Pierwsza polska recenzja "Księcia Półkrwi"!!!

Filmweb   |   autor: Łukasz Muszyński   |    |   Różne
photo.title Już w przyszły piątek do polskich kin trafi długo oczekiwana ekranizacja szóstej części przygód młodocianego czarodzieja Harry'ego Pottera - "Ksiażę Półkrwi". W oczekiwaniu na premierę zapraszamy do przeczytania pierwszej polskiej recenzji filmu.



W  OCEANIE  MAGII

Pisanie recenzji kolejnej części filmu o przygodach Harry'ego Pottera wydaje się bezcelowe – cokolwiek by się o "Księciu Półkrwi" powiedziało, i tak będzie to olbrzymi sukces finansowy w każdym zakątku kuli ziemskiej. Magiczne uniwersum stworzone przez angielską pisarkę J.K. Rowling to od paru ładnych lat dobrze naoliwiana maszyna wymiotująca dolarami o najwyższych nominałach.

Na stanowisku reżysera zasiadł po raz drugi David Yates, który już przy "Zakonie Feniksa" dał się poznać jako solenny wyrobnik. Jego styl można by określić jako przeźroczysty – na ekranizacjach nie odciska autorskiego piętna, poddając się całkowicie literze powieści. Jeśli razem ze scenarzystą dokonuje cięć w fabule, to są to wyłącznie niezbędne zmiany, aby film nie przypominał do reszty zużytej gumy do żucia. Wierność oryginałowi z pewnością spodoba się wszystkim fanom książek Rowling, ale niekoniecznie ujmie pozostałych widzów, którzy do nowego "Pottera" podchodzą jak do jeszcze jednej wysokobudżetowej produkcji z Hollywoodu.
 
photo.title    photo.title

Pierwsze pół godziny "Księcia" wydaje się niepotrzebnie rozwleczone. Harry (Daniel Radcliffe) przypomina sobie wydarzenia tuż po bitwie w ministerstwie magii, podczas gdy Śmierciożercy pod wodzą demonicznej Bellatrix Lestrange (cudowna Bonham-Carter) knują spisek mający na celu przejęcie władzy w  świecie czarodziejów.  Bohater z malowniczą blizną na czole spotyka się z Dumbledore'em (Gambon), z którym odwiedza słynnego specjalistę od eliksirów, Horacego Slughorna (Broadbent). Razem próbują namówić go, aby zajął miejsce w gronie pedagogicznym Hogwartu.

Gdy wszyscy bohaterowie docierają już do szkoły, zaczyna się romansowa część filmu. W Ronie zakochuje się Lavender Brown, Hermionę adoruje jakiś kretyn chcący zrobić karierę w drużynie quidditcha, zaś maślane oczy do Harry'ego robi Romilda Vane.  Po godzinie konfiguracja zostaje zaburzona – w końcu obracamy się wśród szesnastolatków, którym buzują hormony. Uczniowie Hogwartu zachowują się mimo wszystko bardzo obyczajnie jak na współczesną młodzież. Pocałunek to wszystko, o czym może marzyć nieletni czarodziej ze złamanym sercem. Nie dziwię się więc wcale, że "Księcia Półkrwi" chwalą katoliccy publicyści – większą pruderię dałoby się pewnie zaobserwować jedynie na rekolekcjach w zakonie Dominikanów.

photo.title    photo.title

Pod wpływem puszystej masy romantycznych uniesień rozmywa się kluczowy wątek prowadzonego przez Pottera i Dumbledore'a śledztwa w sprawie przeszłości Lorda Voldemorta. Akcja filmu ma czasami tempo lekko zużytej miotły, ale w najlepszych momentach twórcy potrafią rzucić zaklęcie zapewniające niespodziewany przyrost napięcia. Mam tu na myśli sekwencję ataku Śmierciożerców na dom Weasleyów oraz finałową wyprawę Harry'ego razem z dyrektorem Hogwartu po pewien niezwykle ważny dla rozwoju dalszych wydarzeń artefakt. Ta ostatnia zakończona jest czysto horrorową sceną, która niejednego widza może przyprawić o szybsze bicie serca.

Klimat wydaje się zresztą najsilniejszą stroną "Księcia Półkrwi". Zdjęcia Bruno Delbonnela utrzymane są w zimnym, nieprzyjemnym odcieniu oddającym fatalizm płynącej leniwie opowieści. Strona techniczna to klasa sama dla siebie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że film Yatesa to po prostu  wydłużony ponad miarę wstęp do wieńczących serię "Insygniów Śmierci". Fani nie będą jednak narzekać – czekali na ten obraz wystarczająco długo, więc teraz pragną tylko zanurzyć się w oceanie magii.    

komentarze

Dodaj komentarz

chciałabym bardzo pochwalić autora recenzji bardzo mi się podoba sposób w jaki opisał cały film

i cóż niemoge się jednak doczekać aż pójdę do kina;)

"Nie dziwię się więc wcale, że Księcia Półkrwi chwalą katoliccy publicyści – większą pruderię dałoby się pewnie zaobserwować jedynie na rekolekcjach w zakonie Dominikanów."

Sugerowałabym, żeby autor na przyszłość bardziej skupił się na RECENZJI (Wikipedia ma bardzo dobrą definicję, czym jest recenzja), a nie tworzył parafelietonów. Niezbyt mnie interesują poglądy religijne autora, chcę czytać o filmie i o ocenie filmu. Zacytowane powyżej zdanie uważam za niesmaczne i nieprofesjonalne. I zupełnie niepotrzebne. Niczego konstruktywnego nie wnosi, to tylko plucie jadem na katolików.

Wstyd, wstyd... Nie taka jest misja Filmwebu.

Pocałunek to wszystko, o czym może marzyć nieletni czarodziej ze złamanym sercem. Nie dziwię się więc wcale, że "Księcia Półkrwi" chwalą katoliccy publicyści – większą pruderię dałoby się pewnie zaobserwować jedynie na rekolekcjach w zakonie Dominikanów.

Ten fragment recenzji wydaje mi się najlepszy XD

Mam nadzieje, że długie oczekiwanie na film się opłaci... z resztą zobaczymy to 24 lipca (i szczerze to się już nie mogę doczekać!!)...jak narazie to żaden (z przykrością muszę to stwierdzić) film z serii o "Harrym Potterze" mi się nie podobał :( chociaż UWIELBIAM i jestem wielką fanką książek!! ZAWSZE oglądając, czegoś mi w nich brakowało :( ale w sumie to trudno się dziwić, bo każdy, czytając, wyobrażał sobie inaczej niektóre rzeczy, postacie czy miejsca...a też nie sposób przedstawic w filmie wszystkich scen z książki :( (a szkoda)...
Jeśli chodzi o reżysera to nie mam nic do niego...z tego co już zdąrzyłam zobaczyć to efekty będą świetne, ale nie będę osądzać na zapas, pożyjemy - zobaczymy...pzdr dla was!! I OBY miłego oglądania filmu!!

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że recenzent napisał coś, o czym nie ma pojęcia.
"Na stanowisku reżysera zasiadł po raz drugi David Yates, który już przy "Zakonie Feniksa" dał się poznać jako solenny wyrobnik. Jego styl można by określić jako przeźroczysty – na ekranizacjach nie odciska autorskiego piętna, poddając się całkowicie literze powieści. Jeśli razem ze scenarzystą dokonuje cięć w fabule, to są to wyłącznie niezbędne zmiany, aby film nie przypominał do reszty zużytej gumy do żucia. Wierność oryginałowi z pewnością spodoba się wszystkim fanom książek Rowling,"
Że niby Yates trzymał się powieści?! A co było w piątej części?!
"Zakon Feniksa" nakręcony był tak niezgodnie z książką, że miałam ochotę wyjść z kina, a zamiast tego, tylko śmiałam się z kolejnych tworów wyobrażni reżysera. Oczywiście, wywiad dla "Żonglera" opuszczony został tylko dlatego, że film stałby się gumą do żucia!
No i gdzie w szóstej części jest płonący dom Weasley'ów?!
Przepraszam bardzo, ale jeśli Yates "poddał się całkowicie literze powieści", to ja nie czytałam wszystkich części Harry'ego!
Oczekiwałam RECENZJI, a nie krótkiej opinii o rekolekcjach i miłosnych uniesieniach.

Ta recenzja nie jest najwyższych lotów i mam nadzieję, że następne będą o wiele lepsze. Przy okazji pozwolę sobie zacytować opinię Rity Skeeter o książce "Quidditch przez wieki" autorstwa Kennilwothy'ego Whispa: "Czytałam gorsze rzeczy". Właściwie mam na myśli książkę "Harry Potter i Zakon Feniksa", w której właściwie nic się nie działo i tylko atak dementorów na Dudleya i Harry'ego oraz ostatnie rozdziały były najbardziej interesujące.

OMG, ludzie, ale się przyczepiacie. Zwłaszcza tych rekolekcji. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie, czy to się odbywa w zakonie czy kościele. A z tego, co wiem, księża czy zakonnicy nie sa zbyt do przodu ze sprawami seksu, więc nie powinni się obrażać, że nazywa się ich pruderyjnymi.

"Na stanowisku reżysera zasiadł po raz drugi David Yates, który już przy "Zakonie Feniksa" dał się poznać jako solenny wyrobnik. Jego styl można by określić jako przeźroczysty – na ekranizacjach nie odciska autorskiego piętna, poddając się całkowicie literze powieści"
Przepraszam, ale czy czytał Pan kiedykolwiek "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi"?? bo ja tak. Za Chiny nie było tam "płonącego domu Weasleyów.Poza tym akcja książki toczy się szybko, a nie jak Pan to opisał, powoli. Życie tego roku dla Harry'ego było skomplikowane nie tylko przez uczucia romantyczne.
Co do rekolekcji, to rzeczywiście popełnił pan gafę, ponieważ te odbywają się na ogół w kościołach i są prowadzone przez zakonników.
Przepraszam, jeśli poczuje się pan urażony moją opinią, ale pisałam tylko własne zdanie.

"...Nie dziwię się więc wcale, że "Księcia Półkrwi" chwalą katoliccy publicyści – większą pruderię dałoby się pewnie zaobserwować jedynie na rekolekcjach w zakonie Dominikanów..." Kompletnie mnie nie obchodzi w tym momencie pańskie zdanie na temat pruderii na "rekolekcjach w zakonie Dominikanów" Panie szanowny recenzencie. A gdyby jeszcze Pan wykazał odrobinę rzetelności to wiedziałby Pan ze rekolekcje się nie odbywają w zakonach tylko są prowadzone przez zakonników lub księży albo odbywają się w kościele. Jest też opcja że rekolekcje mogą być opatrzone nazwą danego zakonu (np. rekolekcje Dominikańskie), w przypadku kiedy dany zakon ma swój własny program rekolekcji, a w przypadku Dominikanów żadko się to zdarza żeby nie powiedzieć nigdy. Co do już samej pruderii w kościele na rekolekcjach u Dominikanów, to proszę się nie wypowiadać tak jak by to miało być oczywiste iż owa pruderia tam jest, bo dla wielu którzy bywają u Dominikanów na rekolekcjach czy przy innych okazjach w kościele u Dominikanów takiej pruderii tam nie ma. Co więcej jest to jeden z zakonów, w którym zakonnicy są najbardziej otwarci na sprawy że tak powiem "ludzkie", o ile Pan zrozumie o czym mówię.

Uczepiłem się motywu z Dominikanami po tutaj już Pan przegiął w braku kompetencji do pisania recenzji, obrażając przy okazji np. moje odczucia religijne.

Przepraszam jeśli Pana uraziłem chcąc pokazać Pana niekompetencje, ale musze stanąć w obronie pewnych spraw dla mnie ważnych i być może innych czytających tą "recenzję". Ja chcę czytać o filmie na portalu filmowym, a nie pańskie wypociny przeplatane opiniotwórczymi wycieczkami w strone choćby ojców Dominikanów.

Bardzo Slabe Sam bym to lepiej napisal ale wiem ze Yates zknoci ten film jak zakon pozdro

To mi mało przypominało recenzję... "Zakon Feniksa" był jak dla mnie taki sobie, może dlatego, że nie przepadam za tym reżyserem. Żałuję, że zatrudniono go do nakręcenia kolejnej części. Według mnie najlepszym filmem był "Więzień Azkabanu" w reżyserii Alfonso Cuaróna.

Zachwycająca ta recenzja nie jest, brakuje w niej czegos co by przekuwało uwagę, mam nadzieje, że następna będzie lepsza.

Z zniecierpliwieniem czekam na premierę mojej ulubionej części, a co do tego, ze Zakon Feniksa nie odbiegał od książki.., hm.. : nie było najgorzej. Wg mnie najgorsza była Czara Ognia. Ale w 100% zgadzam się z tym, ze czy film będzie dobry czy nie i tak wszyscy pójdą na niego do kina .
Pozdrawiam.! x]

Pamiętacie recenzje "Iron Mana" i "Z archiwum X" autorstwa Pana Łukasza?
Tamte recenzje to największe gówno jakie miałem okazje w życiu przeczytać. Recenzja HP już bardziej przypomina to czym być powinna ;] ale daleko jej do tych, które pisała stara ekipa ;]

Kogo Wy angażujecie do pisania recenzji?!

Kolejna naciągana recenzja filmwebu o której łatwo by można pomyśleć że jej autor nigdy całego filmu nie widział.
Wogóle co to za styl, zero recenzji w recenzji, nie dowiedziałem się z niej o filmie absolutnie n i c. Pan Muszyński powinien chyba jeszcze raz przebrnąć przez podstawowy obowiązek edukacji z przedmiotu o nazwie język polski a dopiero potem wziąść się za pisanie czegokolwiek choć na początek polecałbym ogłoszenia płatne. Żenada...

dziwna ta recenzja, chwalenie poprzedniej części też nie na miejscu ponieważ film HP i Zakon Feniksa to wg. wielu najgorsza ekranizacja książki, no ale zobaczymy co tym razem zmaluje pan z malowniczą blizną na czole

Ja mam tylko nadzieję, że Książe półkrwi zagra tam dłużej niż dwie minuty. A to świetny aktor i szkoda by było...

NIech to przeczyta kosciol to autora powiesza za ten tekst o Dominikanach. hehe

Recenzja nie jest najgorsza, aczkolwiek bardzo uboga w opinie - zdecydowanie większość zajmują opisy. Autor chyba skupił się bardziej na środkach stylistycznych w recenzji niż na jej jakości. Ale nie odciągnęło mnie to od chęci obejrzenia tego filmu :) jeszcze 9 dni do premiery!

Książę Półkrwi to moja ulubiona część serii i mam nadzieję, że Yates jej nie spiepszył :DxD

A nawet jeśli to i tak zawsze pozostaje książka :P

Recenzja beznadziejna, niczego konkretnego sie z niej nie dowiedzialem

Jeżeli Yates zrobi to samo z tą częścią co i z poprzednią to będzie porażka. Film "HP i Zakon Feniksa" najbardziej jak do tej pory odbiegał od książki także nie rozumiem stwierdzenia "...poddając się całkowicie literze powieści...". Może i się poddaje ale chyba nie tej literze i nie tej powieści.

czekam. Książę Półkrwi, to moja ulubiona część.

"Na stanowisku reżysera zasiadł po raz drugi David Yates, który już przy "Zakonie Feniksa" dał się poznać jako solenny wyrobnik. Jego styl można by określić jako przeźroczysty – na ekranizacjach nie odciska autorskiego piętna, poddając się całkowicie literze powieści. Jeśli razem ze scenarzystą dokonuje cięć w fabule, to są to wyłącznie niezbędne zmiany, aby film nie przypominał do reszty zużytej gumy do żucia"

Spadłem z krzesła.

hahahahahahahahha

Widziałem fragmenty filmu, które można było obejrzeć na Filmwebie i jeżeli recenzent twierdzi, że film jest wiernie odzwierciedlony na książce, to albo nie czytał książki, albo nie oglądał filmu, albo jest kompletnym idiotą.

Nawet podoba mi się ta recenzja.
Aczkolwiek sama ocenię jak pójdę na premierę :)

Wlasnie jestem po obejzeniu HP. Bylem w kinie w Irlandii i... sie rozczarowalem niemilosiernie... Zdjecia znakomite ale film zostal zrobiony na podobienstwo High School Musical czy cos w tym stylu... Odpowiednia akcja trwala... ostatnie 20minut... A przez wczesniejsza czesc filmu mielismy doczynienia z ''Dziennikiem Bidget Jones'' lub innego filmu romantycznego...

musi sie spodobac,mi sie spodobal niestety pogrzebu nie pokazali jak i wielu innych rzeczy ale tez dorobili pare innych watkow np. palacy sie dom weasleyow(atak smierciorzercow) itp. recenzja jest taka sobie..

Czyli bardzo się cieszę. Jestem fanem i będzie mi się podobał :D

Nudny tekst, kiepska recenzja. To w większości silące się na dowcipność streszczenie a nie solidny recenzencki tekst. Czytanie tego wywołuje skojarzenie ze smakowaniem zużytej gumy do żucia.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn