Marlon Brando nie żyje! Odszedł wybitny aktor

Wczoraj, w wieku 80. lat zmarł Marlon Brando - legendarny aktor sceniczny i filmowy, niezapomniany odtwórca głównych ról w takich filmach jak "Ojciec chrzestny", "Tramwaj zwany pożądaniem", "Na nabrzeżach", czy "Ostatnie tango w Paryżu".

Marlon Brando zadebiutował na Broadwayu w sentymentalnym hicie "Remember Mama" (1944). Przełomowy moment jego kariery nadszedł wraz z "Tramwajem zwanym pożądaniem" (1947) Tennessee Williamsa, wyreżyserowanym przez Elię Kazana.

Brando wywarł wpływ na całe pokolenia aktorów, począwszy od Jamesa Deana do Rivera Phoenixa. Jako nieoficjalny rzecznik swojej generacji, młody Brando zaczął być utożsamiany z buntownikiem, sprzeciwiającym się niezrozumiałym dla niego prawom. Zapytany w "Dzikim" (1954): "Przeciwko czemu się buntujesz?", odpowiada: "A co macie pod ręką?".

Pierwszym filmem Brando był reżyserowany przez Freda Zimmermanna obraz "Pokłosie wojny" (1950), opowiadający historię sparaliżowanego, walczącego o godność weterana wojennego. Następna była filmowa wersja "Tramwaju zwanego pożądaniem" (1951), która na zawsze umieściła Brando w sercach publiczności i uczyniła go jednym z pierwszych aktorów "nowego pokolenia", przedzierających się ku gwiazdorstwu, jeszcze przed pojawieniem się Deana, Newmana,,Paul Newman i Hudsona. Jego następne role to meksykański rewolucjonista w "Viva Zapata!" (1952) i Marek Antoniusz w szekspirowskim "Juliuszu Cezarze" (1953) w adaptacji Josepha L. Mankiewicza,,Josepha L. Mankiewicz.

Talent Brando został potwierdzony filmem "Dziki" (1954), dzięki któremu czarna kurtka motocyklisty stała się obowiązkowym strojem młodych twardzieli. Otrzymał Oskara za wielowymiarową kreację w znakomitym filmie Kazana "Na nabrzeżach" (1954). Jego kolejne role charakteryzowały się różnorodnością: Napoleon w "Desiree" (1954), wazeliniarski hazardzista w "Guys and Dolls" (1955), japoński tłumacz w "Herbaciarni Pod Księżycem" (1956), pilot w wojnie koreańskiej zakochany w japońskiej śpiewaczce w "Sayonara" Joshui Logana, słaby Fletcher Christian w "Buncie na Bounty" (1962).

Brando zerwał ze swoim imagem buntownika w latach sześćdziesiątych. Pojawił się w "Jak ptaki bez gniazd" (1960), "The Ugly American" (1963) i sparodiował siebie w "Opowieści do poduszki" (1964). Jednakże jego pozycja słabła, dopóki Francis Ford Coppola nie obsadził go w tytułowej roli w "Ojcu chrzestnym" (1972). Otrzymał wtedy drugiego Oskara dla najlepszego aktora za stworzenie wizerunku Dona Corleone. Jego kolejna rola - kontrowersyjna, olśniewająca i ekshibicjonistyczna to postać z "Ostatniego tanga w Paryżu" (1973) Bertolucciego.

W "Przełomach Missouri" (1976) Brando wcielił się w rewolwerowca tropiącego koniokrada, Jacka Nicholsona. Następnie zagrał Jor-Ela, ojca "Supermana" (1978) oraz przyczynił się do stworzenia przerażającej wizji w halucynogennym dramacie wojennym Coppoli "Czas Apokalipsy" (1979), a także zdobył Oskara dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w filmie "Sucha biała pora" (1989). Brando otrzymał pochlebne recenzje za parodię Dona Corleone w "Nowicjuszu" (1990) i rolę psychiatry w "Don Juanie de Marco" (1995).
Pojawił się także jako tajemniczy naukowiec stwarzający półludzi w remake'u "Wyspa doktora Moreau". Ostatnio mogliśmy oglądać go na dużym ekranie w filmie "Rozgrywka", w którym partnerowali mu Edward Norton i Robert De Niro.

Śmierć Marlona Brando oznacza koniec pewnej epoki hollywoodzkiego kina.

komentarze

dodaj komentarz
  • nie mogę sobie przypomnieć co robiłam , kiedy umierał , ale strasznie tego żałuję . . . nie znajdę słów , aby opisać tak wielki talent .

  • Szkoda, to już prawie 6 lat :/

  • tacy jak on żyją wiecznie, dzięki postacia jakie kreowali i w sercach fanów. Będzie żył tak długo, jak my bedziemy o nim pamiętać...

  • Szkoda. Odszedł z tego świata wielki aktor, który jednak pozostanie w filmach, w których zagrał.

  • Marlonie, nigdy nie zapomnimy o "Ojcu chrzestnym"!!! Żegnaj!

  • Nie wiem, jak wy, ale ja uważam, że za dużo wielkich ludzi odeszło w ciągu ostatnich kilku miesięcy...

  • Tacy ludzie umierają ale nieodchodzą!!!!!!!!

  • Oddeszla jedna z najwiekszych ikon kinematografii. Aktor, ktory sama mimika potrafil przyprawic o dreszcze. Tacy ludzie juz sie nie rodza. To ogroman strata nie tylko dla filmu, ale dla calej kultury swiatowej.

  • Nie zapomnę Go w "Ojcu chrzestnym" i "Czasie Apokalipsy" , chociaż w tym ostatnim pojawiał się niewiele nie wyobrażam sobie tego filmu bez Brando. Szkoda.

  • Nie zapomnę Go w "Ojcu chrzestnym" i "Czasie Apokalipsy" , chociaż w tym ostatnim pojawiał się niewiele nie wyobrażam sobie tego filmu bez Brando. Szkoda.

  • "Tymczasem busz wybadał go już na samym początku i wziął na nim straszny odwet za jego dziwaczną inwazję. Pierwotny szept odkrywał przed Kurtzem rzeczy, jakich sam o sobie nie wiedział i o jakich nie miał pojęcia, póki potężna głusz nie dała mu takiej szansy. Ów szept okazał się nieodparcie pociągający. Odbił się głośnym echem w pustym wnętrzu Kurtza. [...] Lecz zarówno diabelska miłość, jak i nieziemska nienawiść, jaką Kurtz żywił do zgłębionych przez siebie tajemnic, zmagały się o to, by posiąść jego duszę – nasyconą pierwotnymi emocjami, spragnioną kłamliwej sławy, fałszywych zaszczytów oraz wszelkich pozorów powodzenia i władzy."

  • Nie znałam go dobrze z kina,ale wiem że to świetny aktor,który nie tylko kszataltował kino i widzów ,ale także wielu świetnych aktorów...

  • Już go nie ma.. Świetny i jeden z najbardziej wybitnych aktorów na świecie.. Szkoda.. Nie wiem co mogę jeszcze napisać...

  • ja już sama nie wiem co o tym wszystkim kurde sądzić. marlon brando... co chwilę słyszy się, że umarła jedna osoba, druga. nie wiem jak dla was, ale dla mnie jest to niczym śmierć czesława niemena - wielkiego człowieka, wielkiego autorytetu i w ogóle brak mi słów.

  • Legendą stał się już za życia, dzięki : "Dzikiemu", "Tramwaj zwany porządaniem", "Ojciec Chrzestny" i "Czas Apokalipsy". Wyznaczyło n pewien nurt w rodziaju gry, któym podoąrzają najwiuęksi aktorzy. Jeżeli jest ktoś, kto naprawdę zasługuje na Oscara za całokształt, to jest to bez wątpieniea Marlon Brando! Reszta jest milczeniem... [.] [.] [.] [.] [.] [.]

  • Nie ukrywam, że jest mi żal z powodu śmierci tego wybitnego aktora a nawet kogoś więcej. Zapamiętam go na zawsze za to kim był, za jego osobowość i bardzo mi bliską buntowniczą naturę. Był szalenie nieprzewidywalny i stać go było na wszystko co tylko sam chciał. To właśnie różni go od dzisiejszych aktorów, którzy sprzedają nam czystą komercję. Bo chyba dzisiaj nikt nie byłby na tyle odważny by nie przyjąć by np. nie przyjąć "Oscara"...

  • Niezapomniany w "Ojcu Chrzestnym", "Czasie Apokalipsy", czy jako niepokorny buntownik z "Dzikiego". Wieczny odpoczynek.

  • Marlon Brando na pewno przeżył w życiu wiele i Jego odejście nie jest tak bolesne, gdyż miał swoje lata, ale, jak napisał autor newsa, Jego śmierć zamyka pewien etap w historii kina. Mnie uwiodła przede wszystkim Jego znakomita rola w "Tramwaju zwanym pożądaniem", gdzie godnie partnerował rewelacyjnej Vivien Leigh. Pokój Jego duszy.

  • Żegnamy jednego z najwybitniejszych aktorów w dziejach kina - bez niego nie można wyobrazić sobie wielu ekranowych arcydzieł. Był wielki. Patrzeć na niego z podziwem na ekranie było jedną z największych przyjemności w moim "życiu filmowym". Kino się kończy.

  • komentarz zbędny... ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] [']

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true