Bzyku bzyku na kocyku, czyli o polskim filmie pornograficznym

  • Filmweb
  • autor: Grzegorz Piotrowski
  • Różne
Grzegorz Piotrowski

Pornografia jest jedną z najlepiej rozwijających się gałęzi gospodarki, na świecie jedyną, która przynosi stały wzrost zysków. Według Zygmunta Kałużyńskiego, w branżę porno jest zaangażowanych na świecie około 400 tys. osób, a są to tylko pobieżne szacunki [1]. Anegdotycznie można przytoczyć legendarne już "Głębokie gardło" z Lindą Lovelace", które nakręcone za 24 tys. dolarów przyniosło zysk w wysokości 600 milionów dolarów. W Polsce co prawda taki sukces się nie przytrafił, ale i tak najbardziej kasowy film, "Big Sister" z amerykańską gwiazdką Midori w roli głównej wyprodukowany za 600 tys. PLN przyniósł niemal dziesięciokrotny zysk (według informacji na stronie Pink Press z kwietnia 2003 roku). Nic więc dziwnego, że chętnych do uczestnictwa w tej grze nie brakuje i rocznie kręci się w Polsce ok. 50 filmów (źródło: ?Newsweek Polska [2]?), które można by uznać za pornograficzne. Dla porównania w najlepszym dla polskiej kinematografii roku 1997 Komitet Kinematografii dofinansował produkcję 27 filmów fabularnych, przy czym część była określana jako ?produkcje niezależne?...

Pisząc o filmie pornograficznym zdziwiłem się, że jest on wysoce bagatelizowany przez dzieła filmoznawcze. W Kronice Filmu, dziele obejmującym 100 ? lecie historii kina i podchodzące do tej tematyki niezwykle holistycznie, problematyka pornografii pojawia się sporadycznie[3]. Jest ona wzmiankowana tylko w przypadku oskarżeń wybitnych dzieł kina artystycznego o szerzenie pornografii, a które miały miejsca przy okazji premier "Wielkiego Żarcia", "Imperium Zmysłów" czy też niektórych filmów Bergmana. Z kolei Marek Hendrykowski, w Leksykonie gatunków filmowych tak pisze o filmie pornograficznym: ?1) w szerszym znaczeniu utwór filmowy o charakterze nieartystycznym drastycznie naruszający ogólnie przyjęte w danym społeczeństwie normy przedstawienia i tabu obyczajowe utrwalone w świadomości zbiorowej. W znaczeniu tym filmem pornograficznym jest także nieerotyczna pornografia cierpienia i pornografia śmierci, np. filmowanie sceny egzekucji, tortur, linczu, agonii, śmierci itp. 2) film o tematyce erotycznej ukazujący intymne zachowania i akty seksualne w sposób, który narusza poczucie przyzwoitości oraz istniejące w danej społeczności zakazy i normy obyczajowe. Zjawisko pornografii filmowej i jego ocena mają charakter historycznie względny, zależny od ewolucji obyczajów oraz przyjętych w danym miejscu i czasie norm etycznych i estetycznych. Pornograficzny charakter filmu jest właściwością zarówno komunikatu, jak i jego odbioru. Realizowane są między innymi instruktażowe filmy pornograficzne, amatorskie filmy porno, filmy sadomasochistyczne, filmy pornograficzne dla homoseksualistów i inne?[4].
Samo przedstawienie pornograficzne jest tylko i wyłącznie pozorem, pretekstem i powierzchnią, pod którą skrywane są rzeczywiste mechanizmy odgrywające w niej kluczową rolę. Rzeczywistość ukazywana np. w filmach nie ma większego znaczenia, nie gra większej roli, dlatego też większość elementów ma charakter umowny, scenografia, fabuła, wizerunki aktorów są jedynie dodatkiem, na który nie zwraca się większej uwagi. Ważne jest w sumie tylko to, że pokazuje się seks, i to nie jakieś konkretne pary (czy też większe grona osób), ale seks w postaci w sumie bardzo bezosobowej, odhumanizowanej. Przedstawia się nic więcej, jak symbol seksu, jego zewnętrzną manifestację, bez wgłębiania się w jego emocjonalne konsekwencje. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest to swego rodzaju totemizacja seksu.

Umberto Eco, zastanawiając się nad tym, jak rozpoznać, że mamy do czynienia z filmem pornograficznym, za cechę wyróżniającą przyjmuje nie tyle pełne i dosłowne przedstawienie stosunku seksualnego (gdyż to może mieć swoje artystyczne uzasadnienie, jak w przypadku "Imperium zmysłów" Nagisy Oshimy, którego nikt raczej nie nazywa pornografem), ile istnienie dłużyzn[5]. Otóż, jak pisze Eco, ?Jeśli Gilberto, pragnąc zgwałcić Gilbertę, musi się udać z Piazza Cordusio na corso Buenos Aires, film pokazuje nam jak samochód Gilberta pokonuje całą tę drogę nie oszczędzając nam żadnych świateł po drodze?. Według Eco, dłużyzny takie, a zarazem przerwy w akcji, są dla całego filmu konieczne, gdyż ?Film, w którym Gilberto gwałciłby bez wytchnienia Gilbertę z przodu, z tyłu i z boku byłby nie do wytrzymania. Fizycznie dla aktorów i finansowo dla producenta. Przekraczałoby też wytrzymałość psychiczną widza, aby bowiem doszło do naruszenia obyczaju, w tle musi się toczyć zwyczajne życie?[6].

Jednakże z typologią Eco nie sposób się do końca zgodzić, bowiem dosłowność filmów pornograficznych oraz wręcz dokumentalna precyzja w odtwarzaniu stosunku płciowego powoduje, że mamy do czynienia z sytuacją, w której jedna minuta seksu na planie filmowym równa się jednej minucie seksu na ekranie. Tak przynajmniej jest w dzisiejszych produkcjach, w których ze względu na oszczędność środków wyrazu ogranicza się jakiekolwiek zbędne fragmenty, takie jak wspomniane wyżej przejazdy z miejsca na miejsce, scenografie, dekoracje oraz dialogi. Więcej o tym powiem później opisując polskie produkcje porno, dość tylko powiedzieć, że twórcy filmu "Lumpy, dziwki i tanie wino" przechwalają się, że cały film (90 minutowa kaseta VHS, jest to standard tego typu produkcji) nakręcili w dwie godziny[7].

Z całej, szeroko dostępnej w Polsce (i nie tylko) pornografii, najbardziej charakterystycznym, a także znamiennym i znaczącym wydaje się film pornograficzny. Początek historii jego występowania w Polsce datuje się na boom magnetowidowy (którego znaczenie dla interesującego nas tematu zauważa Wojciech Prajsnar, pisząc m.in.: ?Prawdziwe wyzwolenie od obyczajowej w mediach następuje wraz z erą magnetowidów. Niektórzy właściciele w porno ? kasetach dopatrują się siły napędowej, przez którą w tak krótkim czasie magnetowid stał się artykułem gospodarstwa domowego liczniej w nim reprezentowanego niż pralka?)[8], który wystąpił w latach 80-tych. Nie jest to zresztą tylko i wyłącznie polski przypadek, podoba sytuacja miała miejsce wcześniej na zachodzie, a James R. Petersen twierdzi, że to właśnie filmy pornograficzne stymulowały szybki rozwój techniki video i jej dostępność[9]. Wraz z zalewem przywożonych zza zachodniej granicy urządzeń nastąpił znaczny import różnego rodzaju filmów, dalej później kopiowanych. Wśród nich były także sławne i kultowe już ?bawarskie komedie?, podszyte rubasznym humorem i okraszone w mniejszym lub większym stopniu golizną opowieści o życiu erotycznym Niemek. Później przybyły po nich coraz to ostrzejsze filmy (z tak zwanej grupy hard - core), także zazwyczaj produkcji niemieckiej. Masowy rozwój wypożyczalni kaset wideo, a także kolejne otwierane sex ? shopy oraz rozwój targowisk były dodatkowym bodźcem do zwiększenia zalewu polskiego rynku. W tym zainteresowaniu, a także po pewnym złagodzeniu przepisów dotyczących działalności gospodarczej (że nie wspominać o mniej intensywnym ściganiu tego typu przestępstw przez policję), skorzystali rodzimi wydawcy. Na początku do zagranicznych filmów (których asortyment znacząco się powiększył) dołożono polską ścieżkę dźwiękową w postaci lektora czytającego nieliczne dialogi (co zresztą jest praktykowane do dzisiaj). Ostatnio przeglądając nowości filmowe wydawane w Polsce (publikowane w magazynie ?Nowy Wamp CD? w postaci krótkich, około 3 minutowych scenek, tzw. trailerów) zauważyłem, że coraz bardziej popularne staje się zachowywanie oryginalnej ścieżki dźwiękowej i podkładanie napisów, zupełnie tak jak w kinach.

Jednak historia filmów ?dla dorosłych? jest jednak znacznie dłuższa, jej początki zbiegają się z początkami kina w ogóle. Jak pisze Michał Chaciński w ?Polityce?[10] już na początku XX wieku można było spotkać produkcje oferujące w zasadzie to samo, co dzisiejsze filmy: stosunki hetero- i homoseksualne, seks analny, oralny itp. Według Chacińskiego najstarszy zachowany po dziś dzień film pornograficzny pochodzi z Francji z 1908. Kolejnym krokiem w ewolucji filmów dla dorosłych były kręcone w Stanach Zjednoczonych (zainspirowane dokonaniami francuskimi do tego stopnia, że na początku określano je jako french movies, podobnie jak dzisiaj nazywa się je czasem ? choć z lekką ironią ? scandinavian cinematography) ?samcze filmy? czyli stag movies. Już wtedy utarło się, że filmy oscylujące wokół seksu, a mające na celu wywołanie podniecenia seksualnego, powinny być kręcone według jednego, najwyżej paru, wzorów. ?William Rostler w książce Contemporary Erotic Cinema wymienia pięć podstawowych takich motywów: 1) samotna kobieta napotyka na podłużny przedmiot i w wiadomy sposób go kojarząc oddaje się samozaspokojeniu; przypadkowo nadchodzi mężczyzna, dochodzi do zbliżenia; 2) dziewczynę z farmy dopada chuć na widok kopulujących zwierząt, pojawia się przypadkowy mężczyzna, dochodzi do zbliżenia; 3) lekarz bada pacjentkę, wykraczając poza standardowy zestaw czynności lekarskich; 4) włamywacz znajduje śpiącą kobietę i zapomina o włamaniu i 5) naga kąpiel morska lub słoneczna kończy się nieplanowaną penetracją?[11], cytuje Chaciński. Z kolei Krzysztof Loska dodaje, że ?kwintesencją ujęcia w stag movies są jednak zbliżenia penetracji, tzw. meat shots, mające stanowić dowód tego, że stosunek miał miejsce, że film jest prawdziwy. W stag films zaobserwować możemy ?inicjacyjny? charakter ? kliniczne, uprzedmiotawiające badanie kobiecego ciała (co jednoznacznie określa widza ? mężczyznę)?[12]. Jak też dalej dodaje ?także swoisty prymitywizm i amatorszczyzna, zarówno w planie technicznym jak i aktorskim, miały służyć zapewnieniu ?wiarygodności? przedstawianych scen?[13]. To bardzo ważne spostrzeżenie, gdyż ten efekt, oraz metody jego osiągania grają bardzo dużą rolę aż do dzisiaj, stając się niemalże jednym z wyróżników filmu pornograficznego, pomimo tego, że ta ?dosłowność? i poczucie ?wiarygodności? jest jedynie pretekstem i powierzchnią dla innych procesów. ?Steven Ziplow w książce Film Maker?s guide to Pornography opracował listę podstawowych działań seksualnych obligatoryjnych dla hard core?u: 1)masturbacja (głównie żeńska, ukazywana w zbliżeniach), 2) stosunek płciowy wykonywany w różnych pozycjach, 3) elementy seksu lesbijskiego, 4) seks oralny, 5) ménage a trois ? czyli stosunek z udziałem trzech osób, 6) stosunek analny i wreszcie 7) orgie?[14]. Jest to swego rodzaju kanon, schemat, poza który rzadko kto wychodzi i obowiązujący do dzisiaj, z niewielkimi zmianami (choć w przypadku produkcji polskich realizatorzy często rezygnują z seksu analnego, niezbyt lubianego przez polskich odbiorców).

Jak widać pomysłowość reżyserów filmów pornograficznych niewiele się zmieniła od tamtych czasów, do dzisiaj przypadek gra główną rolę przy zawiązywaniu akcji i jest kluczem do fabuły. Robert Stoller pisze[15], że zazwyczaj taki film zaczyna się od tego, że kobieta wzywa do swojego domu hydraulika (gazownika / elektryka / ślusarza etc., akurat tutaj pomysłowość nie zna granic), po czym, jako że jej życie intymne ją nudzi, zauroczona jego muskulaturą zaczyna się rozbierać i dochodzi do zbliżenia. Także w polskich filmach ?akcja? nigdy nie jest przez głównych bohaterów zamierzona, zawiązuje się niejako ?przy okazji? przypadkowej rozmowy, podglądania czy wejścia do niewłaściwego pokoju. Ponadto stag movies wyznaczyły kolejną zasadę, ponieważ ich długość była uzależniona od długości rolki taśmy filmowej (przeciętnie około 8 ? 10 minut), tyle też trwały sceny. Zadziwiające jest to, że tyle też mniej więcej trwają do dzisiaj, co w dobie kaset wideo jest zastanawiające.

Jednak przełomowe dla historii filmów pornograficznych okazały się lata 70, jak zauważa Krzysztof Loska, analizując etapy rozwoju filmów pornograficznych[16]. Stwierdza on także, że: ?Lata siedemdziesiąte to okres ?normalizacji? i ?stabilizacji? reguł gatunkowych oraz zapowiedź przejścia w nową fazę (z początkiem lat osiemdziesiątych), wraz z pojawieniem się video ? kaset?[17]. Ówcześni twórcy, będący w epicentrum rozwijającej się wówczas rewolucji seksualnej, zaczęli traktować swoje dzieła nie tylko jako środek wspomagający masturbację. W filmach dla dorosłych zaczęto doszukiwać się znaczeń o charakterze zarówno artystycznym, jak i politycznym. Najlepszym tego świadectwem są rozmowy z ?ludźmi z branży? cytowane przez Stollera. Potwierdzają oni (zwłaszcza Bill, producent oraz Jim, agent), że wśród ówczesnych intelektualistów zawiązało się coś w rodzaju porn chic, pornografia stała się modna. O tamtych wpływach mogą świadczyć prowadzone do dzisiaj dyskusje, głównie pomiędzy feministycznie nastawionymi badaczkami o znaczeniu i roli porno. Już sam fakt, odnotowany przez Jennifer Wicke[18], wejścia tematyki porno do dyskursu akademickiego, programów konferencji naukowych, tematów prac seminaryjnych, licencjackich czy innych, w pewien sposób nobilituje tą dziedzinę kinematografii.

Prawdziwym jednak przełomem stało się pojawienie w 1972 roku filmu Gerarda Damiano "Głębokie gardło" z Lindą Lovelace w roli głównej. Film ten jest sławny aż do dzisiaj, głównie ze względu na rekordowe zyski: film, nakręcony w motelowym pokoju za 24 tysiące dolarów, w sumie zarobił do dzisiaj 600 milionów dolarów[19]. Ta kwota do dzisiaj rozpala umysły wszelkiego rodzaju naśladowców, liczących na szybki i łatwy zysk, co przyczyniło się do gwałtownego rozwoju tej branży. Film ten stał się sławny także z innego powodu: był to pierwszy film tak śmiało pokazujący seks (i de facto tylko seks) który wszedł do normalnej dystrybucji i był pokazywany w normalnych kinach (choć obostrzony oczywiście limitem wieku dla widzów). Przed kinami ustawiały się kolejki Amerykanów żądnych oglądania przygód Lindy, która odkrywa, że łechtaczkę ma w gardle. Według Andrzeja Rodana sukces , "Głębokiego gardła" wziął się stąd, że: ?Film oferował coś, czego brakowało teorii Freuda: instruktaż?[20].

Instruktażowy wymiar filmu potwierdzany był licznymi publicznymi wystąpieniami Lindy, która przekonywała Amerykanki do seksu oralnego. ?Na pytanie dziennikarki pisma "Daily Girl", ?jak ci smakuje sperma??, Linda odpowiedziała: ?uwielbiam ją! Jeśli miałabym wskazać na mego ulubionego drinka, byłby to nasienny koktajl (a sperm cocktail)??[21]. Szybko jednak okazało się, że Lindę pozbawiono współudziału w zyskach w filmie, a sama aktorka stała się gwałtowną przeciwniczką porno publikując książkę ? biografię "Ordeal" ("Udręka"), twierdząc w niej m.in. że do występowania w filmach była zmuszana przemocą, natomiast wywiadów udzielała, będąc cały czas na muszce.

Niezależnie od dalszych losów i poglądów Lindy Lovelace,, zarówno "Głębokie gardło"?, jak i inne filmy, takie jak "Debbie Does Dallas" czy ,b>"The Opening of Misty Beethoven" weszły na stałe do publicznej świadomości. Wprowadziły też na stałe do tej świadomości sam gatunek filmów porno. Nie dość, że jego widzowie przestali oglądać tego typu filmy niejako ?w podziemiu?, to znacząco zmieniła się struktura widzów. Do kin, w których grano "Głębokie gardło" chodzili nie tylko faceci w płaszczach (określenie jednej z rozmówczyń Stollera), ale także pary, młodzi ludzie czy też kobiety w średnim wieku. Jednym słowem wszyscy (których ze względu na wiek wpuszczono do kina). Powstały festiwale tego typu filmów, narodzili się krytycy filmowi specjalizujący się w tym gatunku (w Stanach zrzeszeni w X ? Rated Movies Critics Assosiation), powstały przeglądy i kompendia dla widzów. Pornografia weszła (lub wdarła się, w zależności od nastawienia i używanej retoryki) do domów, do przestrzeni publicznej, do dyskursu naukowego, artystycznego i politycznego.

Ta sytuacja, wedle rozmówców Stollera, jak i według Michała Chacińskiego, zmieniła się wraz z upowszechnieniem technologii video. Na początku lat 80 ? tych poprzez rozpowszechnienie się kaset VHS, znacznie łatwiejszego, bo tańszego, dostępu do kamer (nie trzeba było mieć aż takich umiejętności do ich obsługi, jak do stosowanych wcześniej kamer na taśmę światłoczułą), rynek filmów dla dorosłych, tak jak każdy zresztą rynek, został ?zepsuty? przez zalew tanich, amatorskich produkcji schlebiających coraz to niższym gustom publiczności. Pojawiły się bardziej amatorskie produkcje, bowiem (jak twierdzi jeden z rozmówców Stollera ? Jim) rynek porno nie oczekuje bynajmniej pojawiania się na ekranie wciąż tych samych osób, wręcz przeciwnie, nowe twarze i nowe ciała są towarem jak najbardziej pożądanym (w dosłownym tego słowa znaczeniu). Co więcej, sytuacja ta dotyka głównie aktorek, aktorzy mają szansę na dłuższe kariery. W Polsce kobiety najczęściej występują pomiędzy 20 a 25 rokiem życia, później nie mają raczej szans na zaistnienie w branży.

Znaczenie rozwoju tańszej technologii video dostrzegają także inni autorzy piszący o pornografii, jak chociażby Andrzej Rodan, który tak to podsumowuje: ?Wynalezienie magnetowidu i kaset video przeniosło film z sal kinowych do prywatnych domów. Porno zostało oswojone, udomowione?[22]. Również James R. Petersen, cytując jednego z szefów produkujących filmy porno na kasetach video, stwierdza: ?Kamera video wprowadziła porno, tam, gdzie jego miejsce ? do sypialni"[23].
Wraz z zalewem tanich, szybko kręconych produkcji spadła nie tylko jakość filmów, pod względem technicznym, ale i także artystycznym. Oszczędności zaczęto szukać nie tylko w fabule (objętość scenariusza spadła ? także według rozmówców Stollera ? z kilkudziesięciu do kilku stron, a jak pokazuje przykład cytowanych już twórców filmu "Lumpy, dziwki i tanie wino" z czasem udało się go wyeliminować całkowicie), ale także w dekoracjach czy też wreszcie na gażach aktorskich, które mogły być mniejsze, ze względu na (posłużmy się tu metaforyką ekonomiczną) zwiększoną podaż na rynku. Taki stan rzeczy pozwolił także na znacznie celniejsze trafianie w najbardziej wyszukane potrzeby klienta, przykłady takiej ?specjalizacji? możemy dostrzec choćby w Japonii, gdzie rozwinęły się prężnie gałęzie komiksu erotycznego (zawierającego w sobie wszelkie rodzaje przedstawianego seksu, od aktów, aż po hard ? porno ukazujące sceny gwałtów na dzieciach etc., co jest chyba lokalną, japońską specyfiką[ 24]).

Poskutkowało to także m.in. rozkwitem branży S/M oraz pochodnych, jak i filmów o tematyce homoseksualnej. Dzisiaj, przeglądając katalogi firm wysyłkowych, możemy znaleźć filmy z kobietami dojrzałymi, z kobietami z nadwagą, z kobietami w ciąży, z nastolatkami (chociaż ze względów prawnych najczęściej udawanymi), z biczowaniem etc. Ponadto wraz z upowszechnieniem nośników przeznaczonych do odtwarzania w domowym zaciszu, powstały jak grzyby po deszczu wszelkiego rodzaju mail ? ordery czyli sieci sprzedaży wysyłkowej, zapewniające z jednej strony większy wybór, często wyszukanych pozycji, a z drugiej strony tak istotną w tym przypadku dyskrecję. Ten stan trwa do dzisiaj, co więcej może się wydawać, że się pogłębia.

Filmy pornograficzne są specyficzne także jeśli spojrzeć na nie od strony warsztatowej. Jak pisze Zygmunt Kałużyński, znany krytyk filmowy: ?Wszyscy uczestnicy: kamerzyści, oświetlacze, dekoratorzy, są rozebrani do naga, by ułatwić wykonawcom ich zadanie, ci zaś, za parawanem, starają się doprowadzić do wymaganego stanu, co może ciągnąć się długo, a są jeszcze zbliżenia, duble itp. ?Bywa tak, że całą noc kursujemy bez spodni?, opowiada w branżowym ?Sight and Sound? fachowiec od porno?[25]. Specyficzną częścią filmu porno jest także jego ścieżka dźwiękowa, urozmaicana najczęściej muzyką pisaną przez anonimowych twórców, chociaż znaleźć wśród nich można także znane nazwiska, jak chociażby Klausa Schulzera (jednego z czołowych kompozytorów niemieckiej awangardy lat 70.), czy też współczesnych zespołów takich jak Limp Bizkit czy Korn (jeden z utworów, napisanych do ścieżki dźwiękowej filmu porno ? Porno Creep ? znalazł się na albumie Life is Peachy). Jak pisze Krzysztof Loska ?[...] specyficzna relacja jest tu odmienna od całokształtu produkcji kina narracyjnego (zbliżona, choć nieświadomie, do kina awangardowego)? i dodaje, że: ?Pojawił się więc cały katalog westchnień, jęków, krzyków itp., tworzących swoistą aurę filmu (męskie głosy, choć obecne, nigdy nie są tak głośne i tak przejmujące) oraz pewne elementy ?efektów dźwiękowych?: cmoknięcia, klapsy, sprężyny łóżka, czasem także krótkie wypowiedzi artykułowane [...]. Wszystko to służyć miało wzmocnieniu wrażenia realności przedstawianych wydarzeń (chociaż posługiwanie się post ? synchronami wprowadziło pewien efekt obcości czy odrealnienia)?[26]. Wydaje się także, że muzyka i przebijające się przez nią wspomniane dźwięki mają za zadanie wypełnić pustkę po fabule a także, co jest równie istotne, ułatwić przedostawanie się prezentowanych treści do sfery marzeń, tworząc z filmu porno coś na kształt baśni.
?Polskie kino porno ma się tak do kina porno, jak polskie kino do kina? pisze w niezbyt optymistycznym tonie Monika Zakrzewska w ?Machinie?, zaczynając swój artykuł Porno Polo[27]. Wtóruje jej anonimowy właściciel warszawskiej wypożyczalni kaset wideo, który pomimo patriotycznej postawy (?Mimo wszystko powinniśmy wspierać rodzimą produkcję. Bo mamy wreszcie jęki polskie, a nie niemieckie?) przyznaje, że ?[...] najczęściej to >tartak w rytmie disco ? polo
Dopiero w 1995 potentat na polskim rynku erotycznym, wydawnictwo Pink ? Press, a konkretnie dział tego koncernu odpowiedzialny za produkcje filmowe Pink Video, wypuściło na rynek pierwszy film polskiej produkcji, o którym śmiało można było powiedzieć, że ociera się o pornografię, o wdzięcznym tytule "Wacek". Główną rolę zagrała w nim późniejsza redaktorka pisma ?Wamp? Kasia. Po sukcesie komercyjnym tego przedsięwzięcia powstały kolejne odcinki: "Kasia", "Kasia i jej przyjaciele" oraz "Kasia ? ciąg dalszy".
Następne rodzime produkcje były jeszcze bardziej ?swojskie?, co przejawiało się między innymi w tytułach, mogących przerazić niejednego polonistę. Do jednych z częściej cytowanych w przeróżnych opracowaniach należą: "Lumpy, dziwki i tanie wino", "Bzyku bzyku na kocyku, czyli jak się jedzie na pledzie", "Imieniny u blondyny" czy też Rypanie na sianie. Jednak można zauważyć, że po pewnym czasie autorzy filmów podjęli, świadomy lub mniej, dialog z kulturą masową, wpisując się poniekąd w popularny na zachodzie gatunek filmów porno będących pornograficznymi wersjami znanych filmów (że wspomnieć tutaj tylko "TriXXX" (przeróbkę filmu "Matrix"), "American Booty" czy też "Hamlet ? erotyczne rozterki"). Polskie filmy wpisujące się w tą konwencję, ze względu na ubogą fabułę (co jest skutkiem szukania oszczędności za wszelką cenę oraz braku umiejętności aktorów, o czym zresztą później) nie są parodiami czy też przeróbkami znanych produkcji, nawiązują do nich jedynie tytułami. I tak następnie pojawiły się: "Ewa chce spać, "Wakacje z dupami" i inne.

Wkrótce pojawiły się także kolejne filmy zwiastujące nowy nurt w polskim kinie porno: występy amatorów i naturszczyków, zapoczątkowane filmami "Śląski karnawał" oraz "Śląski karnawał 2". Powstała cała osobna branża (i jest to proces analogiczny do tego, który miał miejsce w Stanach w latach osiemdziesiątych) produkcji amatorskich, w których występowali ludzie nie mający nigdy wcześniej kontaktów z branżą porno, a także zazwyczaj nigdy później, lub nie będąc w żaden sposób powiązani z wielkimi potentatami tej branży. Przykładem takiej sytuacji może być przypadek Ewy D. i jej męża, którzy w rodzinnym Kędzierzynie ? Koźlu kręcili krótkie (45 minutowe) filmy, a którzy stali się znani po występie w filmie "Ewa chce spać" wyprodukowanym przez Pink Video. Ale jak można wyczytać z cytowanego już przeze mnie artykułu Moniki Zakrzewskiej w ?Machinie?, doświadczenia z tego wynikające nie były zbyt pozytywne, gdyż małżeństwo D. wycofało się z branży.

Powodzenie tego typu filmów może być wytłumaczone przez specyficzne zainteresowania polskich odbiorców. Nie jest prawdą, jak twierdzą niektórzy, że ?Lansowanie najbardziej atrakcyjnego ? zdaniem twórców i dystrybutorów pornografii ? wizerunku kobiety, jest równoznaczne z lansowaniem estetycznego ideału kobiety. To swego rodzaju komunikat. Dla kobiet: tak powinny wyglądać. Dla mężczyzn: kogo powinni pożądać[28]?. To jest sytuacja idealna, mająca być może miejsce na Zachodzie, w Polsce kwestia ta wygląda inaczej, oddajmy głos fachowcom z tej branży: ?Kiedyś zakładaliśmy, że polscy widzowie chcą pięknych dziewczyn. Okazuje się, że to nieprawda. Chcą oglądać kobiety, które przypominają im żony, sąsiadki, koleżanki, takie kobiety, które spotykają codziennie na ulicy. Panów staramy się wybrać sprawnych, ale bez przegięć. Dobrze, jeśli jest to nieźle zbudowany mężczyzna, ale nie należy przesadzać. [...] Polak musi mieć świadomość, że jest taki sam. Ale to nie znaczy, że można wszystko tolerować? mówi Andrzej Miłosz, reżyser filmów porno[29]. I dalej dodaje: ?Z całym szacunkiem dla Polek, nie wszystkie są zadbane, Zapominają, że trzeba w siebie inwestować: bielizna, fryzjer, makijaż, siłownia, solaria. A u nas jak jest ładna twarz, to są rozstępy, jak nie ma rozstępów, to jest cellulitis. Niekoniecznie żeby była modelką, ale niech nie będzie zarośnięta od pach aż po kolana. [...] a tu przychodzi panna i można jej zakładać lokówki tu i tam. Braki w uzębieniu to też jest cecha naszego polskiego rynku. Po pięciu latach pracy jestem zdegustowany?[30]. Ze swojej strony można dodać, że oprócz scenografii ?skleconej naprędce z kawałków boazerii, metalowego łóżka i kanapy?[31] (jak w przypadku "Lumpów, dziwek i taniego wina"), na planie można zauważyć przewody do oświetlenia (nie zawsze zresztą w pełni profesjonalnego), cienie ludzi z ekipy technicznej czasem wchodzący w kadr mikrofon czy też osoba z ekipy technicznej. To, w połączeniu z fatalną ?grą aktorską? (?Kręciliśmy kiedyś film pod Warszawą ? mówi cytowany już wcześniej Andrzej Miłosz ? Nasza gwiazda miała wypowiedzieć kwestię >Dzień dobry moi kochani< i jeszcze parę słów. Ciągle się myliła i tę jedną scenę kręciliśmy chyba z pięć godzin?[32]), patrzeniem w kamerę, eksponowaniem tatuaży więziennego typu (oprócz nich najpopularniejsze są loga znanych marek odzieżowych, tu prym wiodą Adidas oraz Nike) sprawia, że widz może mieć mieszane uczucia.

Zresztą jeśli chodzi o ?grę aktorską?, to nie tylko w przypadku dialogów polscy aktorzy mają problemy, te trafiają się także, gdy trzeba zacząć ?akcję?. Jak można wyczytać z artykułu Jerzego Andrzejczaka i Michała Nowakowskiego[33], którzy cytują pewnego anonimowego reżysera ?filmów przyrodniczych? (jak je sam określa): ?Nie mamy profesjonalnych aktorów. Miewają erekcję, wtedy kiedy nie trzeba. Kiedy trzeba, to jej nie mają. Natomiast budżet jest niski i trzeba się spieszyć?. Z tego typu kłopotami reżyserzy radzą sobie na dwa sposoby. Pierwszym wyjściem z sytuacji jest stara sztuczka, opisywana m.in. przez Stollera, polegająca na wmontowaniu sceny wytrysku (finałowej i koniecznej w każdym filmie) wykonanej przez innego aktora, czasem samego reżysera lub też nakręconej w ogóle przy innej okazji, istotne jest tu podobieństwo genitaliów. Innym, wydaje się, że bardziej swojskim wynalazkiem jest improwizacja: ?Sceny wypadają, trzeba zmieniać koncepcję. Jest sztukowanie, kombinowanie, kręcimy na przykład dwie panie? zdradza tajniki warsztatu Andrzej Miłosz[34].

Wszystko to jest podyktowane specyficzną troską o dobre samopoczucie widza: ten oglądając filmy ma się poczuć, że nie jest odosobniony ze swoimi problemami oraz kompleksami, czasem może się nawet że jest lepszy od tych, których ma szansę oglądać na swoim ekranie. Także przez to, że za kręcenie tego typu filmów biorą się osoby bez większego doświadczenia zawodowego (pomijając doświadczenia operatorów zdobywane na komuniach, weselach czy też na przykład chrzcinach). Pomijając błędy w kompozycji kadrów czy też ewidentne niedociągnięcia w oświetleniu planu zdjęciowego (nierównomierne rozłożenie światła oraz jego nieadekwatna intensywność), a kończąc na fatalnej jakości makijażu ? niezmiernie rzadko jest stosowany na przykład fluid do ciała stosowany zazwyczaj celem uniknięcia refleksów świetlnych, nie wspominając już o dodatkowej funkcji tuszowania drobnych mankamentów urody: zadrapań, siniaków, żylaków itp., które jak już pisałem nie są obce polskim aktorkom. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że te kwestie są pozostawione w gestii samych aktorek. Błędy zdarzają się także, jeśli chodzi o ustawianie aktorów na planie: często przyjmują oni pozycje pozbawiające ich atrakcyjności (jak na przykład zginanie tułowia do przodu, co powoduje powstawanie fałdek na brzuchu) lub też uniemożliwiające dokładne ukazanie genitaliów, albo zasłaniają się nawzajem.

Inną cechą, na którą wydaje mi się, że warto zwrócić uwagę jest w miarę powszechne stosowanie antykoncepcji (prezerwatyw). W tym sensie można uznać, że filmy pornograficzne spełniają swoistą funkcję edukacyjną w kraju, w którym 28% osób uprawiających regularnie seks przyznaje się, że nie stosuje antykoncepcji w ogóle. Najczęściej też, jeżeli na ekranie możemy zobaczyć parę uprawiającą seks bez zabezpieczenia, można założyć, że mamy do czynienia z parą, tak jak w przypadku małżeństwa D. występującego w filmie "Ewa chce spać". Ponadto polskie filmy pornograficzne na tle konkurencji z Zachodu prezentują się jako w miarę pozbawione udziwnień i perwersji, ograniczając się do prezentowania klasycznego, heteroseksualnego seksu, rzadko w układach większych niż dwuosobowe, kilkuosobowe orgie są czymś nadzwyczajnym, choć z drugiej strony nie są jakimś absolutnym wyjątkiem. Niezwykle rzadko można natomiast spotkać sceny seksu analnego, miłości lesbijskiej czy też wytrysków na twarz (tzw. ?cum ? shots?), chociaż przeważnie można oglądać wytryski na ciało partnerki. To wydaje mi się ma także podłoże w przyzwyczajeniach erotycznych Polaków. Jak podaje Raport o seksualności Polaków 2002 Zbigniewa Lwa ? Starowicza na temat łóżkowych przyzwyczajeń badanych: ? 25% badanych chętnie ogląda pornografię, a nieco ponad 30% - to zwolennicy seksu oralnego. Znacznie mniej zwolenników mają seks analny i seks grupowy (po 4%). Pozostali są w sypialni raczej tradycjonalistami?[35]. Konkluzja samego raportu również świadczy o tym, że Polacy w kwestiach życia seksualnego preferują sprawdzone schematy.

Analiza polskich filmów pornograficznych, a także pornografii w ogóle skłoniła mnie do paru wniosków, które można by uszeregować na paru poziomach.

Na pierwszym z nich sytuuje się analiza filmu pornograficznego jako produktu. Stosując narzędzia bliższe raczej filmoznawcom czy też krytykom filmowym można pokusić się o parę wniosków: po pierwsze polskie filmy pornograficzne w większości sprawiają wrażenie filmów amatorskich, robionych przez ludzi bez żadnego przygotowania technicznego, a sądząc po przejawiających się tylko paru nazwiskach, niewiele się także uczących. Wydaje się, że na przykładzie chociażby filmu "Ewa chce spać" wykładowcy Łódzkiej Szkoły Filmowej mogliby pokazywać studentom, jak nie należy kręcić filmów i jakich błędów należy unikać. Brak dbałości o szczegóły nie omija także aktorów i to z kolei wydaje się być odbiciem ogólnej przywary Polaków, którzy generalnie nie dbają o siebie i swój wygląd. Taki dobór osób do tego typu produkcji podyktowany jest specyficznym modelem oddziaływania pornografii, ma ona nie tyle stymulować poprzez proste bodźce wzrokowe (one są tutaj jedynie pretekstem), ile ma ona za zadanie uruchomić skomplikowany mechanizm fantazji. Stąd wydaje mi się uprawnionym porównanie do rytualizacji czy też fetyszyzacji, według mnie, zasady działania w tych przypadkach są do siebie zbliżone. Mając to na uwadze zrozumiałym wydaje się obsadzanie w rolach osób, które wyglądają na jak najbardziej zbliżone do wyglądu przeciętnego odbiorcy.

Polski widz filmów pornograficznych nie oczekuje aktorów o idealnych kształtach, młodych, pięknych i najlepiej bogatych a w przypadku aktorów ? mężczyzn dodatkowo hojnie obdarzonych przez naturę i nie mających nigdy problemów z erekcją. Tacy ludzie mogliby się poczuć gorsi, a ich kompleksy ujawnić się ze zwiększoną siłą. Ponadto otoczka ?amatorszczyzny?, jaką spowite są tego typu filmy, czyli ich niska jakość od strony technicznej, ułatwia niejako ?wejście? w te filmy, ułatwia widzowi zajęcie miejsca (w wyobraźni oczywiście) aktora przeżywającego różnego rodzaju uciechy.

Drugą warstwą analizy tego problemu jest zainteresowaniem się społecznym i kulturowym wpływem pornografii. Powodów przemawiających za takimi wpływami jest wiele, zarówno w Polsce i na świecie. Pojawienie się, a także rozwój pornografii świadczy zazwyczaj o głębokich zmianach w moralności, nieważne, czy jej ograniczenia wynikały z czynników zewnętrznych, czy też były wewnętrznym efektem jakiejś przyjętej etyki. Taka sytuacja miała miejsce zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Europie Zachodniej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, a była wynikiem z jednej strony zmian w ustawodawstwie tych krajów, jak i dojścia do głosu pokolenia hippisów, którzy głosząc m.in. hasła wolnej miłości odrzucili wartości poprzedniej generacji, a właśnie m.in. w pornografii znaleźli środek do wyrażenia swojego sprzeciwu. Stąd też wziął się modny wśród intelektualistów lat 70. porn chic. Jednocześnie taka eksplozja pornografii wywołała dyskusję, także akademicką, o niej samej i o jej skutkach. Zastanawiano się m.in. nad wpływem pornografii na jej widzów, nad tym, czy jest ona wyrazem patriarchalnego społeczeństwa i zarazem kwintesencją ucisku kobiet, czy też wręcz odwrotnie, jest ona wyrazem nowej erotycznej świadomości, świadectwem wyzwolenia kobiet. Tematykę pornografii podjęli także artyści, widząc w niej nowy środek do wyrażania swoich uczuć czy też idei, a z drugiej strony, uznając ją za część dyskursu społecznego, zaczęli ją modyfikować za pomocą cytatów, ironii itd. O tym jak bardzo jest to kontrowersyjny temat niech świadczy fakt, że żywe dyskusje o pornografii odbywają się po dziś dzień, choć może nie tak często.

Z drugiej strony w Polsce mamy do czynienia z sytuacją nową, gdyż de facto pornografia pojawiła się w Polsce dopiero po zmianach ustrojowych z 1989 roku. W tej sytuacji także może się wydawać, że jest ona wyrazem pewnego zerwania z narzuconymi w poprzednim systemie normami moralności, jest swego rodzaju buntem przeciwko tamtej moralności, dlatego też tak burzliwe były dzieje debaty nad prawnym usankcjonowaniem pornografii, a zarzuty o jej szerzenie stały się czymś normalnym w debatach o sztuce współczesnej (i chyba jednoznacznie można je określić jako epitety). Podejście do pornografii stało się jednym ze sposobów na ideologiczne definiowanie się. Nie przeszkodziło to jednak pornografii rozprzestrzenić się i zająć trwałe (choć nieco ukryte) miejsce w naszej rzeczywistości. Temat ten wydaje się być niezwykle fascynującym, godnym znacznie większego i bardziej szczegółowego studium, niezwykle daje się odczuć brak jakichkolwiek materiałów czy też opracowań dotyczących tej problematyki, szczególnie niejasna jest relacja pornografii i edukacji seksualnej. Problem ten wydaje się kluczowy, gdyż po 1989 roku mieliśmy do czynienia z eksplozją pornografii, na temat rewolucji seksualnej nadal niewiele wiadomo, a przypomnijmy, że np. w USA wypadki przebiegały w odwrotnej kolejności. Sama jednak skala zjawiska (tzn. ilość osób korzystających i mających styczność z pornografią) sugeruje, że jest to niezwykle ciekawy problem. Ktoś kiedyś napisał, że najgorsze w pornografii jest to, że nas podnieca, nawet gdy tego nie chcemy i się przed tym bronimy, tak jak przed upadkiem.

Ze swojej strony mogę dodać, że na szczęście pornografia podnieca także intelektualnie, skłaniając do głębszych refleksji oraz wniosków, co chyba już nie jest aż tak negatywne, a czego rezultatem jest niniejszy esej

[1] Zygmunt Kałużyński, Pamiętnik orchidei, Latarnik, Łódź ? Grabino 2003, str. 138.
[2] Igor Ryciak, Bzyku na kocyku, "Newsweek Polska", 20.07.2003
[3] Kronika Filmu, Marian B. Michalik (red.), Wydawnictwo Kronika, Poznań 1995.
[4] Marek Hendrykowski Leksykon gatunków filmowych, Wydawnictwo Sic, Poznań ? Wrocław 2001, str. 126 - 127.
[5] Umberto Eco, Jak rozpoznać film porno,, Zapiski na pudełku od zapałek, ss. 108 ? 110.
[6] Umberto Eco, op. cit.
[7]Monika Zakrzewska, Porno polo, "Machina", nr 10/1999.
[8]Wojciech Prajsnar, Dyskretne uroki dyskretyzacji czyli rzecz o cyfrowym seksie, "Opcje", nr 4/5, listopad 2002.
[9]James R. Petersen, Stulecie seksu. Historia rewolucji seksualnej 1900 ? 1999 według ?Playboya?, Rebis, Poznań, 2002.
[10]Michał Chaciński, Kino fizycznego niepokoju, "Polityka", nr 28 (2409), 12 lipca 2003, str. 46 ? 48.
[11]Michał Chaciński, op. cit.
[12]Krzysztof Loska, Hard core, czyli ?wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie...?, ?Iluzjon?, nr 2/1994.
[13] Krzysztof Loska, op. cit.
[14] Krzysztof Loska, op. cit.
[15] Robert Stoller M.D., Porn, Yale University Press, New Haven and London 1991.
[16] Krzysztof Loska, Hard core, czyli ?wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie?
, "Iluzjon", nr 2/1994.
[17] Krzysztof Loska, op. cit.
[18] Jennifer Wicke, Through a Gaze Darkly: Pornography?s Academic Market w: Dirty Looks. Women, pornography, power, Pamela Church Gibson, Roma Gibson (red.), British Film Institute, Londyn 1993.
[19] Dariusz Nowacki, Głębokie gardło i płytkie, "Opcje", nr 4/5 2002.
[20] Andrzej Rodan, Historia erotyki, t. I, pornografia, Garmond AG, Łódź (brak roku wydania), str. 155.
[21] Dariusz Nowacki, Głębokie gardło i płytkie, "Opcje", nr 4/5 2002.
[22] Andrzej Rodan, Historia erotyki, t. I, pornografia, Garmond AG, Łódź (brak roku wydania), str. 153.
[23] James R. Petersen, op. cit., str. 387
[24]Wiesław Rządek, Skrajne przypadki otaku. Erotyka w kulturze popularnej Japonii, "Czas Kultury", nr 2 ? 3 2003.
[25]Zygmunt Kałużyński, Pamiętnik orchidei, Latarnik, Łódź ? Grabina 2003, str. 138.
[26] Krzysztof Loska, Hard core, czyli ?wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie?, "Iluzjon", nr 2/1994.
[27]Monika Zakrzewska, op. cit.
[28]Andrzej Potocki, Pornografia ? wyzwanie dla wychowawców, "Pedagogia Christiana", nr 1/1997.
[29]Monika Zakrzewska, op. cit.
[30]Monika Zakrzewska, op. cit.
[31]Monika Zakrzewska, op. cit.
[32]Jerzy Andrzejczak i Michał Nowakowski, Z archiwum XXX, ?CKM?, nr 6 2002.
[33]Jerzy Andrzejczak i Michał Nowakowski, op. cit.
[34]Monika Zakrzewska, op. cit.
[35]Z opracowania dostępnego na Portalu Farmaceutyczno ? Medycznym www.pfm.pl/175816.htm (ściągnięte 15.09.2003).

komentarze

pozostało 255 znaków
  • None200

    Ten tekst to śmieszne mistrzostwo świata:) Te wszystkie analizy i porównania rzeczy tak przyziemnej jak pornografia:)

  • kaka893

    Bardzo dobry artykul choc bez rewelacjii.Mozna bylo dolozyc jeszcze cos o dzisiejszych filmach porno:P

  • ditu

    Rewelacja!! Artykuł świetny. Dawno tak dobrze się nie bawiłem. Czytałem z wypiekami na twarzy. Najlepsze były polskie tytuły. To wiele mówi o narodzie :)

  • bloodsome

    No artykuł ciekawy na temat dość często omijany w polskich mediach a szkoda. Dobra rozprawa o tym kinie niszowym :)

  • Ghost_Dog

    Ciekawy artykuł, choć momentami zbyt obrazowy ;)

  • korporant

    Lwia cześć nie na temat. Ale spoko. przeczytałem.

  • ATN

    Bardzo ciekawe, wiecej takich tekstow :)

  • MasterKard

    "w szerszym znaczeniu utwór filmowy o charakterze nieartystycznym drastycznie naruszający ogólnie przyjęte w danym społeczeństwie normy przedstawienia i tabu obyczajowe utrwalone w świadomości zbiorowej. W znaczeniu tym filmem pornograficznym jest także nieerotyczna pornografia cierpienia i pornografia śmierci, np. filmowanie sceny egzekucji, tortur, linczu, agonii, śmierci itp." Nie wiem czemu ale końcówka powyższej wypowiedzi skojarzyła mi się z "Face of Death"... czyżbym obejrzał serię filmów porno?? :O

  • Beeshop

    Ok, wszystko pięknie, tylko czemu podpisane jako "Filmweb" a nie nazwiskiem twórcy? :(

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true