"Movie się" o tym, kto dostanie w tym roku Oscara

Filmweb   |    |   Multimedia
"Avatar" czy "Bękarty wojny"? James Cameron czy jego była żona Kathryn Bigelow? W najnowszym odcinku Movie się Łukasz Muszyński z Filmwebu i Robert Ziębiński z "Newsweeka" typują laureatów tegorocznych Oscarów.

Jak zwykle zachęcamy Was do komentowania naszego materiału oraz ujawniania własnych oscarowych prognoz. Przypominamy, że na Filmwebie w nocy z niedzieli na poniedziałek znajdziecie relację ze święta kina.



Już w sobotę ujawnimy również wyniki oscarowej ankiety, w której udział wzięło do tej pory około dziesięć tysięcy osób. Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ.

Więcej o Oscarach przeczytacie na stronie Oscary 2010.

komentarze

Dodaj komentarz

W ogóle wygrana w kategorii najlepszy film bez nominacji za scenariusz należy do rzadkości. Przed "Titaniciem" (ostatnim filmem, który tego dokonał) udało się to: "Dźwiękom muzyki" (1965), "Hamletowi" (1948), "Cavalcade" (nagrody za sezon 1932/1933), "Ludzi z hotelu" (nagrody za sezon 1931/1932), "The Broadway Melody" (nagrody za sezon 1928/1929) i "Skrzydłom" (nagrody za sezon 1927/1928), czyli sześciu filmom. Po 1933 roku - tylko (licząc z "Titaniciem") trzem.

Ja Brennana bardzo lubię za jego rolę drugoplanową w "Rio Bravo". Tych jego Oscarowych filmów niestety nie widziałem. :P

chevreuill, w takim razie dla Ciebie oto taka mała ciekawostka. W przeszłości Akademia nagradzała kogo popadnie np. 3 aktorskie Oscary zdobył Walter Brennan, który otwarcie przyznawał się do swojego rasizmu. Afroamerykanów nazywał "czarnuchami i tęsknił za czasami, kiedy asfalty pracowały w polu, a nie jeździły tymi samymi środkami transportu co biali". Więc widzisz, nawet i lepiej, że Akademia jest teraz taka poprawna politycznie ;P

Wyśle ktoś linka gdzie będzie można na żywo obejrzeć???
PS, pozdrowienia dla TVP ;]

Prognozowanie wyników gali oskarowej nie jest szczególnie wielkim wyzwaniem - zwykle, oprócz obrazów najbardziej kasowych, wygrywają filmy/odtwórcy ról w filmach o tematyce dyskryminacyjno-rasowo-ułomnościowej.

Weaver miala wiele rol by pokazac swoj talent! byly to poprostu filmy z bardzo niskim budzetem! no np. SNOW CAKE, ona grala autystke z taka pasja i takim przekonaniem, ze doslownie czlowiek myslal, ze jest to aktorka z autyzmem!! Imaginary Heroes, nastepny malutki film z wysmienita Weaver jako rozpaczona matka, starajac sie zlozyc rodzine znowu do kupy!! i nikt mi nie powie, ze rola Streep w MUSIC OF THE HEART dochodzi blisko do roli Weaver w MAP OF THE WOLRD w tym samym roku!! ta nominajca byla przegieciem!
co do komedii to tez cenie bardzo Cameron Diaz, bardzo milo sie ja oglada, tak samo Bullock - teraz po Diabel ubiera sie u Prady i Sunshine Cleaning bardzo w komediach spodobala mi sie Emily Blunt!

wiec moja top 7 w dramatach do tej pory sa:

1 - Sigourney Weaver
2 - Kate Winslet
3 - Susan Sarandon
4 - Jessica Lange
5 - Joan Allen
6 - Meryl Streep
7 - Julianne Moore

moja TOP 5 w komediach

1 - Sandra Bullock
2 - Meryl Streep
3 - Kate Winslet
4 - Cameron Diaz
5 - Renee Zelwegger

Własnie coś tak czułem, że dawno musiał być taki przypadek, by bez nominacji aktorskich i za scenariusz dostac głowna statuetkę. A u poczatków Oscarów, nominacje wygladały troche inaczej, bo taki Grand Hotel i scenariusz, i aktorów ma bardzo dobrych.
W ostatnich latach w podobnej sytuacji jak Avatar były:
- Poszukiwacze zaginonej arki
- Misja
- Dwie wieże
- Pan i władca: na krańcu swiata

"Avatar i najlepszy film? Pod jakim wzgledem najlepszy?"

