Jakub Socha

Wydarzenia w czasie rzeczywistym

Gorączka złota
/fwm/article/Wydarzenia+w+czasie+rzeczywistym-122852

Delirium historii

W NASTĘPNYM ODCINKUPodziel się

"Tabu" wciąga w serialowy świat motywy, ikony i figury brytyjskiej powieści dwóch ostatnich stuleci.

Seriale to literatura epicka naszych czasów. Podczas gdy kino często zatrzymuje się w pół kroku, one idą coraz dalej i wciąż przesuwają granicę tego, co w głównym nurcie dozwolone. Bywa, że sami boimy się tego, co czeka na nas w następnym odcinku.

***


Jacek Dukaj powiedział kiedyś, że seriale stały się dziś "domyślną formą opowiadania świata", zastępując w tej roli powieść – co zmusza pisarzy do tego, by pisząc, uczyli się od seriali. "Tabu" – serial stworzony przez brytyjskiego aktora Toma Hardy’ego, jego ojca, Edwarda "Chipsa" Hardy'ego, oraz showrunnera "Peaky Blinders" Stevena Knighta – dokonuje poniekąd odwrotnego ruchu. Wciąga mianowicie w serialowy świat motywy, ikony i figury brytyjskiej powieści dwóch ostatnich stuleci, od sióstr Brontë do postmodernistek. 

Napisać literaturę na nowo

"Tabu" w telewizyjnym medium przepisuje różne powieściowe motywy na nowo, kładąc akcenty na kwestie, które w dawnych narracjach traktowane były jako coś oczywistego i przezroczystego bądź całkowicie umykały uwadze piszących. Serial zwraca więc uwagę na kolonializm i rasizm panujące w imperium brytyjskim w roku 1814. Wydobywa przemoc i erotykę, często tylko sygnalizowane przez dziewiętnastowieczną prozę, zwraca uwagę na los słabszych grup społecznych: miejskiej biedoty, kolonizowanych ludów, kobiet. 

Znów – jest to taktyka, którą serial zaczerpnął z brytyjskiej literatury postmodernistycznej, bardzo chętnej do przepisywania znanych historii z nowych punktów widzenia. By wymienić tylko jeden przykład: w przeniesionej także na telewizyjny ekran powieści "Szerokie morze Saragassowe" urodzona na Dominikanie pisarka Jean Rhys stworzyła swoisty prequel książki "Jane Eyre" Charlotte Brontë, opowiadając losy pierwszej żony Rochestera, "wariatki ze strychu". U Rhys jest ona wrażliwą i niegłupią Kreolką, zabraną z Jamajki na Wyspy Brytyjskie, gdzie brak przyjaciół oraz pogarda do obcych i kobiet doprowadzają ją do obłędu.

W "Tabu" podobna historia spotyka matkę głównej, kreowanej przez Hardy'ego postaci, Jamesa Delaneya. Z pochodzenia jest rdzenną Amerykanką, ojciec Jamesa kupuje ją od jednego z amerykańskich plemion wraz z ziemią w Nowym Świecie i przywozi do Anglii jako swoją żonę. Wrzucona w obcy świat kobieta popada stopniowo w obłęd. 

Sam James przywołuje z kolei skojarzenie z Heathcliffem, bohaterem "Wichrowych wzgórz", powieści autorstwa siostry Charlotte, Emily. Tak jak Heathcliffa z Kathy, tak Jamesa łączy z jego przyrodnią siostrą, Zilphą, dziwny, toksyczny, bliźniaczo-kazirodczy związek. I tak jak Heathcliff James w pewnym momencie znika, by po latach wrócić w rodzinne strony z pochodzącymi z niewiadomego źródła wielkimi pieniędzmi, których użyje, by zmienić nie do poznania świat, jaki kiedyś go odrzucił. 

Demony akumulacji

Tematem "Tabu", tak jak chyba większości dziewiętnastowiecznych powieści, jest pieniądz.
Jakub Majmurek
Tematem "Tabu", tak jak chyba większości dziewiętnastowiecznych powieści, jest pieniądz. Mieszczańskie społeczeństwo dziewiętnastego wieku odkrywa w pełni jego siłę, zdolność do uruchamiania wielkich społecznych mocy, kruszenia dawnych, feudalnych struktur społecznych i tworzenia nowych.

Literatura epoki podziela tę fascynację. Pieniądz wynosi i poniża jej bohaterów, wyznacza trajektorie ich życiowych szans, organizuje czas, rozdaje wszystkie karty. Nic dziwnego, że opisując pieniądze, literatura popada w nie do końca rozsądną ekscytację, często przypisując im diabelskie pochodzenia i nieczyste moce. 

Skupiają się one zwłaszcza w opisach początków tajemniczych wielkich fortun. W nagłym bogactwie, z jakim na wrzosowiska Yorkshire wraca Heathcliff, jest coś niesamowitego, a w samej postaci śniadego znajdy pobrzmiewają lucyferyczne tony. Szatański charakter ma tytułowy jaszczur z powieści Balzaka, zapewniający głównemu bohaterowi wymarzony arystokratyczny tytuł i szczęśliwy spadek. W utworach "Komedii ludzkiej" tego samego autora w roli diabelskiego kusiciela, obiecującego kolejnym bohaterom bogactwo i pozycję społeczną za cenę posłuszeństwa i zbrodni, występuje tajemniczy Vautrin.

Wszystkie te fantastyczne postacie i rozwiązania wskazują na problem, jaki zachodnia proza miała z opisaniem procesu, w wyniku którego pieniądz zmienia się w kapitał, ze środka konsumpcji przekształcając się w narzędzie transformacji świata. Także w "Tabu" wokół Jamesa i jego monet unosi się niesamowita, demoniczna aura. Trzon jego fortuny stanowią zdobyte w Afryce w awanturniczy sposób diamenty. Afryka głęboko zmieniła młodego Jamesa, skonfrontowała go z horrorem europejskiego kolonializmu i niewolnictwa. Delaney ma w sobie także wiele z Marlowe'a z Conradowskiego "Jądra ciemności". Tylko w przeciwieństwie do niego po powrocie z Afryki nie popada w depresję, a z wielką witalnością włącza się do biznesowej gry, w której wyuczone wśród Czarnych magiczne kunszty okazują się bardzo przydatne. 

Globalizacja ery żaglowej

Gra ta ma globalny wymiar, jej przedmiotem jest ziemia na wyspie u zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej, stanowiąca klucz do handlu z Chinami. O kontrolę nad chińskimi szlakami handlowymi rywalizują najwięksi gracze; to one będą głównym źródłem handlowych fortun w zbliżających się dekadach. Serial Hardy'ego pokazuje, że kapitalizm już w erze, gdy dominującym sposobem poruszania się na długie dystanse pozostawał żaglowiec, był porządkiem powszechnym na całym świecie. Globalizacja ta nie przebiegała przy tym w serialu harmonijnie i pokojowo. Jej powszechnymi narzędziami są w wizji Hardy’ego wojny, grabież i zawłaszczenie. Afryka, Ameryki, Azja służą w niej jako źródło bogactwa i darmowej pracy dla przeżywającej pierwszą rewolucję przemysłową Europy. Delaney bogaci się, przywłaszczając sobie naturalne bogactwa Afryki. Choć w 1814 roku handel żywym towarem jest już zakazany w Imperium Brytyjskim, to na brytyjskich plantacjach na Karaibach ciągle pracuje niewolna, czarna ludność.



Symbolem dokonywanej przemocą globalizacji jest w serialu Brytyjska Kampania Wschodnioindyjska – prekursorka dzisiejszych wielkich korporacji z koszmarów czytelniczki Naomi Klein, potężne przedsięwzięcie polityczno-handlowe utrzymujące własną armię i flotę, w 1814 bezpośrednio władające prawie całym subkontynentem indyjskim. W serialu Kompania to wszechwładny niemal Lewiatan, oplatający swoimi mackami polityczne i gospodarcze życie brytyjskiego imperium, potężniejsza od królewskiego dworu, prawa i sądów.

W podobnej roli Kompania obsadzona była w gęstej, postmodernistycznej powieści Lawrence'a Norfolka "Słownik Lempière’a", której akcja rozgrywa się kilkanaście lat wcześniej od "Tabu". Jej główny bohater odkrywa liczący ponad sto lat spisek z udziałem Kompani, francuskich hugenotów z La Rochelle i jego własnej rodziny. Podążając za tropami spisku, pogrąża się w delirium, gdzie zlewają się ze sobą międzynarodowa gra Kampanii, brytyjska polityka przełomu XVIII i XIX wieku, motywy rodem z powieści łotrzykowskiej i antycznej mitologii.

Fantasmagorie przeszłości

Taki deliryczny wymiar ma też Londyn roku 1814 roku w serialu. Mimo bogactwa literackich tropów produkcja Hardych i Knighta działa bardzo mocno na wizualnym poziomie. Nawet w dzisiejszej telewizji nieczęsto zdarza się serial tak głęboko plastycznie przemyślany i precyzyjnie wystylizowany. "Tabu" udanie pracuje przy pomocy kostiumu, scenografii, zdjęć, świateł i półcieni, oraz przywoływanych przez nie wszystkie nastrojów. 


Styl produkcji Hardy'ego wiele zawdzięcza z jednej strony horrorom z legendarnej brytyjskiej wytwórni Hammer, z drugiej historycznym obrazom Kena Russella.
Jakub Majmurek
Twórców "Tabu" nie interesuje realistyczna rekonstrukcja epoki. Zabierając się do oglądania serialu, ważne jest, by od początku złapać jego konwencję i zrozumieć, że przeszłość jest tu punktem wyjścia do barwnej, kreatywnej fantasmagorii. Z erą końcówki wojen napoleońskich "Tabu" robi to, co steampunkowe narracje rodem z komiksów Alana Moore'a ("Liga niezwykłych dżentelmenów", "Z piekła rodem") robiły z trochę późniejszą epoką wiktoriańską.

Styl produkcji Hardy'ego wiele zawdzięcza z jednej strony horrorom z legendarnej brytyjskiej wytwórni Hammer, z drugiej historycznym obrazom Kena Russella. Dla tego wielkiego ekscentryka brytyjskiego kina przeszłość – w tym biografie realnie istniejących osób – stanowiła punkt wyjścia do szalonych, surrealistycznych fantazji. Jednocześnie to właśnie ekscentryczna przesada jego filmów nasycała obrazy przeszłości treściami istotnymi dla współczesnych widzów i ich problemów.

Krytyka afirmatywna


Nie sposób nie postawić też pytania o to, jak "Tabu" odnosi się do naszych współczesnych sporów i problemów. Władza wielkiego kapitału i ucieleśniających go globalnych korporacji, globalizacja, relacja między Zachodem a resztą świata, szanse i zagrożenia, jakie wiążą się z Chinami – wszystko to tematy jak najbardziej aktualnych sporów. Jak sytuuje się wobec nich serial?

Z jednej strony w wielu momentach uderzająca jest jego antykapitalistyczna i antykolonialna retoryka. Ta pierwsza dorównuje zaciętością najbardziej radykalnym momentom "Mr. Robota", dla tej drugiej nie znajduję porównania w żadnej głośnej telewizyjnej produkcji. W swojej walce z wszechwładzą Kompanii Delaney gromadzi barwną gromadę wyrzutków zepchniętych na margines Londynu roku 1814, złożoną z prostytutek, drobnych przestępców, marzących o wielkich pieniądzach szalonych uczonych, szpiegów, wiecznie pijanych marynarzy, osób o nienormatywnej seksualności. Razem wydają się tworzyć jakąś utopijną obietnicę, alternatywnej, bardziej swobodnej, "pirackiej" nowoczesności.

Z drugiej strony, obraz "trzeciego świata" w "Tabu" nie wychodzi nigdy poza kolonialne fantazje, w całym serialu do głosu i działania dopuszczona jest tylko jedna niebiała postać i to w roli zdecydowanie trzecioplanowej. Choć sam Delaney ma matką rdzenną Amerykankę, w żaden sposób nie problematyzuje to tak naprawdę jego tożsamości jako białego mężczyzny z klasy średniej. Przy całej antykapitalistycznej retoryce "Tabu" jest też historią bezwzględnego, wybitnie utalentowanego człowieka interesu, który rzuca wyzwanie potężniejszym od siebie siłom, i zwycięża. 

"Tabu" jest więc paradoksalnym tekstem, który można czytać zarówno jako przeniesioną w przeszłość, antyglobalistyczną filipikę, jak i jako opowieść o heroizmie mieszczaństwa, przewrotną pochwałę ducha przedsiębiorczości, znajdującej dla siebie drogi wyjścia w skostniałym społecznym układzie zdominowanym przez zdemoralizowanych, tłustych kotów. Tę dwuznaczność serialu politycznie oceniać można bardzo różnie. Jako telewizyjnej rozrywce i dziełu sztuki wychodzi mu ona wyłącznie na dobre.   
29