Damian Wiśniowski

Samuel Fuller – cichy rewolucjonista

Persona
/fwm/article/Samuel+Fuller+%E2%80%93+cichy+rewolucjonista-125340
Filmweb sp. z o.o.
http://www.filmweb.pl/fwm/article/Magisterka+z+zabijania-120045

Magisterka z zabijania

WAŁKIEM NA ODLEWPodziel się

Jeśli jesteście w Toruniu, idźcie na "Tezę" Alejandro Amenabara, pokazują ją na Tofifeście - na dużym ekranie i w technikolorze. Warto.

Jeśli jesteście w Toruniu, idźcie na "Tezę" Alejandro Amenabara, pokazują ją na Tofifeście - na dużym ekranie i w technikolorze. Warto, bo to film, który bez asekuranckiej ironii i efekciarskich chwytów mówi o filmowej przemocy wszystko, co chcielibyście wiedzieć, a boicie się zapytać.

"Tezę" otwiera scena ewakuacji metra. Pod pociąg rzucił się samobójca, a jego zmasakrowane ciało pobudza wyobraźnię studentki Angeli (Ana Torrent). Dziewczyna próbuje przecisnąć się przez tłum gapiów, rzucić okiem na zwłoki, zaspokoić ciekawość, lecz służby porządkowe na powrót ustawiają ją w korowodzie wyprowadzanych pasażerów. Już w tej krótkiej ekspozycji Alejandro Amenabar mówi o bohaterce wszystko, co najważniejsze: że jest twarzą w tłumie, jedną z nas. I że wciąż zwraca wzrok ku temu, co szokujące i ostateczne. Bohaterka jest przemocą oraz śmiercią zafascynowana, lubi sobie nań popatrzeć. A skoro ona lubi, to i my lubimy.

Motyw podglądania różnorakich "doświadczeń granicznych" będzie w filmie Chilijczyka powracać, pozostanie jego fabularnym leitmotivem. Angela najpierw spojrzy na zimnego trupa swojego profesora z tą samą mieszanką fascynacji i odrazy, później zaś będzie z przerażeniem oglądać film typu snuff, w którym ktoś morduje studentkę. W ramach przygotowań do swojej pracy magisterskiej na wydziale filmowym w Madrycie bohaterka zgłębia temat przemocy w mediach oraz kinie. I tak się (nie)szczęśliwie składa, że w uniwersyteckim archiwum znajduje coś więcej niż krwawe horrory oraz brutalne thrillery. Kto kręci filmy ukazujące prawdziwe zgony? Czym zasłużyły sobie na ten rodzaj "unieśmiertelnienia" ofiary? Na poziomie intrygi Amenabara oczywiście interesuje odpowiedź na te pytania. Ważniejsze jest jednak podążanie za optyką bohaterki, za tym, co widzi i czego doświadcza w trakcie tych ekstremalnych seansów. Gdy po raz pierwszy ogląda zapis mordu, widzimy jedynie jej twarz, montowaną naprzemiennie ze zbliżeniami oczu; kolejne nieudane próby odwrócenia wzroku.
Lubimy ekranową przemoc, lecz szukamy w tej fascynacji szlachetnych pobudek.
Michał Walkiewicz

My też zazwyczaj patrzymy i jednocześnie próbujemy być gdzie indziej, zaspokajamy ciekawość i staramy się to usprawiedliwiać, lubimy ekranową przemoc, lecz szukamy w tej fascynacji szlachetnych pobudek. W filmie roi się od figur będących egzemplifikacją naszego stosunku do makabry. Z jednej strony aspołeczny, zakopany w VHS-ach i rozmiłowany w kinie eksploatacji Chema (Fele Martinez). Z drugiej - wciągający bohaterkę w sadomasochistyczną relację Bosco (Eduardo Noriega), który w snach dźga ją nożem, Eros i Tanatos do potęgi entej. Wreszcie - sama Angela, dla której obcowanie ze zbrodnią na ekranie jest tożsame z obserwowaniem jej w rzeczywistości. Dziewczyna dotyka martwej twarzy swojego promotora z podobną czułością, z którą później dotyka ekranu telewizora. I jest oczywiste, że drugi z tych aktów okazuje się sublimacją pierwszego. Właśnie ta sublimacja jest istotą filmowego doświadczenia, przekonuje Amenabar - oto teza "Tezy". Mnóstwo jest w filmie scen, w których owa "przyjemność" zostaje nam zresztą odebrana: raz bohaterka podkręca kontrast w telewizorze, zostaje tylko fonia, krzyki zarzynanej ofiary; kiedy indziej kamera po prostu "ucieka" z miejsca zbrodni, przekierowując naszą uwagę.

Amenabar pokazuje przemoc jako pewnego rodzaju kod wizualny w dwóch obiegach: medialnym i teoretycznym, uniwersyteckim. Uświadamia, że próby tworzenia intelektualnej nadbudówki odwracają uwagę od sedna problemu, którym jest, excuzes le mot, ludzka natura. Widać to świetnie w scenie kłótni z profesorem o funkcje hollywoodzkiego systemu produkcyjnego (czy ma spełniać oczekiwania widzów, czy może kształtować ich wrażliwość?). Widać także w postaci Chemy, który jest najmniej pretensjonalnym bohaterem w całym filmie, gdyż nie ukrywa, że celuloidowe ekstrema interesują go z najniższych pobudek. Nieprzypadkowo w "Tezie" odbijają się echa potrójnego morderstwa trzech nastolatek z Alcasser nieopodal Valencii z 1993 roku i równoległej ekspansji reality shows. To właśnie telewizja - od serwisów newsowych raczących nas obrazami rozczłonkowanych ciał, po cyniczne dokudramy - jest największym orędownikiem podobnego "współprzeżywania" tragedii.


Motyw tworzenia skomplikowanych iluzji i kompensowania nimi rzeczywistości będzie odtąd powracał w twórczości Amenabara. W "Otwórz oczy" przyjmie postać cyfrowego symulakrum, we "W stronę morza" - ucieczki sparaliżowanego bohatera w rzeczywistość fantastyczną, zaś w najnowszym "Regression" - amnezji, która rozmywa wspomnienia i kształtuje zupełnie nowy świat. Jego debiutancka "Teza" to coś pomiędzy "Funny Games" Hanekego a filmami, które Austriak w "Funny Games" obśmiewa; pomiędzy samoświadomą satyrą na nasze odbiorcze nawyki oraz poważnym, zrealizowanym z pełnym zrozumieniem gatunku thrillerem. To film, który mówi o przemocy w sposób czysty, bez asekuranckiej ironii, a jednocześnie przynosi sporo frajdy. I w przeciwieństwie do akademickich rozpraw udających kino, zostawia nas z przekonaniem, że być może nie mamy się czego wstydzić.
3