Darek Arest

Kalkulator mocy

Bez komentarza
/fwm/article/Kalkulator+mocy-126146
Filmweb sp. z o.o.
http://www.filmweb.pl/fwm/article/Policjantka-125311

Policjantka

GORĄCZKA ZŁOTAPodziel się

Powiedzmy sobie szczerze, samo śledztwo nie jest największym atutem "Tajemnicy Laketop".

Powiedzmy sobie szczerze, samo śledztwo nie jest największym atutem "Tajemnicy Laketop", ale czy nie to samo mówiono o książkach Raymonda Chandlera? Tak jak Chandler, twórcy serialu, Jane Campion i Gerard Lee, dużo większą wagę niż do intrygi przykładają do kreacji świata i stylu opowiadania. 

***


Smutnych policjantek jest we współczesnych kryminałach zatrzęsienie. Wszystkie mają niegojącą się ranę na duszy, nie mogą spać po nocach, śnią tylko koszmary. Robin Griffin z "Tajemnic Laketop" też to ma, ale jest jednak inna – może dlatego że nie jest taką pracoholiczką. Nie zapomina o całym bożym świecie i po ośmiu godzinach pracy patrzy na zegarek, przeciąga się na krześle w komisariacie i mówi sobie: no dobrze, na dzisiaj koniec. Jasne, grana przez Elisabeth Moss Griffin też czasami musi wyrobić nadgodziny, ale i tak sporo miejsca zostaje jej na życie. Odbywa się ono niby najczęściej między materacem na podłodze, rzędem piw pod ścianą i bladą poświatą, która wpada przez okno, zdziwiłby się jednak ten, kto by pomyślał, że w takiej przestrzeni nie może się za wiele wydarzyć. Otóż może. Na przykład romans, wizyta brata, kłótnia z sąsiadką, rozmowa z dawno niewidzianą córką. Każda z tych interakcji odsuwa myśli bohaterki od zbrodni. I uzmysławia jej to, co już wiedzą agent Mulder i Milan Kundera – że prawda, tak jak życie, jest gdzie indziej i że niekoniecznie jest nią rozwiązanie zagadki, kto zabił. 

No właśnie, zbrodnia. W drugim sezonie "Tajemnice Laketop" Griffin już nie mieszka w Nowej Zelandii, krainie, której bajkowość rzuciła się ludziom, a szczególnie mężczyznom, na głowy, i pchnęła ich do tego, żeby zrobić z niej mały, ale własny kawałek piekła. Wróciła do Sydney – wróciła na tarczy, choć jeszcze nie tak dawno wydawało się, że jest o krok od szczęścia. Gdy na popularnej plaży Bondi Beach w walizce na kółkach zostaje znalezione ciało młodej Azjatki, Griffin szybko oznajmia nowemu komendantowi, który wygląda jak wielki miś – ten miś trzyma w pokoju ogromnego pluszowego misia pandę – że chce tę sprawę. Komendant zgadza się pod jednym warunkiem – że weźmie za swoją policyjną partnerkę Mirandę – Mirandę gra Gwendoline Christie, aktorka znana z "Gry o tron", od aktora grającego komendanta wyższa o pół głowy.

Powiedzmy sobie szczerze, samo śledztwo nie jest największym atutem "Tajemnicy Laketop", ale czy nie to samo mówiono o książkach Raymonda Chandlera? Tak jak Chandler, twórcy serialu, Jane Campion i Gerard Lee, dużo większą wagę niż do intrygi przykładają do kreacji świata i stylu opowiadania. Toczy się ono w dość ospałym rytmie, praktycznie od samego początku wiadomo, kto w całej tej układance może być winny. Jakby tego było mało, CampionLee zaplatają wątek kryminalny z historią Griffin, która po wielu latach spotyka swoją córkę – przesiadującą całymi dniami u swojego chłopaka o pseudonimie Puss, który mieszka pod jednym dachem z azjatyckimi prostytutkami, i wychowywaną przez przybranych rodziców: matka adopcyjna od niedawna mieszka z kobietą, a ojciec próbuje pokazać wszystkim, że jest bardzo nowoczesny, bo akceptuje tę sytuację.

Znajdźcie mi drugi taki serial, w którym stróż prawa po wypiciu trzech butelek wina nie udaje, że trzeźwo myśli. I przejmuje się, że jest pijany.
Jakub Socha
To zaskakujący warkocz, ale mocny – sprawia, że świat przedstawiony nie rozpada się na dwie nieprzystające strefy – tę utajoną i mroczną oraz tę codzienną i zrutynowaną. Patrzy się na niego z fascynacją i niedowierzaniem, jak na obcą planetę; na pierwszy rzut oka zamieszkujące ją istoty zachowują się dość dziwacznie, choć przecież ich obyczaje niczym nie różnią się od tych, które praktykują dzisiejsi ludzie. Campion i Lee mają rękę do pisania fantastycznych, niedających się tak łatwo pochwycić postaci, do tego idealnie kreują atmosferę zagubienia w rzeczywistości, w której są tylko dwa warianty:  albo dostarczasz przyjemność, albo ją konsumujesz. Nie boją się też umieszczać obok siebie elementów, które zazwyczaj ze sobą nie sąsiadują. 

W "Tajemnicy Laketop" pod rękę idą rozmowy o strukturach mitycznych i o uzależnieniu od MILF-ów, obiady w restauracjach i podwieczorki w ruderach zasikanych przez koty, nieznające języka emigrantki i dobrze wychowane feministki, obcokrajowcy i mieszczanie, alfonsi, którzy czytają Nietzschego, i pełni empatii mężowie. Seks stał się towarem, dostępnym dla każdego, tożsamość płciowa – czymś, co się zmienia, gdy tylko przyjdzie człowiekowi na to ochota, rodzina – marzeniem, którego nie da się urzeczywistnić, dziecko – obiektem, który można sobie kupić. W tej psychodelicznej menażerii jest miejsce i dla granej przez Nicole Kidman Julii Edwards – siwowłosej, egzaltowanej i wyniosłej humanistki, która albo kogoś obraża, albo plecie trzy po trzy, i dla granego przez Davida Dencika Pussa, wyglądającego jak kloszard filozofa i błyskotliwego psychopaty ze Środkowej Europy, któremu marzy się, żeby doczekać ostatecznej katastrofy zachodniego świata. 

08-totl-201.w710.h473.2x.jpg

Kryminalna narracja prędzej czy później narzuca pewne wzorce, wpycha bohatera w rolę jedynego sprawiedliwego, który próbując zakwestionować zastany porządek, musi też zakwestionować rządzące w nim prawa. Podczas oglądania "Tajemnic Laketop" człowiek co chwilę łapie się na myśleniu, którego nauczył się na tych wszystkich opowieściach o prawdziwych detektywach. Chciałby podpowiedzieć bohaterce: no, weźże go zdziel pistoletem, zrób mu waterboarding albo każ wykopać dołek w lesie, to go na pewno zmiękczy. Griffin jednak nie słucha, próbuje działać cały czas w obrębie prawa. W jednej z sekwencji serialu jedzie zatrzymać podejrzanego samochodem prowadzonym przez partnerkę i równocześnie dmucha w alkomat; przed chwilą wymiotowała, ale nie dlatego że zobaczyła trupa, tylko dlatego że jeszcze nie tak dawno zwyczajnie upiła się z kochankiem. Znajdźcie mi drugi taki serial, w którym stróż prawa po wypiciu trzech butelek wina nie udaje, że trzeźwo myśli. I przejmuje się, że jest pijany. 

Nawet nie drgnęła Ci powieka – mówi z wyraźnym podziwem do Robin jej znajomy patolog, po tym, jak poinformował ją, że w ramach kryzysu wieku średniego zamienił żonę na kochanka. Dobrze ją zdiagnozował  – bohaterka grana przez Moss nie daje się łatwo wyprowadzić z równowagi, choć otacza ją wataha mniej lub bardziej popapranych mężczyzn. Uzależnionych od porno, uważających, że wszystko im się należy, agresywnych szowinistów i frustratów. 

Gdyby było więcej takich ludzi, świat z pewnością byłby lepszym miejscem – pisał swego czasu Chandler. Miał na myśli Marlowe'a. Wydaje się, że byłby lepszy, gdyby było na nim więcej takich ludzi jak Griffin.
4