym. Też mają zapadające w ucho głosy, z których trudno, przynajmniej mi zrezygonwać.

        I jeszcze jedno z których głosów polskich aktorów byłoby Ci najtrudniej zrezygnować? Mnie np. żal by było Jerzego Stuhra czy nawet Cezarego Pazury.

        • re: Ulubione głosy
          Rzeczywiscie, nie pomyslalam o aktorach spiewajacych, ale to chyba nie wchodzi w gre - dubbing piosenek, chyba, ze w filmach animowanych dla dzieci..nie wyobrazam sobie dubbingu w "Grease" czy w "The Wall"...
          Co do Star Wars, to wprawdzie do fanow nie naleze, ale zawsze podziwialam glos Jamesa Earl Jonesa i podejrzewa, ze wiele traca np. Niemcy ogladajac swoje "ubogie" wersje. W epizodzie I jest Liam Neeson, wiec z przyjemnoscia obejrze ten film na DVD, ktore wlasnie sie ukazalo.
          Z polskich aktorow to stanowczo nie chcialabym slyszec zdubbingowanego Gajosa, Stuhra, Jande, Zapasiewicza i Michala Zebrowskiego, ale np. z przyjemnoscia zdubbingowalabym Scorpuco w "Ogniem i mieczem". :)

          • re^2: Ulubione głosy
            Faktycznie Liam Neeson ma taki ciepły, dobry, miły głos, szkoda by było go nie słyszeć. Ostatnio oglądałem "Ojca Chrzestnego" na TV Puls, co prawda z lektorem, a już nie wspomnę, jak fatalną fonie ma ta TV, przynajmniej u mnie w kablówce. Ale od czasu do czasu można było usłyszeć strzępy głosu Marlona Brando. W sumie aż szkoda by było tego w ogóle nie usłyszeć. A co do filmów muzycznych, to np. Niemcy piosenek nie dubbingują. I otrzymujemy tam fajne kwiatki (np. w "Blues Brothers" czy "Blues Brothers 2000"), kiedy to ktoś śpiewa jednym głosem, a mówi zupełnie innym. A już najbardziej mnie rozbawił dubbing zrobiony pod Raya Charlesa. Gratuluję pomysłowości naszym sąsiadom z mojej (to jest zachodniej) strony Odry.

  • Pierwszy temat?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: