Kasowe hity dostają szansę na Oscara dla najlepszego filmu

oscar.jpeg
"Mroczny rycerz"
nie zdobył nawet nominacji do Oscara w kategorii 'najlepszy film', ale dzięki temu inne kasowe przeboje będą miały szansę być nominowane w kolejnych latach. Taka jest reakcja na ogłoszoną wczoraj przez Sida Ganisa decyzję Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej o zwiększeniu liczby nominacji w najważniejszej kategorii z pięciu do dziesięciu.

Ceremonia wręczenia Oscarów z roku na rok cieszy się coraz mniejszą popularnością wśród widzów. Szansą na zmianę trendu w tym roku był "Mroczny rycerz". Kiedy jednak okazało się, że film nie otrzymał nawet nominacji dla najlepszego obrazu, fani nie byli zainteresowani oglądaniem gali. Podwojenie liczby nominacji ma sprawić, że znajdą się wśród nominowanych tytuły przyciągające uwagę widzów, a zatem i ich zainteresowanie nagrodami. Może to spowodować również, iż o głównego Oscara powalczą także animacji, filmy dokumentalne i zagraniczne, które dotąd były ignorowane, bowiem posiadają swoje własne kategorie.

Na zmianie mogą zyskać takie filmy jak "Star Trek" czy "Odlot". Czy jednak członkowie Akademii będą wrażliwi na 'delikatną' sugestię władz Akademii, dowiemy się dopiero w styczniu, kiedy zostanie podana lista kandydatów do Oscarów.

Decyzja o 10 nominacja w kategorii 'najlepszy film' nie jest niczym przełomowym. Jest to raczej powrót do przeszłości, gdyż w latach 1931-43 nominowano jako najlepszy film właśnie po ok. 10 tytułów.
o