Choćby najwyższa średnia ze wszystkich nominowanych na IMDB :)

Avatar i najlepszy film? Pod jakim wzgledem najlepszy? Chyba tylko kasowym. Od efektow specjalnych, montazu i zdjec to sa inne kategorie panowie.

Podsumowując: jeśli "Avatar" zdobędzie Oscara dla najlepszego filmu będzie pierwszym zwycięzcą od czasu wygranej "Ludzi w hotelu" (nagrodzonych w 1932!), a trzecim w ogóle (obok jeszcze "Skrzydeł" z 1927), który wygra BEZ nominacji aktorskich I BEZ nominacji za scenariusz.

Bullock i Oscar? Za co??? Aż muszę sobie ten jej nowy filmy obejrzeć by się przekonać czy owa pani w końcu nauczyła się grać?

Embryo nic do ciebie nie mam. tylko sprostowalem to. ;))

No, oczywiście zdarzały się filmy, które zdobywały Oscary bez nominacji aktorskich (ostatnio "Slumdog" - w ubiegłym roku), czy bez nominacji za scenariusz (ostatnio "Titanic" - 12 lat temu), ale laureatów, którzy nie mieli ANI nominacji aktorskich ANI za scenariusz jest tylko tych dwóch. :)

Jak dla mnie to ona moglaby nie byc wogole nominowana --- chodziło o Meryl.

Do Embryo: napisales ze fani Meryl chcieliby 3 - 4 oscary. Nie wiem jak inni, ale mi by wystarczyło jakby jednego miała. To logiczne, że jest rywalizacja między Streep a Bullocki wybieram Streep bo była lepsza. Jak dla mnie to ona moglaby nie byc wogole nominowana, mi by to nie przeszkadzało i to nie znaczy ze nie jest wybitna. ja tylko bronie jej gry aktorskiej wg tego co uważam. była tak wiele razy nominowana i ja uwazam ze zasłużyła na te nominacje.

Udało się to dotychczas dwóm filmom: ostatnio "Grand Hotelowi" w 1932 roku. Drugim (a chronologicznie pierwszym) filmem był pierwszy laureat Oscara - "Skrzydła" (1927).

Nie muszę wypisywać się na temat geniuszu aktorskiego Meryl Streep, wystarczy mi zdanie Andrzeja Wajdy: "Nie przypuszczałem wtedy, że zrobi hollywoodzką karierę, bo nie miała siły przebicia ani łatwości nawiązywania kontaktu. Nie znałem widać Ameryki. Okazało się, że w Hollywood to nie było jej potrzebne. Był tam jej potrzebny talent." Gdy Wajda reżyserował"Biesy" w uniwersyteckim teatrze Yale Repertory Theatre w USA na zaproszenie Roberta Brusteina, grała w niej m.in. Meryl Streep (zakochaną w Stawroginie Lizę), wtedy jeszcze studentka słynnej Yale School of Drama. Cenię wiele aktorek, światowego i europejskiego kina na pewno Weaver, Liv Ullman, Catherine Deneuve, Vanessa Redgrawe do nich należą, zresztą to można zobaczyć na moim profilu... Nie ma co się kłócić, przecież każdy może wyrazić swoja opinię, po to jest ten portal, byle bez chamstwa, wulgaryzmów:)Pozdrawiam:)

Ja twierdzę, że Meryl jest bardzo wszechstronna, w tekście aniaxi1 jest napisane co i jak. ja nie uważam że Weaver jest bardzo wszechstronna. grala w roznogatunkowych filmach ale to nie znaczy ze ona jest bardzo wszechtronna. gra jej troszke "różna" ale polega wg jednego tego samego schematu. Dla mnie wogóle nie ma porównania!
Wracajac do Meryl i nominacji. zgadzam sie z tym ze rola np w "diabel ubiera..." jest duzo gorsza od "wyboru zofii" ale to nie znaczy ze nie jest bardzo dobra. wrazenie zlej gry wg mnie polega na tym ze role sa bardzo komercyjne na tle innych, co nie znaczy ze nie sa genialne. jak dla mnie to ona grala bardzo dobrze w "diable..." twardą i bezwzględną naczelną magazynu mody, ktora jest pozbawiona uczuć. Dla mnie tak wyglądała postac ktorą wykreowała z klasą Meryl i taka powinna być.

To odnośnie "Avatara" zapewne? :) Zaraz poszukam. :)

Wracając do tego roku, mam pytanie kiedy ostatni raz Oscara za film roku wygrał obraz bez nominacji dla aktorów i za scenariusz. Na pewno Grand Hotel, ale nowsze przypadki mnie interesuja

Weaver w 1997 mogłaby być nominowana CO NAJWYŻEJ w kategorii drugoplanowej. Pierwszoplanowe w "Burzy lodowej" są Joan Allen i Christina Ricci. Zresztą - Weaver wcale nie była najlepsza z obsady. Jej rola nie wymagała zbyt wiele (Ricci, Kline, Allen, Maguire, czy Wood mieli role trudniejsze - różnie sobie z nimi poradzili, ale to na nich spoczywał cały ciężar fabularny filmu - i przynajmniej Kline i Allen spisali się lepiej od Weaver). W 1988 Close była z pewnością lepsza od Weaver i Griffith (pozostałych dwóch nominowanych ról nie widziałem), w 1987 - była niewątpliwie lepsza od Cher (tutaj nie widziałem trzech nominowanych ról). Tak więc nie wiem, czy powinna mieć Oscara, ale z pewnością jej przegrana z Cher jest dyskusyjna.
Streep powinna mieć 3 Oscary, bo co najmniej tyle mają Nicholson i Hepburn (przy mniejszej liczbie nominacji). Blanchett i Winslet powinny mieć natomiast po dwa, bo jeśli Denzel Washington, Tom Hanks czy Hilary Swank mają po dwa - no to rozumie się samo przez się, że Blanchett, czy Winslet powinny mieć PRZYNAJMNIEJ tyle samo. :P

Z mojej strony, skończyliśmy. Peace.

Embryo
Jak mawiają tolerancja jest forma obojetnosci...
Skoro piszesz pewne rzeczy, które sa twoimi opiniami, mozna je krytykować. Teraz panuje taki nurt poglądowy, kazdy może głosic co mu sie podoba i (tu problem) innym wara od tego bo zdanie jednostki jest swięte. A guzik prawda, w filmie jest pewien kanon, jak w literaturze, czy malarstwie i łamanie go nie oznacza że ktos jest orginalny, że ma wyszukany smak, a po prostu że się nie zna i tyle

@flatron
Showgirls jest oparte na Wszystko o Ewie

flatron, powtórzę: OPINIE. OPINIE. OPINIE. Nie musisz się ze mną zgadzać, ale przynajmniej toleruj moją OPINIĘ. To aż tak trudne?

W przeciwieństwie do fanboyów pewnych aktorek, mi by wystarczyło, gdyby moi ulubieni aktorzy mieli po jednym Oscarze. Fanboye Streep chcą co najmniej 3-4 Oscarów dla niej, Ci od Blanchett i Winslet przynajmniej 2, a mnie by zadowolił 1. Gdyby np. Weaver była nominowana w 1997 r. i wygrała za "Burzę lodową", to byłbym megaszczęśliwy i jak dla mnie już nigdy nie musieliby jej nominować. "Burza lodowa" to chyba jej najlepsza rola dramatyczna. W mojej opinii, być najlepszym w tak genialnej obsadzie, to naprawdę megasukces. Co się zaś tyczy Glenn Close, to mimo, że uważam ją za bardzo dobrą aktorkę, w żadnym roku, w którym była nominowana nie dałbym jej statuetki. Np. w 1988 zagłosowałbym z nominowanych na Weaver, Streep albo Foster. Z kolei w 1987 nikt, w mojej skromnej opinii, nie zbliżył się nawet do tego, co pokazała Sally Kirkland w "Annie", kolejne byłyby Cher i Hunter (mimo, że nie lubię Hunter jako aktorki, to w tym filmie była naprawdę dobra).

Embryo
każdy ma prawo do własnych opinii, ale podlegaja one osądowi, jesli głosisz je publicznie. A ustawienie Diaz obok Winslet, to tak jak Paretego obok Chopina.

Chociaż uważam Weaver za dobrą aktorkę, to moim zdaniem na nominację za "Pracującą dziewczynę" w ogóle nie zasłużyła. Na dwie pozostałe - za "Goryle we mgle" i "Obcego 2" - tak. Umówmy się jednak, że nawet, gdyby Foster nie wygrała za "Oskarżonych" (tego filmu nie widziałem), statuetka z pewnością bardziej należała się Close za "Niebezpieczne związki", niż Weaver za "Goryle...". Tak więc mogłaby mieć maksymalnie jednego Oscara - za "Obcych", ale i ten nie wiem, czy byłby zasłużony, bo nie widziałem ról konkurencyjnych. :P

Nie, nie żart. OPINIE. OPINIE. OPINIE.

PS. Iniuria, kilka tygodni temu pisałeś, że showgirls to film oparty w dużej mierze na wielkim arcydziele, o jaki film chodzi??? z góry dziekuję

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn