Bergman, reżyser?

Jeśli Bergmana nazwiemy reżyserem, to jak powinniśmy określić innych jego kolegów po fachu?
A może wystarczy stworzenie dla niego nowego terminu? Arcyreżyser zdaje się odpowiedni. Nie ma w
tym ani krzty przesady. Bergman naprawdę był lekarzem ludzkich dusz, głównie przez to, że
uzewnętrznił swoją własną. Nie koncentrował się na akcji. Jego interesowało wszystko to
co na co dzień pomijamy, co bagatelizujemy uznając za zwyczajne. Wszystko to co
skrywamy w sobie, bojąc się to wyartykułować by nie narazić się tym samym na śmieszność.
Dla niego tematem filmów były lęki i problemy udręczonej duszy ludzkiej, a
najlepszym dialogiem - monolog wewnętrzny. Postrzegam filmy Bergmana jak piłę, a
widza jako drewnianą kłodę. Początkowo zęby haczą i ześlizgują się. Umysł broni się
rozpoznając w scenach z filmu swoje własne problemy. Czujemy jakby reżyser skradł nam fragment samych siebie. W końcu piła Bergmana wrzyna się na dobre i zostajemy uleczeni.
Nawet jeżeli nie zrozumiemy wszystkiego, albo zabieg okazał się szczególnie dotkliwy
z upływem czasu dziękujemy mu za to, jak nauczycielowi wspominanemu po latach.


  • Bergmana trzeba nazwać artystą, podobnie jak: Kurosawę, Fellini'ego, Weira, Allena, Antonioni'ego, Bunuela, Polańskiego, Lynch'a i kilku innych. Jednak większość reżyserów nie zasługuje na to miano, gdyż to zwykli rzemieślnicy, robiący filmy na zamówienie, pod publiczkę.
    Mi filmy Bergmana dużo dały, zwróciły uwagę na sprawy o jakich wcześniej nie myślałem lub nie chciałem myśleć. Każdy jego film dał mi wiele do myślenia. Po obejrzeniu jego dzieł jestem już innym człowiekiem niż wcześniej. Właśnie to odróżnia go od większości reżyserów. Prawdy zawarte w filmach Bergmana są uniwersalne i nie zestarzeją się nigdy, gdyż dotyczą istoty życia ludzkiego.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: