Najbardziej dochodowe ekranizacje książek

  • Rzeczpospolita
  • Różne
Na ekrany amerykańskich kin 21 maja wszedł "Shrek 2" (w Polsce od 2 lipca) i już zarobił 260 mln USD. Poprzednia część powstała na podstawie powieści Williama Steiga i jest jedną z dziesięciu najbardziej kasowych ekranizacji literatury (w USA - 267 mln USD). Nic nie przebije jednak "Władcy Pierścieni".

Wśród najbardziej dochodowych filmów, jakie powstały na podstawie dzieł literackich, są aż trzy części "Władcy pierścieni". Proza Tolkiena okazała się największym hitem światowego kina - łącznie trylogia przyniosła ponad 2 miliardy dolarów przychodu.

W pierwszej dziesiątce są też dwie ekranizacje kolejnych tomów "Harry'ego Pottera" (łącznie przyniosły w USA blisko 590 mln USD), a przecież w czerwcu dołączyła filmowa adaptacja trzeciego tomu dzieła Joanne K. Rowling. Wszystkie te filmy powstały w ciągu ostatnich trzech lat, jednak o ile "Władca Pierścieni" czekał na odważnego reżysera przez 45 lat, o tyle Harrym kino zainteresowało się niemal natychmiast. Z siedmiu zapowiadanych przez pisarkę książek o małym czarodzieju ukazało się dopiero pięć, a na ekrany wchodzi już trzeci film. Nie wykluczone, że Warner zdąży zrealizować kolejne tomy, zanim czytelnicy doczekają się następnej części powieści.

Poza "Harrym Potterem" wszystkie z dziesiątki najpopularniejszych filmów powstały na podstawie książek, które ukazały się już ponad dekadę temu.

Reżyserzy najchętniej szukają materiału na scenariusze w literaturze popularnej. "Władca pierścieni" jest wyjątkiem, mamy bowiem do czynienia z powieścią wybitną, która dzięki rzeszom miłośników prozy Tolkiena na całym świecie stała się dziełem kultowym. Ale wśród najbardziej kasowych filmów przeważają takie, które powstały na podstawie literatury trzeciorzędnej - "Jurassic Park", "Shrek", "Szczęki", "Egzorcysta". Nawet "Forrest Gump" Winstona Grooma, to niewiele więcej niż zgrabnie napisane czytadło. Najwyraźniej masowemu kinu służy masowa literatura. "Anna Karenina" czy "Pani Bovary", choć to teoretycznie idealny materiał na scenariusz, przyciągnie raczej koneserów niż tłumy, chyba że młodzi widzowie obejrzą film niejako w zastępstwie lektury szkolnej.

Niedawno na ekrany weszła "Ława przysięgłych" zrealizowana na podstawie prozy Grishama. To dobry przykład kumoterstwa literatury popularnej i kina. Innych dostarczają np. książki Stephena Kinga czy Michaela Crichtona. Najpopularniejsi pisarze coraz częściej piszą powieść z myślą o przyszłej ekranizacji. Zdarza się zresztą, że sami pracują równolegle nad scenariuszami. Bo prawdziwe pieniądze przychodzą zwykle nie po dobrej książce, ale po kasowej premierze kinowej. Do czasu ekranizacji "Firmy" Grisham był ubogim prawnikiem, a jego książka miała zaledwie 50 tys. egz. nakładu. Film z Tomem Cruise'em w roli głównej dał pisarzowi pieniądze i sławę, o jakiej pewnie nigdy nie marzył. Tym tropem chcą iść także inni, bo kto nie chce być sławnym i bogatym.

komentarze

dodaj komentarz
  • Zastanawia mnie, czy osoba, która powyższy tekst pisała, miała kiedykolwiek w ręku jakąś książkę Crichtona. Zgodzę się, że "Jurrasic Park" był filmem raczej niskich lotów - ale to już wina Spielberga!! Pierwowzór książkowy, tak w tym przypadku jak i przy "Kuli", "Kongo", "Trzynastym wojowniku", "Wschodzącym słońcu", a zwłaszcza "Zaginionym świecie" został straszliwie wypłycony. Choć pozostałych ekranizacji nie oglądałem, mogę założyć to samo. Pomijam samo pozmienianie fabuły. Książki Crichtona "przemycają" sporo inteligentnych teorii - od nauk ścisłych aż po sci-fi. W filmach to ginie, pozostaje sama akcja. Jeśli bym usłyszał od pana redaktora odpowiedzialnego za ten paszkwil, że "Park Jurajski" czytał, wtedy mógłbym dyskutować. Póki co, wydaje mi się, że po prostu się wygłupił... Ale w tym kraju to nie pierwszyzna.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true