Dnia 20 października 2017 r. nagłą śmiercią umarła kariera Kevina Spacey. "A taki był ładny amerykancki.'

Nie mówię o tym na ile te oskarżenia są prawdziwe, a na ile wyolbrzymione, bo tego nie jestem w stanie sprawdzić. Jego przeprosiny wskazują na to, że coś mogło być na rzeczy, albo, że w latach 80 tak imprezował, że nie ogarniał co robi (to i tak żadna wymówka). Hollywood ukrywa, póki może, występki swoich wielkich gwiazd, ale jak już takie coś wyjdzie na jaw, to taki aktor/reżyser staje się trędowaty (no może za wyjątkiem Woody'ego Allena) I jeszcze ta żenująca próba zagłuszenia tych oskarżeń swoim coming outem. Panie Spacey, był pan jednym z moich ulubionych aktorów, którego szanowałem za wybitne role, ale też za szanowanie swojej prywatności i brak parcia na szkło, przy pełnym skupieniu na swojej pracy. "American beauty" to jeden z moich ulubionych filmów, który zawsze głęboko mnie porusza, ale teraz napiszę jedno - Panie Spacey, idź pan w ch...

54
  • Ujawnienie obrzydliwego wręcz zachowania Weinsteina przeradzało się z czasem w kabaret. Niestety z poważnej by nie powiedzieć sprawy, przy pomocy Internetu, zrobiono hasztagowy kabaret. Wrzucanie do jednego worka molestowania seksualnego jak i gwałtów dokonywanych przez Weinsteina (założę się, że nie tylko on) z jakimiś głupotami typu "15 lat temu spojrzał się na mój dekolt" bądź "30 lat temu gdy był pijany i miał 26 lat wziął mnie na ręce" albo "powiedział przy mnie jeden z tych świńskich dowcipów" jest moim zdaniem...niepoważne. W taki sposób obrażane są prawdziwe ofiary molestowania i umniejszanie jest ich cierpienie.

    • Nie widziałem, żeby ktokolwiek używał hashtaga "#metoo" z tak trywialnego powodu. Podejrzewam, że są to trolle bądź naprawdę odosobnione przypadki.

      Skala zjawiska jest gigantyczna, uświadomieniu tej skali ta akcja miała służyć.

      I jest to moim zdaniem zupełnie wiarygodne. Prawie każda znana mi kobieta padła ofiarą molestowania seksualnego przynajmniej raz w życiu, łącznie z moją matką, siostrą, paroma byłymi, i całą masą koleżanek ze studiów/pracy itp.

      • A gwizdanie czy jakieś zaczepki na ulicy? Czy jak robotnicy krzyczą coś do przechodzących dziewczyn (w stylu "cześć, mała") to też jest molestowanie? Bo po tej całej akcji metoo odniosłam takie wrażenie...

      • Zależy co rozumiesz przez molestowanie.
        Jeśli fizyczne obmacywanie wbrew woli kobiety - to dziwnym trafem wśród moich znajomych może 5% kobiet było molestowane i jeśli o takich gnojków chodzi to powinno im się paluchy połamać to by się oduczyli.
        Jeśli sprośne dowcipy, uwagi, podrywanie, gapienie się, gwizdanie, etc...to obawiam się że 99% ludzi na świecie było molestowanych.
        Tak, ludzi - nie tylko kobiet.
        Bo sam wielokrotnie słyszałem dwuznaczne uwagi od koleżanek w pracy, rzecz w tym że nikt się o to nie obraża i nie traktuje jako molestowanie...ot, żarty. Czasami niestosowne ale nikomu realnej krzywdy nie robią.

        BTW
        Kiedyś słyszałem śmieszną dyskusję.
        Jedna moja koleżanka narzekała że nie ma już prawdziwych facetów bo żaden nie podejdzie i nie zagada.
        Ale że jest ona zadeklarowana feministką to zwróciłem uwagę że jak kiedyś na ulicy jeden ją zaczepił to nawrzeszczała na niego że jest zboczeńcem i żeby jej nie zaczepiał.
        Jak to wyjaśniła?
        No ale on był stary i brzydki! A jej chodzi o to żeby faceci którzy jej się podobają mieli odwagę zagadać.
        Także panowie prosta sprawa, jak chcecie zagadać do dziewczyny to najpierw domyślcie się czy się jej podobacie.
        Bo jak nie lub - nie daj Boże - jesteście brzydcy to zostaniecie zboczeńcami:)

        • Co rozumiem przez molestowanie? Moją siostrę w wieku 11 lat złapał za tyłek dorosły facet, na bazarze pełnym ludzi.

          Moją byłą napadło dwóch typów o czwartej rano na przystanku, gdzie czekała na autobus do pracy. Macali ją gdzie popadnie, rzucając przy tym obrzydliwymi tekstami. Innym razem jakiś oblech obmacywał jej tyłek w zatłoczonym metrze.

          Moją inną byłą, w wieku 15 lat, będąc pijaną, na imprezie, jakiś koleś wsadzał ręce do majtek, macając co się da, mimo iż błagała go, żeby się odwalił.

          Do samotnie siedzącej w przedziale mojej matki dosiadł się jakiś stary facet i zaczął walić sobie konia na jej oczach.

          Moje koleżanki? Te, z którymi o tym szczerze rozmawiałem? Jedną zgwałcił wujek, druga została psim swędem uratowana od gwałtu (koleś napadł na nią pod domem z nożem i zaciągał do lasu, ale narobiła takiego rabanu, że ludzie wyszli z domów), dwie inne opowiadały o gościach trzepiących sobie do nich w publicznym miejscu.

          To tylko mały fragment seksualnej przemocy z mojego otoczenia. Parę procent.

          • W ciekawej okolicy żyjesz, że też ja i moi znajomi nie mamy okazji trafiać co rusz na ekshibicjonistów-onanistów i gwałcicieli co krok.
            Pozostaje mi współczuć, nie zmienia to faktu że zjawisko molestowanie nie jest tak powszechne.
            W ciągu kilkunastu lat w mojej okolicy trafił się jeden gościu w płaszczyku co się lubił obnażać, sprawa od razu została tak nagłośniona - zgłoszenia na policję, ostrzeżenia w lokalnych mediach - że gość zniknął bo się bał samosądu od "blokersów".
            Rozumiem że ci powszechni onaniści zostali potraktowani jak należy - zrobić im zdjęcie telefonem (zaraz im przejdzie ochota) i zasugerować upublicznienie w internecie (lub policji)?

            A co do 15 latki pijanej na imprezie...nie jest to żadne usprawiedliwienie napastnika ale jak zasnę pijany na przystanku w nocy to pretensje o to że ukradną mi portfel będę mógł mieć przede wszystkim do siebie.
            Nie powinno tak być ale niestety - LUDZIE SĄ ŹLI - i jeśli będę się wystawiał jak łatwa ofiara to oberwę...i żadne kampanie w stylu "nie molestuj", "nie gwałć" czy "nie kradnij" nie pomogą.
            Przydałaby się natomiast kampania: "nie upijaj się do stanu w którym nie możesz się bronić".

            • Warszawa :) bohaterowie upiornych "anegdotek" to głównie studenci, UW bądź innych uniwerków z równie dobrą renomą.

              "Pozostaje mi współczuć, nie zmienia to faktu że zjawisko molestowanie nie jest tak powszechne." - a na podstawie czego wysuwasz wniosek, że molestowanie nie jest powszechne? Bo do jakichkolwiek statystyk by nie sięgnąć, wszystkie dane wskazują na wnioski zgoła odwrotne.

              "Rozumiem że ci powszechni onaniści zostali potraktowani jak należy - zrobić im zdjęcie telefonem (zaraz im przejdzie ochota) i zasugerować upublicznienie w internecie (lub policji)?" - nie wiem jaki spotkał ich los. Mój ojciec szukał pociągowego onanisty na peronie, z intencją spuszczenia mu wpie*dolu. Matka go odwiodła od tego zamierzenia (taka już jej natura, że ucieka od takich rzeczy i tyle). Koleżanki z wydziału też swoją drogą po prostu od onanistów uciekły.

              Wiesz, my możemy być sobie tutaj mądrzy prawiąc o tym, co powinno się zrobić, ale większość kobiet w sytuacjach tego typu zagrożenia po prostu ogarnia lęk. Wdawanie się w osądzanie ich nieracjonalnego zachowania jest niekonstruktywne i do pewnego stopnia naiwne (ignoruje bowiem naturę ludzką).

              "A co do 15 latki pijanej na imprezie...nie jest to żadne usprawiedliwienie napastnika ale jak zasnę pijany na przystanku w nocy to pretensje o to że ukradną mi portfel będę mógł mieć przede wszystkim do siebie." - zupełna niezgoda. Polemizowałbym czy tego typu logikę powinno się zastosowywać w wypadku dorosłych, dojrzałych osób, ale w przypadku 15-latki? Przecież to jeszcze dziecko.

              "...i żadne kampanie w stylu "nie molestuj", "nie gwałć" czy "nie kradnij" nie pomogą." - znowu ponawiam pytanie: na podstawie jakich dokładnie danych tak twierdzisz? Czy kampanie przeciwko gwałtom są zupełnie nieefektywne? Czytałeś jakiekolwiek badania na ten temat? Bo ja nie, i krótki search w google scholarze okazał się bezowocny, a czasu na dłuższe szperanie nie mam, bo święta trzeba przygotować.

              • Możesz przytoczyć te statystyki dowodzące powszechności molestowania?
                Po prostu jestem ciekaw z których korzystasz bo jak wiem są bardzo upolitycznione.
                Możesz znaleźć 2 różne badania praktycznie sobie przeczące - zależnie od tego kto je zlecił i wykonał - seksuolog którym pasuje duży wskaźnik molestowań i społecznej rozwiązłości (np. Izdebski), lewica czy prawica, ośrodek w Polsce czy w Szwecji gdzie kryteria molestowania są zupełnie inne...
                Trafiłem nawet na raport w którym twierdzono że ponad 90% Polek było molestowanych.
                A jak? No głównie poprzez "opowiadanie nieprzyzwoitych dowcipów":)
                A to że badanie przeprowadziła fundacja feministyczna zupełnie nie wpłynęło na wiarygodność badań...
                Szczególnie że wszelkie badania statystyczne na temat seksualności są prowadzone telefoniczne lub przez internet:) Wiarygodność pełną gębą.

                Bo jak widzisz ja ze swoich okolic i znajomości mam zupełnie odwrotne proporcje dotyczące skali tego zjawiska niż ty, dlatego kwestionuje powszechność tego zjawiska.
                W sumie nie dziwne że w dużym mieście łatwiej trafić na patologię ale nie sądzę żeby w skali kraju ofiarami molestowania padło więcej niż 20% kobiet co wbrew pozorom - biorąc pod uwagę trudną specyfikę zwalczania tego zjawiska - nie jest dużą liczbą.

                I tu przechodzimy do tego o czym piszesz czyli braku reakcji na publiczne obnażanie.
                Samosąd ojczulka to nie rozwiązanie, tu trzeba dowodu.
                Ciężko walczyć ze zjawiskiem molestowania gdy kobiety boją się bronić i reagować, dlatego te 20% ofiar z których większość to kobiety które bały się zareagować na onanistę albo obmacywanie mnie nie szokuje.
                I akcja metoo nic nie zmieni bo niby co ma zmienić mówienie o tym po fakcie?
                Tu trzeba reagować natychmiast.
                Wiem że nie jest łatwo zachować zimną krew ale cóż...kto niby ma pomóc tej kobiecie jak nie ona sama? Po fakcie zboczeńca trudno znaleźć a i zboczeniec wyczeka moment żeby kobieta / kobiety były same...

                Masz rację, 15 latka to jeszcze dziecko więc co robi pijana na imprezie?
                I przypominam że kolega który ją molestuje - sam najpewniej jest pijanym gówniarzem.
                Więc skoro ją tym usprawiedliwiasz to i jego powinieneś...przecież to dziecko, upił się i nie wiedział co robił:/
                Z jednej strony zwalniasz ją z odpowiedzialności za własną nierozważność a z drugiej stawiasz w roli bezbronnego dziecka.
                Albo więc trzymajmy gówniarę w domu i pilnujmy żeby głupot nie narobiła albo dajmy swobodę ale w pakiecie z odpowiedzialnością za własne bezpieczeństwo.
                Tutaj ponownie mamy sytuację - ciężko przeciwdziałać takiej formie molestowania gdy pijane dzieciaki się obmacują.
                Co niby mamy zrobić?
                Jedyne rozwiązanie to takie w którym nastolatka będzie w stanie sama się bronić - narobić krzyku - ostatecznie uciekać w przypadku próby gwałtu.
                Trudno oczekiwać że na imprezie gdzie są same pijane dzieciaki ktokolwiek będzie na tyle trzeźwo myślał żeby jej bronić, nawet w przypadku gwałtu później trudniej coś udowodnić bo w sumie wszyscy byli pijani i nikt nie stwierdzi czy była zgoda...

                Kampanie przeciwko gwałtom są nieefektywne ale tylko niektóre.
                Kampanie które mają za zadanie uświadomić kobiety o ich prawach, zachęcić do obrony i zgłaszanie przestępstw a także zachęcają do unikania sytuacji niebezpiecznych (np. nie upijaj się do nieprzytomności) pomagają.
                Natomiast kampanie w stylu "nie molestuj, nie gwałć" są godne politowania.
                Przestępca seksualny nie kontroluje swoich popędów w związku z tym żadna kampania odnosząca się do jego sumienia nie odniesie efektu, tutaj zadziała tylko nieuchronność kary.
                Natomiast prowadzenie edukacji na zasadzie uczenia normalnych facetów "jak nie gwałcić" jest po prostu obraźliwe, nie mówiąc już o bezsensowności takich akcji.
                Więc w jaki niby sposób kampania metoo ma pomóc?
                Uświadomić skalę molestowania?
                No i co to dało? Medialny szum wokół tego prowadzi jedynie do przesycenia i zobojętnienia społeczeństwa...te wszystkie afery zrobiły się już nudne i kolejne prowadzą tylko do utraty wiarygodności takich zgłoszeń.
                Nie muszę mieć do tego badań, wystarczy że widzę jak znajomi, otoczenie i fora w internecie reagują na kolejne takie afery...tak jak tutaj - to już więcej ludzi z góry zakłada że to afera na pokaz niż że faktycznie coś takiego miało miejsce.
                Zamiast kampanii metoo i afer rodem z Hollywood proponuję:
                - Zgłaszać takie rzeczy na policję, oni od tego są a nie facebook.
                - Reagować od razu a nie po 30 latach, będzie większa szansa ukarania winnych.
                - Nie bać się bronić, krzyczeć, robić zdjęć, etc. Napisanie o zdarzeniu na facebooku po fakcie nic nie zmieni, ten obmacujący / obnażający się zbok nic sobie nie zrobi z tego wpisu i będzie zaczepiał kolejne kobiety tak długo jak któraś się nie postawi.

          • Kurdę. Sypiesz przykładami jak z rękawa ;) Aż trudno uwierzyć. Poza tym może te osoby nie życzyły by sobie abyś pisał o ich prywatnych do tego traumatycznych sprawach? Nie wiem na ile jesteś tu anonimowy, ale jeśli ktoś wie kim jesteś w realu, wie też kim jest Twoja mama i siostra, a dla nich może być to krępujące. Nie chciałabym, żeby ktoś komu się zwierzałam używał mnie jako argumentu lub przykładu na jakimś filmowym forum. Dewaluuje to powagę całego zajścia. Sick

    • Nie mogę się zgodzić bardziej z Twoimi słowami. Święta racja.

    • Zgadzam się w 100%

  • Po pierwsze, Spacey osiągnął największe sukcesy długo po tym rzekomym "molestowaniu". Jest już innym człowiekiem, aktorem wysokiej klasy o wyjątkowym talencie i umiejętnościach aktorskich. Jest jedynym powodem dla którego zakupiłem odgrzewanego kotleta "Call Of Duty Advanced Warfare".
    Po drugie, wciąż nie ma dowodów poza zwierzeniami trzeciorzędnego aktorzyny o wątpliwej prawdomówności, który chciał zaistnieć w mediach, możliwe że żadnego molestowania nie było. Nie można skreślać człowieka na podstawie niepotwierdzonych plotek jednej osoby. Inaczej każdy dupek mógłby spieprzyć życie dowolnej gwiazdy filmowej. To tak jakby Eduard Furlong po latach wymyślił sobie bajeczkę, że na planie T2 molestował go Arnie, Cameron albo Linda :) i to jest przyczyną jego alkoholizmu i narkomanii.

  • W to całe molestowanie to tak nie do końca wierzę - "wziął mnie na ręce i się przytulił na kanapie" jest dość enigmatyczne - bardziej mnie zniesmaczył deklarowany homoseksualizm - już nigdy nie będę patrzył tak samo na twardziela/przystojniaka z Tajemnic Los Angeles, czy mitycznego Kaysera Soze z Podejrzanych...

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • A tak mi Pan Zaimpinował swoją grą Panie Spacey a tu taki cios w twarz - zboczeniec i pedał w jednym :/ - Cuż, przynajmniej rola w Siedem nic na tym nie straci...

  • Spekulacje na temat tego czy Spacey jest gejem czy też nie, a możne tylko w 1/2 lub 3/4, są stare jak świat. Nie umniejszam tu autentycznym ofiarom molestowania (gwałtu), ale sam autor oskarżeń przyznał, że do niczego takiego nie doszło. Skłaniam się więc ku zdaniu, że chciał się po prostu wypromować na tym, co teraz modne (jakby to źle nie zabrzmiało) i popłynął z nurtem.
    Dodatkowo polecam zapoznanie się np. z dzieciństwem Spacey'a, a pomoże to niektórym nabrać większego dystansu do sprawy.

    Dla mnie, czy to jako Jim Williams czy też Frank Underwood - Kevin S. był i będzie Wielkim artystą (póki co).

    • Generalnie dość niesamowite jest to, że nagle kolesiowi, którego nikt nie kojarzy, nagle po ponad 30 latach przypomina mu się, że niby do czegoś takiego doszło. Spacey nie pamięta takiej sytuacji, ale mimo wszystko nie robi z siebie totalnie świętego, co jest fair moim zdaniem. Może za 20 lat "przypomni" mi się, że ktoś mnie źle dotknął. Nie mówię, że to fałszywe oskarżenie. Nie warto w tej chwili wydawać jakiegokolwiek wyroku - nikt z nas nie zna sprawy, ale jako ludzie bardzo lubimy oceniać i wiedzieć lepiej niż sami zainteresowani.
      Ktoś pisze, że natychmiast Netflix podjął decyzję o zakończeniu serialu z udziałem Spacey'a. Mimo wszystko nie do końca widzę zbieżność między wydarzeniami, nie wiem też, co jeszcze mogłoby się wydarzyć w serialu, poza tym dobre seriale nie ciągną się w nieskończoność.

      • Zgadzam się - nic dodać, nic ująć.

      • Ofiary gwałtów i molestowań zwykle zatrzymują to dla siebie, nie chcąc narażać się na społeczną obstrukcję. COŚ musi się wydarzyć, żeby taką osobę ruszyć. W tym wypadku Weinstein był kroplą, która, jak widzimy, przelała czarę. Wysyp wyznań.

        Tak to działa w kościele, tak to działa w rodzinie - dlaczego w filmowym światku miałoby być inaczej?

        • Wysyp wyznań, jak i również możliwość wybicia się, a tego nadal nie wiemy.
          Jak już napisałam, nie wyrokujmy zanim nie poznamy sprawy bliżej.

        • Tylko wiesz jest ogromna przepaść między gwałtem czy molestowaniem mogącym mieć jakiś cięższy wpływ na psychikę, a sytuacją, że nas ktoś podniesie do góry i położy na kanapę czy choćby się do nas przytuli/na nas położy. Nie wygłupiajmy się. Normalna przeciętna kobieta doznaje w życiu naprawdę wielu sytuacji idących dużo dalej w stronę gwałtu jak i samego gwałtu/gwałtów także. To są przeżycia, z którymi faktycznie czasem trudno żyć, choć wcale niekoniecznie pomaga mówienie o nich (nie zawsze chodzi o sam ostracyzm społeczny). Takim przeżyciem nie jest natomiast sytuacja tego rodzaju, że jakiś facet złapie mnie np. za krocze albo obleśnie zaoferuje chęć wypie#$%nia mnie. Takie sytuacje się zdarzają przecież całkiem często - taka jest już po prostu natura bycia kobietą o czym człowiek przekonuje się w dość młodym wieku (młodsze nastolatki dorośli faceci chętniej napastują, ale zwykle wcale nie dlatego, że są pedofilami, a dlatego po prostu, że to łatwiejsze ofiary, mniej pewne siebie niż np. osiemnastolatka) - naprawdę wierzysz w to, że człowiek tak to przeżywa jak "ofiary" Kevina czy Weinsteina? Oczywiście jeśli chodzi o Weinsteina to posuwał się też dalej (bo w przypadku Kevina, jak na razie, słyszę/czytam o samym dotykaniu), ale robić burzę o to, że komuś zaproponował seks albo raz dotknął piersi? Nie powinien - ok - ale nie udawajmy, że od tego się dostaje od razu traumy, depresji i ma się parcie na zwierzenie się światu przed kamerami. To jest jakaś groteska. Słuchaj ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego jak przykre jest być osobą obmacywaną, ale nie przekonasz mnie, że 14letnia osoba, którą 26 facet podniósł i położył na kanapie przez ponad 30 lat pragnie powiedzieć o tym światu, bo...???... nie może już wytrzymać ukrywania tej mrocznej tajemnicy??? :) Absurdalna sytuacja. Absurdalne jest to, że ten facet miał odwagę robić z siebie ofiarę w sytuacji, gdy nic mu się nie stało - że nie bał się, że ludzie go wyśmieją, że zaczną pytać o co mu właściwie chodzi. I absurdalne jest to, że ludzie potraktowali go właśnie jakby mu się coś stało! Unbelievable!

          Z kolei Spacey normalnie uczciwie odpowiedział, że nie pamięta czy gościa podniósł 30 parę lat temu, ale jeśli zrobił cokolwiek przez co tamten poczuł się NIEKOMFORTOWO, to bardzo za to przeprasza.
          Spacey odpowiedział z szacunkiem na absurdalne oskarżenie o to, że... nie stało się właściwie nic.... i w wyniku tej grzecznej odpowiedzi masa osób wydała wyrok: "Przyznał się do pedofilii!"

          Wiesz co, jak by wszystkie kobiety zaczęły mówić o wszystkich takich błahych sytuacjach mogących podchodzić pod molestowanie jak i poważniejszych, to trochę mało czasu by zostało na cokolwiek innego. A jak jeszcze przyłączyliby się panowie, którzy, jak widzę, potrafią cierpieć przez 10 lat męki, bo w 2007 roku położono im rękę na udzie albo chwycono ich za kroczę (a nawet, okazuje się, że i dotyk ręki ręką powoduje już traumę i chęć "wyrzucenia tego w końcu z siebie" PRZED KAMERAMI oczywiście...), to naprawdę świat musiałby stanąć i poświęcić się tylko i wyłącznie tematyce użalania nad tym jak wszyscy czujemy się BARDZO NIEKOMFORTOWO.

          • Przejrzałam dziś kilkanaście artykułów i naliczyłam co najmniej 17 osób, które przyznały się, że były przez Kevina molestowane, z czego 8 z planu House of Cards. To trochę dużo jak na zwykły zbieg okoliczności.

            • Ty chyba nie czytasz tego, co komentujesz. Czy ja piszę o zbiegu okoliczności? Piszesz o czymś, o czym ja nie piszę i nie odnosisz się wcale do tego, co jest w komentowanym przez Ciebie poście.

              W poście wyżej pisałam o tym, że jest ogromna przepaść między gwałtem czy molestowaniem faktycznie odciskającymi się na psychice, a sytuacją gdy np. ktoś położy Ci rękę na udzie na powiedzmy 30 sekund, a potem ją weźmie. W tym ostatnim przypadku też będziesz mieć prawo zgłosić to jako nieodpowiednie zachowanie, ale do gwałtu "chyba" temu daleko, prawda? Może więc warto zwrócić uwagę na to jak dokładnie wyglądają te zarzuty jak i wziąć pod uwagę też to, że jest podejrzanym, że te "ofiary" tak chętnie chcą o tym wszystkim publicznie opowiadać. Prawdziwe ofiary mogą chcieć zgłosić fakt zaistnienia molestowania, ale opowiadać o tym publicznie nie chcą.

              Patrząc obiektywnie należy zauważyć, że mamy trzy oddzielne sprawy - jedna to incydent z Rappem, podczas którego właściwie nic się nie stało i to nie dlatego, że Rapp zaczął się bronić czy jakkolwiek stawiać opór tylko dlatego, że po prostu faktycznie NIC SIĘ NIE DZIAŁO, co by można nazwać choćby próbą gwałtu, a i tez trudno molestowaniem. Czy można w związku z tym incydentem wysuwać wniosek, że Spacey jest gwałcicielem albo/i pedofilem? Oczywiście NIE. Tak więc TRZYMAJMY SIĘ FAKTÓW.

              Druga sprawa zupełnie od pierwszej oddzielna to zgłoszenia DOROSŁYCH osób twierdzących, że na planie HoC Spacey ich dotykał z tymże wymieniane jest dotykanie w krocze, ale i też w strefy zupełnie niewinne typu plecy czy przedramiona, co już daje dużo do myślenia na temat tego na ile poważne należy traktować ludzi, którzy twierdzą, że są molestowani seksualnie, gdy ktoś dotyka ich ręki. No ale - tak czy owak TRZYMAJMY SIĘ FAKTÓW - zgłoszenia z planu Hoc dotyczą dotykania, czyli wynika z nich, że Spacey po prostu nie ma wyczucia gdzie leży granica tego jak kogoś (jak i gdzie) można dotknąć, a jak się nie powinno. Udał się w związku z tym na terapię, co uważam za prawidłowe posunięcie. Czego właściwie ludzie by chcieli w związku z tym? Kary śmierci? I przypominam - nadal nie ma tu gwałtów ani pedofilii.

              Jeśli nie są to czyste pomówienia, to zagadką pozostaje dlaczego NETFLIX nie zwracał uwagi na wcześniejsze takie sytuacje związane z kręceniem poprzednich sezonów, a jeśli ich nie było, to coś też jest nie tak z tymi pracownikami. Czy może wcześniej nie byli napastowani, a nagle zaczęli być akurat w ostatnim sezonie? Serial zaczął się w 2013 roku i nagle zgłoszenia o dotykaniu po piątym sezonie, a wcześniej nic? Nie kupuję tekstów o tym jak to biedne szaraczki boją się mówić coś na kogoś, kto ma silną pozycję, bo często to są ludzie mający stanowiska, na które to i tak specjalnie nie rzutuje. Zresztą NETFLIX się gdzieś tłumaczył, że był jeden incydent i że zmienili grafik zajęć temu jednemu facetowi i potem było ok. Chyba trochę za dużo osób kręci.

              I ewentualnie trzeci rodzaj zgłoszeń już kompletnie mało wiarygodnych od ludzi OBOJGA PŁCI, co nie pasuje do orientacji seksualnej Spacey'a i które to oskarżenia wyglądają np. tak że jakiś barman twierdzi, że Spacey na jakiejś imprezie w 2007 złapał go za krocze, on mu na to, że czuje się nie komfortowo czy coś tam w tym stylu i Kevin dał mu spokój. Rzeczywiście wielkie zajście. Jak wygląda kwestia tego barmana - czy gdyby mówił o tym wtedy, gdy to się stało, to coś by mu groziło, bo Spacey był/jest gwiazdą? Teraz mówi, bo czuje się bezpieczny? Serio? A jak ktoś inny go podrywa (i w tym w tak niewybredny nachalny sposób), a podrywa go na pewno masa osób, bo taki już los barmana obsługującego liczne imprezy, to zapisuje sobie tych ludzi w jakimś notesie, że po tylu latach potem może o tym opowiedzieć i podać datę? I co w związku z tym? Chce jakieś odszkodowanie? Od innych osób, które go tak zaczepiają domaga się odszkodowań? Biegnie po każdym takim incydencie na policję? Szczerze wątpię. I sorry, ale nie wierzę, że jak Cię ktoś zacznie obmacywać np. w tramwaju, to składasz na niego doniesienie. Takie rzeczy się dzieją, są nieprzyjemne oczywiście, ale to nie jest jeszcze coś takiego żeby po latach być w stanie podać kiedy i gdzie się to zdarzyło. I podkreślam - ja nie twierdzę, że ludzie mają prawo bezkarnie się w ten sposób zachowywać, ale chodzi mi o wiarygodność zeznań kogoś przywołującego tego typu zdarzenie sprzed wielu lat, bo no niestety ale wygląda to na autopromocję wykorzystująca modę na bycie ofiarą molestowaną przez jakąś sławę. I nadal podkreślam, że absurdem jest traktować takie czyny na równi z gwałtem czy próbą gwałtu. Spójrz jak wyglądają zwykłe imprezy - ludzie hetero i homo obłapiają się i podrywają - i co? i każdy potem biegnie na policję złożyć zawiadomienie, że był molestowany? Zrozum, oczywiście, że jestem przeciwko molestowaniu i popieram akcje zapobiegania mu, ale nie można też używać tego "bycia ofiarą" jako broni, żeby komuś zrobić świństwo fałszywym oskarżeniem, ani też jako elementu budowania swojej kariery. Czytałam o jakiejś kobiecie, która pojechała do Spacey'a i pocałowała go na powitanie, bo jej się wydawało, że tak wypada, a potem zrobiło jej się od tego niekomfortowo i wyszła. On jej nie zatrzymywał. I ona teraz JUŻ OD LAT ma od tego depresję... Być może Spacey'owi było bardziej niekomfortowo jako że jest gejem, a ona naszła go w jego mieszkaniu, no ale... ona teraz twierdzi, że to było molestowanie jej osoby przez Spacey'a. I nic to, że facet ogłasza, że jest gejem.

              To jest po prostu absurd. I tak naprawdę niemoralne jest to pogrywanie kartą ofiary. Prawdziwe ofiary nie zachowują się w ten sposób, bo jeśli przeżycie jest traumatyczne to się o tym nie chce opowiadać przed prasą i kamerami.

              Ja nie neguję tego, że Spacey może mieć jakiś problem z poszanowaniem cudzej przestrzeni prywatnej i jeśli tak, to musi się poddać terapii, którą zresztą przecież, jak twierdzi, zaczął. To nie czyni z niego jednak gwałciciela ani pedofila. Najbardziej absurdalne są te pomówienia odnośnie pedofilii. Ludzie nie znają znaczenia podstawowych słów, a jednak tak chętnie nimi szafują.

              • Wyluzuj, bo zaczynasz rzucać się na ludzi bez powodu a to nie świadczy zbyt dobrze o tobie.

                Owszem jest spora przepaść między molestowaniem a gwałtem, ale nadal oba te zachowania zdaniem wykluczają jednostkę z pracy z innymi ludźmi. Spróbuj obrazić kogoś w swojej pracy, ewentualnie powtórz parę razy, by cię dobrze zrozumieli, szybko z niej wylecisz. Nie róbmy więc podwójnych standardów dla kogoś, bo akurat jest sławnym aktorem. Nie wyobrażam sobie pracy w toksycznym środowisku. Molestowanie, poniżanie jest jednoznacznie złe. Nie ma wymówek. Na dodatek wiele wskazuje, że rzeczywiście jest pedofilem.

                Netflix dostawał wcześniej doniesienia, że Spacey jest toksyczny, w natłoku artykułów jakie dziennie są publikowane na jego temat ciężko mi teraz znaleźć źródło, ale już wcześniej był wysyłany na warsztaty jak nie być chujem pracując z innymi ludźmi.

                Tutaj natomiast są zebrane niektóre oskarżenia względem Spacey, niektóre są zdecydowanie poważniejsze niż te która opisałaś, ale co tam, klapki na oczy i jedziemy dalej
                https://businessinsider.com.pl/international/all-the-men-who...

                Acha, i jak nie byłaś ofiarą to może nie mów jak one się zachowują, dobrze? To też niezbyt pozytywnie o tobie świadczy.

                • W którym miejscu niby rzucam się na ludzi? Dlatego, że napisałam, że chyba nie czytasz tego, co komentujesz? Twój wpis naprawdę nie za bardzo pasuje jako odpowiedź do mojego. Napisałaś króciutki komentarz do mojego postu, w którym piszesz o tym, że za dużo jest zgłoszeń by wyglądało to na zbieg okoliczności, podczas gdy ja przecież nie pisałam, że miałby to być zbieg okoliczności, więc?

                  Napisałam Ci, że właściwie mamy tu do czynienia z trzema sprawami, czy trzema typami zgłoszeń i warto po prostu na spokojnie to analizować, a nie wrzucać do jednego worka i jeszcze kłamliwie nadpisywać.

                  I znowuż - piszesz, że jest przepaść między gwałtem a molestowaniem, a ja pisałam o przepaści między gwałtem i poważnym molestowaniem, a tym, co opisuje szereg osób co często trudno w ogóle uznać za jakiekolwiek molestowanie. Jeśli każdy dotyk drugiej osoby uznasz za molestowanie, to jeśli podajesz komuś rękę na powitanie to też go molestujesz lub on Ciebie molestuje. I o to tu chodziło - że ludzie już podają jako molestowanie zupełnie niewinne sytuacje, co niesamowicie utrudnia sprawiedliwe ocenienie stanu rzeczy. I pal sześć ocenę moją czy Twoją, ale chodzi o to, że ludzie w ten sposób utrudniają pracę wymiarowi sprawiedliwości i wpływają na nastawienie ogólnospołeczne. Nie jest to na rękę prawdziwym ofiarom, bo im to także mocno szkodzi. Nie widzisz już teraz, że ludzie na hasło "molestowanie seksualne" reagują po prostu znudzeniem? Już teraz mamy dewaluację negatywnego znaczenia molestowania. Po tych cyrkach kiedy ludzie zrobili z tematu wykorzystywania seksualnego coś tak codziennego, pospolitego i zwyczajnego osoba naprawdę zgwałcona będzie mieć jeszcze trudniej, bo będzie sądzić, że skoro inni tak chętnie opowiadają o swoich przykrych przeżyciach nawet przed mediami, to ona jest skrajnie nienormalna nie potrafiąc się do tego przemóc. W dodatku będzie też musiała przygotować się na to, że nie będzie potraktowana poważnie, bo już teraz widać, że ludzie są normalnie znudzeni i znieczuleni, bo już zaczęli postrzegać wykorzystywanie seksualne jako modę czy fanaberię, a nie poważny prawdziwy problem. Ale co Ciebie obchodzą ofiary...

                  Widzę, że nie umiesz inaczej niż tylko po prostu przekręcać cudze wypowiedzi. Idźmy więc dalej do następnego fragmentu wymagającego sprostowania. Nigdzie nie napisałam, że molestowanie nie stanowi problemu. Jeśli chcesz pisać takie głupoty, to pisz, ale jako swoje zdanie. I również mogę Ci napisać, że Twój styl rozmowy polegający na bezczelnym mataczeniu bardzo źle o Tobie świadczy.

                  Piszesz, że Spacey jest pedofilem. Czy mogłabyś najpierw poczytać co oznacza bycie pedofilem? Podpowiem. Pedofil to osoba, którą pociągają seksualnie osoby mające ciało dziecka - będące przed okresem dojrzewania. Pedofil nie odczuwa pociągu seksualnego do osób już dojrzałych, czyli nawet nastoletnich, ale już dojrzałych fizycznie, a tym bardziej do osób dorosłych. Tak więc zastanów się na spokojnie w jaki sposób chcesz zrobić ze Spacey'a pedofila skoro najwięcej i raczej najbardziej wiarygodnych skarg na jego zachowanie dotyczy pracy na planie HoC, gdzie mieli być molestowani pracownicy będący osobami dorosłymi.

                  Piszesz o klapkach na oczach. Ok, ale to wyraźnie dotyczy Ciebie, bo zamiast wziąć pod uwagę te różne zeznania i zauważyć, że jedne są mniej, a inne bardziej wiarygodne, Ty wszystko wrzucasz do jednego worka, nadpisujesz własną fantazją i tak się tym nakręcasz, że już doszłaś do wniosku, że osoba molestująca dorosłych jest pedofilem.
                  Podniecasz się sensacją i zapominasz o ludziach.

                  I skąd Ty wiesz czy ja nie byłam ofiarą molestowania czy/i gwałtu? Właśnie dokładnie pokazałaś, że nie wiesz o czym piszesz.

                • Rzucasz się, bo masz strasznie napastliwy ton, napisałam jedno zdanie, dostałam jakiś wywód w którym z góry zakładasz jakie jest moje stanowisko. Na dodatek lejesz wodę, mogłabyś się streścić w paru zdaniach i twoja wypowiedź nie straciłaby wiele na wartości.
                  Łapanie za jaja bez zgody dla mnie jest molestowaniem. Niewybredne komentarze, gdy ktoś sobie ich nie życzy też. Kładzenie się na kimś bez zgody też. Jeśli dla ciebie nie, to nie ma o czym dyskutować, żyjesz na innej planecie. Nie potrzebuję analizować wszystkich spraw, bo samo to mi wystarczy by stwierdzić, że Kevin nie powinien pracować z innymi ludźmi, jest toksyczny. Serio, nie mam ochoty zajmować się wszystkimi zgłoszeniami, które wypływają w tym temacie. M.in. tymi o pedofilii też, ale skoro już to ruszyliśmy to wyprostuję nie napisałam, że JEST pedofilem, ale że prawdopodobnie jest, dobierał się do nieletnich, możliwe że uprawiał z nimi seks. Jak chcesz się upewnić czy jest to możesz napisać do niego ‘szanowny panie Kevinie, preferuje pan seks z nieletnimi czy z dorosłymi? Próbujemy ustalić czy jest pan pedofilem z definicji czy nie”
                  Jeśli chodzi o niektóre twoje przykłady, proszę cię – palnij się w łeb. Podanie ręki odbywa się za obopólną zgodą. Wyciągasz rękę, ktoś inny robi to samo, niesamowite, nie? Nie, nie widzę by reagowali znudzeniem, co to w ogóle za argument z dupy. Molestowania jest dużo, więc przestańmy o nim mówić? Zacznijmy kategoryzować, tak? Bo jak kogoś łapią za tyłek to nie ma prawa czuć się z tym źle i to zgłaszać? Jak do sprzątaczki w pracy powiedzą, że (cytuję, bo to przykład z mojego podwórka) „wsadzą jej kubek w dupę jeśli się nie pospieszy” to też nie może tego zgłosić bo wg jakiejś dziewczyny z filmwebu to nie jest poważne molestowanie? Bo kogoś innego zgwałcili i dopiero to można zgłaszać? I dziwne, że z tego głupiego incydentu wyciągnięto poważne konsekwencje? W ogóle jak śmieli! Głupia sprzątaczka nie powinna zgłaszać tych buców!
                  Ogarnij się, twoje nastawienie wcale nie pomaga ofiarom molestowania. Pomoże im wyciąganie konsekwencji względem osób molestujących i brak znieczulicy na krzywdę jednostki jaką teraz okazujesz. Zarówno molestowanie jak i gwałt trzeba zgłaszać, jest to trudne, ale obecny dialog właśnie to ułatwia.
                  Gdybym użyła twojej retoryki to mogłabym stwierdzić, ze nie zachowujesz się jak ofiara molestowania, bo te nie bronią oprawcy. Ale kto wie, każdy przypadek jest inny.

                • Według Ciebie ja mam napastliwy ton, a według mnie Ty masz napastliwy ton, a dodatkowo przejawiasz nieuczciwe podejście bezczelnie przekręcając cudze wypowiedzi, wmawiając mi jakieś Twoje chore wyobrażenia zupełnie nie przystające do moich, dokonując projekcji swoich wad i zachowań na mnie i niesprawiedliwie acz bardzo łatwo osądzając ludzi - i tu perełka - cytuję Ciebie "Nie potrzebuję analizować wszystkich spraw". No tak, nie potrzebujesz analizować, by być pewną czyjejś winy i go skazać.

                  Lubisz powtarzać, że to, jak się zachowujemy świadczy o nas i tak, zgadzam się z tym, tyle że ja się nie wstydzę tego, co pisałam, bo podeszłam do sprawy starając się być obiektywną i nie ulegać nagonce jednocześnie nie twierdząc (co usiłujesz mi wmówić), że Spacey nic nie ma na sumieniu. Powtarzam jednak jeszcze raz - nie można tak nonszalancko, jak polecasz, oskarżać kogoś po prostu o co popadnie. Są oskarżenia i niech będą sprawdzone przez odpowiednie do tego instytucje. Ponieważ sprawa jest upubliczniona i dotyczy osoby publicznej każdy ma prawo napisać/powiedzieć czy uważa podejście opinii publicznej czy Netflix do Spacey'a za właściwe czy za np. nagonkę i też każdy ma prawo napisać coś odnośnie tego, jaki ma stosunek do wiarygodności poszczególnych zarzutów zwłaszcza, że - co należy mocno podkreślić - same potencjalne ofiary zadbały o to, by zrobić z tego wszystkiego sprawę publiczną. Jeśli by sobie nie życzyły, by obcy ludzie na ten temat rozmawiali - tak jak zazwyczaj nie życzą sobie prawdziwe ofiary gwałtów i molestowań - nie powinny pisać o tym wszystkim na portalach społecznościowych, udzielać wywiadów i ogólnie wszystkiego na siłę rozreklamowywać. Można takie rzeczy przeprowadzać bardziej anonimowo. Ci ludzie na własne życzenie to upubliczniają, więc nie miej potem pretensji do kogoś, że komentuje te wydarzenia i w tym dziwnie ekshibicjonistyczne zachowania domniemanych ofiar. Jesteś osobą napastliwą i niezbyt wrażliwą i projektujesz swoje wady i zachowania na innych, co oczywiście nie ułatwia ani nie czyni przyjemnym kontaktów z Tobą.

                  @ "napisałam jedno zdanie, dostałam jakiś wywód w którym z góry zakładasz jakie jest moje stanowisko"

                  Napisałaś zdanie będące komentarzem do mojego wpisu, więc jest naturalną reakcją, że się do tego starałam odnieść, a że nie potrafiłaś napisać na temat, a jednocześnie w tak krótkim wpisie zdołałaś insynuować, że niby ja twierdzę, że chodzi we wszystkim o zbieg okoliczności, to odpowiedź na tak dziwaczny Twój wpis musiała zawierać jakieś wytłumaczenie co o tym wszystkim sądzę (był to opis moich poglądów, więc znowu kłamiesz twierdząc, że z góry sobie założyłam jakieś Twoje stanowisko, bo przecież nie o tym pisałam). Nie wiem skąd się bierze Twoje nierozumienie wypowiedzi napisanych w prosty i czytelny sposób, ale nie wyładowuj się na mnie za to, że masz takie problemy. Po mojej odpowiedzi na Twój króciutki wpis przystąpiłaś do dalszego ataku. Możesz sobie powtarzać, że to Twoi rozmówcy przyjmują napastliwy ton, ale to jest Twoja projekcja na innych Twoich własnych zachowań.

                  @ "Łapanie za jaja bez zgody dla mnie jest molestowaniem. (...) Jeśli dla ciebie nie, to nie ma o czym dyskutować, żyjesz na innej planecie. "

                  A dla kogoś nie jest to, co wymieniłaś molestowaniem? Po co to piszesz? Myślisz, że nie widać jak chamsko usiłujesz oczerniać mnie insynuując, że niby nie uznaję tego za molestowanie? Masz tupet naprawdę.

                  @ "Nie potrzebuję analizować wszystkich spraw, bo samo to mi wystarczy by stwierdzić, że Kevin nie powinien pracować z innymi ludźmi, jest toksyczny. "

                  Ok, ale zatrudniano go, więc zdaje się, że Twoje zdanie nie jest dla innych tak ważne, ani Twój pogląd nie wydaje im się tak oczywisty. Pomijając już jednak to, że zdaje Ci się wydawać, że Twój głos jest tak istotny, to oczywiście masz do niego prawo z tymże dlaczego atakujesz np. mnie i w dodatku na okrągło kłamiesz? Masz swoje zdanie na temat tej sprawy ok. Tak samo jak ja mogłabyś je po prostu opisać jako swoją opinię. Dlaczego zaczęłaś atakować mnie i wmawiać te wszystkie kłamstwa? Nie kontrolujesz tego w ogóle? Powiem Ci z doświadczenia, że i owszem praca z ludźmi molestującymi jest trudna, straszna i kłopotliwa, ale też praca z ludźmi, którzy notorycznie kłamią i ignorują zdanie jak i prawa innych tak jak robisz to właśnie Ty, jest bardzo ciężkim doświadczeniem mocno niszczącym psychikę.

                  @ "M.in. tymi o pedofilii też, ale skoro już to ruszyliśmy to wyprostuję nie napisałam, że JEST pedofilem, ale że prawdopodobnie jest, dobierał się do nieletnich, możliwe że uprawiał z nimi seks. "

                  Dodanie słowa "prawdopodobnie" nie ma znaczenia, bo powtarzam Ci, że żeby osoba była pedofilem musi odczuwać pociąg seksualny do osób niedojrzałych fizycznie (_nie_wystarczy_,_że_nieletnich_, bo nieletnie mogą być już dojrzałe fizycznie) i nie odczuwać pociągu seksualnego do osób dorosłych. A jak wiemy Spacey odczuwa pociąg do osób dorosłych. Tak więc jeśli nadal chcesz utrzymywać pogląd, że jest, bądź prawdopodobnie jest, pedofilem, to musisz uznać wszystkie zgłoszenia osób dorosłych za nieistniejące czy będące kłamstwem, a w przypadku osób nieletnich dowieść, że nie byli fizycznie dojrzali w momencie molestowania (jak i musisz też oczywiście dowieść samego faktu owego molestowania). Tak przy okazji, to właśnie dlatego jest tak ważne by zgłaszać tego typu zajścia wtedy, kiedy się wydarzą, bo można wtedy szereg rzeczy ustalić, a po latach jest to bardzo trudne, często niemożliwe.

                  Podsumowując, wychodzi więc na to, że choć udajesz obrończynię ofiar, to tak naprawdę sama podważasz prawdziwość ich zeznań lub w najlepszym razie je ignorujesz (bo ponad 90% zgłoszeń pochodzi przecież od osób dorosłych).

                  I kolejna rzecz - znowu dodajesz w sposób typowy dla siebie "możliwe, że uprawiał z nimi seks"
                  Świetnie. Na tej zasadzie wszystko można nadpisać i dorobić komuś milion zarzutów, bo tak naprawdę przecież WSZYSTKO JEST MOŻLIWE. Powiedzmy sobie wprost - możliwe jest także, że człowiek morduje, czyż nie? Istnieją mordercy. Idąc Twoim tokiem rozumowania skoro jest to możliwe, to możliwe, że Spacey kogoś zamordował.

                  @ "jak chcesz się upewnić czy jest to możesz napisać do niego ‘szanowny panie Kevinie, preferuje pan seks z nieletnimi czy z dorosłymi? Próbujemy ustalić czy jest pan pedofilem z definicji czy nie” "

                  Wiesz, zapoznanie się ze znaczeniem słowa, którego pragnie się w kółko używać nie jest bardzo trudne. Natomiast jeśli próbowałaś i mimo wysiłków nie jesteś w stanie zrozumieć co oznacza określenie "pedofil", to przestań go używać, bo robisz z siebie idiotkę.
                  Ponieważ domyślam się, że jesteś zbyt zdenerwowana, by do Ciebie dotarło, to powtórzę to jeszcze raz - nieletni może być dojrzały fizycznie.

                  Pewnie innych kwestii także nie rozumiesz, więc Ci wyjaśnię - to, że istnieje wiek przyzwolenia wynika z tego, że wiele osób będąc dojrzałymi fizycznie nie jest jeszcze dojrzałymi emocjonalnie i psychicznie w związku z czym należy je chronić przed zbyt wczesnym rozpoczęciem życia seksualnego jak i wykorzystywaniem, ponieważ nawet jeśli te osoby zarzekają się, że chcą uprawiać seks i są na to gotowe, to tak naprawdę mogą nie być. Dlatego wprowadza się tę granicę wieku przyzwolenia i jest to bardzo dobry przepis, bardzo mądre i ważne prawo. Jednak, powtarzam, by mówić o pedofilii musi dojść do aktu współżycia z osobą o ciele dziecka - niedojrzałą fizycznie. Ponadto zdarza się, że osoby dopuszczają się aktu pedofilii nie będąc pedofilami. Częste jest to np. w sytuacjach, gdy ojcowie molestują swoje córki nawet jeszcze właśnie będące niedojrzałymi fizycznie dziećmi, podczas gdy nie czują pociągu seksualnego do innych małych dziewczynek (a córki molestują często także po osiągnięciu dojrzałości fizycznej) i pedofilami nie są. W takich sytuacjach te stosunki wynikają z innych mechanizmów psychologicznych niż u pedofilów. Nie wymagam od Ciebie żebyś się tak dobrze znała na tej tematyce, ale skoro usilnie używasz słowa "pedofil", to wypadałoby byś rozumiała znaczenie chociaż tego konkretnego słowa.

                  Jesteś taka "mocna w gębie", ale fakty są takie, że gdyby taki Spacey przeczytał Twoje wypowiedzi i gdyby tylko zechciał, to mógłby Cię oskarżyć o pomówienia i wygrałby w każdym sądzie, więc może dla własnego dobra zacznij myśleć w przyszłości i zapoznaj się ze znaczeniem terminów, których chcesz używać, bo będąc tak skorą do poważnych pomówień i to wypowiadanych publicznie, a więc od ręki łatwych do udowodnienia, w końcu możesz trafić na kogoś, kto pociągnie Cię do odpowiedzialności.

                  @ "Molestowania jest dużo, więc przestańmy o nim mówić? Zacznijmy kategoryzować, tak? Bo jak kogoś łapią za tyłek to nie ma prawa czuć się z tym źle i to zgłaszać? "

                  Kategoryzować? Co masz na myśli? Przestać mówić o molestowaniu, bo jest częste? Podpiszesz się pod tym? Bo to nie jest mój pomysł, więc nie zadawaj mi takiego głupiego pytania - napisz to jako swój pomysł po prostu i tyle.
                  I kolejne abstrakcyjne pytania - napisałam wyżej, że doskonale wiem jak paskudnym doświadczeniem jest bycie molestowaną. Nie rozumiem w ogóle Twojego głupiego pytania czy ktoś ma prawo czy nie ma prawa czuć się z tym źle. To jest po prostu tak strasznie głupie to, co piszesz. Odczuć nie reguluje się prawami.

                  A co do zgłaszania to sama już pisałam o tym, że skoro ludzie byli napastowani na planie np. HoC, to powinni to zgłaszać już podczas poprzednich sezonów. Jeśli zgłaszali, to dużo winy leży po stronie Netflix i Netflix powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności za to, że starał się to zamiatać pod dywan bądź ignorować. Powinien być też potępiony przez opinię społeczną, ale niestety wiele osób tak jak Ty nie rozumie, że żeby skutecznie walczyć z nadużyciami seksualnymi czy mobbingiem potrzebna jest współpraca i odpowiedzialne podejście pracodawców i ogólnie całych firm. Netflix w tej chwili umywa od wszystkiego ręce i jeszcze i, co najlepsze, jest chwalony za to, że tak prawidłowo zareagował, że zerwał stosunki ze Spaceyem. Jeśli zwalczanie molestowania w pracy zawsze będzie tak wyglądać, czyli, że dana firma korzysta z usług molestującego dopóki jej się opłaca, a potem jeszcze zbiera bonusy popularności, bo wyrzuca takiego delikwenta jak już na tym nie straci, bo przestał dawać im dochody, to nigdy owego molestowania się nie zwalczy. Ważna jest współpraca. Ale widzę, że dla Ciebie to zbyt trudne do zrozumienia lub po prostu udajesz, dlatego też nie dziw się, że widać, że wcale nie zależy Ci na ofiarach molestowania, a jedynie chcesz się tu popisać jaka to niby jesteś moralna. Tylko wiesz bycie moralnym wiąże się z uczciwością, poszanowaniem sprawiedliwości i troską o dobro innych ludzi, czyli z tym wszystkim, czego w Twoim podejściu brakuje.

                  I dalej odnośnie zgłaszania - TAK, należy zgłaszać przypadki molestowania seksualnego z tymże tak by coś mogło to dać, czyli zgodnie z procedurami do odpowiednich przełożonych (jeśli mowa o zgłaszaniu w firmie) i policji, a nie jako wpisy na fejsie albo twitty. Czy to też jest dla Ciebie za trudne do zrozumienia? Jeśli osoba zgwałcona pragnie zgłosić gwałt to chyba powinna na policji, a nie na twitterze, nie uważasz? Wpisy na portalach społecznościowych czy wywiady dawane mediom zapewne rozsławią ofiarę o ile oskarża kogoś ważnego, jednak to nie jest normalna procedura dochodzenia sprawiedliwości i walki z tego typu przestępstawmi. Co więcej zakłóca to śledztwo, a ofiarę pozbawia intymności w maksymalny sposób. Ponieważ jak widzę nie masz za bardzo pojęcia na temat efektów molestowania i bazujesz jedynie na dziwnych wyobrażeniach, to napiszę Ci, że traumatyczny skutek tego wynika z faktu pogwałcenia najbardziej intymnej sfery człowieka, wtargnięcia przez kogoś tam, gdzie normalnie dopuszcza się tylko osoby wybrane lub nikogo. Trudno to wyrazić za pomocą słów, jednak istotne by podkreślić, że jest to silnie związane z naruszeniem naszej najgłębszej intymności i ostatnie czego się po czymś takim chce, to dalsze wkraczanie kolejnych osób w nasze sfery intymne. Może komuś pomóc rozmowa na ten temat z terapeutami czy osobami bliskimi, w której będzie czuć pewne poszanowanie jej prywatności i będzie wiedzieć, że osoba, której się zwierza nie rozpowie tego innym (to ważne, by ofiara czuła się bezpiecznie i żeby nie narastało w niej uczucie poniżenia). Opowiadanie o tego typu zajściach np. podczas rozprawy w sądzie to straszne przeżycie i normalni ludzie zgadzają się na to jedynie w ostateczności, a zazwyczaj pragną tego uniknąć. Dziwne, że tego nie pojmujesz, bo wydawało mi się, że nawet osoba, której nigdy coś takiego nie spotkało jest w stanie to zrozumieć.

                  @ " Jak do sprzątaczki w pracy powiedzą, że (cytuję, bo to przykład z mojego podwórka) „wsadzą jej kubek w dupę jeśli się nie pospieszy” to też nie może tego zgłosić bo wg jakiejś dziewczyny z filmwebu to nie jest poważne molestowanie? Bo kogoś innego zgwałcili i dopiero to można zgłaszać? I dziwne, że z tego głupiego incydentu wyciągnięto poważne konsekwencje? "

                  Przykład ze sprzątaczką jest dość dziwny, bo istnieje zwrot "wsadź sobie to w du.." i inne podobne, więc choć jak najbardziej nadaje się takie traktowanie do tego, by je zgłosić, to niekoniecznie jest ono powiązane z podtekstami seksualnymi. Jeśli ktoś kogoś pobije, to jest to napaść i dochodzi w niej zwykle do dotyku ofiary i należy to zgłosić i jest to oczywiście karalne (piszę takie oczywistości, żebyś znowu nie zaczęła mi wmawiać jakichś głupot), ale mimo, że dotyczy ataku na ciało, to jeśli nie było w tej napaści elementów napaści seksualnej, to nie nadpisuje się tego - zgłasza się np. pobicie, a nie molestowanie czy gwałt. Kolejny raz wychodzi na to, że jednak wszędzie już na siłę widzisz związek z seksem i bardzo lubisz przeinaczać. No chyba, że wyjątkowo naprawdę ci ludzie (od kubka) na poważnie i _dosłownie_ grozili takim właśnie czynem. Jednak myślę, że było to typowe zastraszanie, poniżanie itd. i jest to karalne, ale nie sądzę żeby chodziło akurat o podtekst seksualny, co - podkreślam - powinny sprawdzić odpowiednie osoby, do tego powołane. Bo takie nadinterpretacje jak Twoje są bardzo niebezpieczne.

                  I ponownie - skąd Ty bierzesz takie głupie pomysły, że zgłaszać tylko gwałty, a nie zgłaszać molestowania? Napisałam Ci w sposób prosty - jeśli ktoś jest molestowany to niech zgłasza molestowanie opisując na czym polegało i niech zgłasza je odpowiednim instytucjom, natomiast jeśli został zgwałcony to niech zgłasza gwałt. Jeśli była próba gwałtu to niech zgłasza próbę gwałtu. Czy to jest dla Ciebie zbyt skomplikowane? Bo po tych pytaniach i tym, co pisałaś wcześniej wygląda na to, że tego nie ogarniasz, bo na podstawie doniesień o molestowaniu mówisz o gwałtach. I znowuż - idąc Twoim tokiem rozumowania, to można w ogóle zaszaleć - jeśli ktoś molestuje, to niech zgłaszają od razu morderstwo. Po co w ogóle robić jakiekolwiek rozróżnienia?

                  @ "Gdybym użyła twojej retoryki to mogłabym stwierdzić, ze nie zachowujesz się jak ofiara molestowania, bo te nie bronią oprawcy."

                  Koleżanko szybka w osądzaniu, jeśli ktoś Cię okradnie, to rozumiem, że jak uznasz, że ktoś spojrzał na Ciebie "jak złodziej" albo jak ktoś inny powie o kimś kolejnym, że jest złodziejem, to też od razu bez dowodów będziesz wymagać kary więzienia za kradzież, tak? Bo przecież to oprawca, a Ty jesteś ofiarą. Wszystko jest takie proste. Niczego nie trzeba sprawdzać.

                  Po to jest wymiar sprawiedliwości, po to jest policja i inne organizacje sprawdzające różne doniesienia o różnych przestępstwach, by właśnie potencjalnie jak najlepiej walczyć z takimi nadgorliwcami jak Ty, którzy zakatowaliby każdego podejrzanego zanim zostanie sprawdzone czy w ogóle jest winny, a jeśli jest winny to dokładnie czego.

                  A ja po prostu bronię sprawiedliwości. Dla mnie świat nie jest taki czarno-biały. Są bardzo różne sytuacje i nie można wszystkich traktować jak najgorzej i odmawiać im wszelkich praw, bo ktoś ich o coś oskarżył. Przy czym Twój oprawca też kiedyś mógł być czyjąś ofiarą i wtedy co? Do której grupy go zaklasyfikujesz? Swoją drogą większość pedofilów - prawdziwych pedofilów, a nie tego, co Ty rozumiesz, że niby oznacza to słowo - stało się pedofilami w wyniku molestowania w dzieciństwie. I nawet pedofile są różni - część z nich jest okrutna i nie ma szans na jakąś ich resocjalizację, ale są też wśród nich ludzie, którym odpowiednią terapią można pomóc i sprawić, że przestaną być zagrożeniem społecznym. Tacy ludzie potrafią być bardzo nieszczęśliwi i potrafią naprawdę chcieć i dawać radę nad sobą pracować ogromnie pragnąc, by nikogo nie krzywdzić. I fakty są takie, że dużo większe efekty w zwalczaniu pedofilii dają programy nastawione na pomoc psychologiczną pedofilom, które faktycznie prowadzą do ograniczenia ilości nowych ofiar i w ten sposób ograniczenia powstania kolejnego pokolenia pedofilów, natomiast preferowane przez Ciebie nieczułe amoralne podejście, by taką osobę zaszczuć, bo to "oprawca" prowadzi w większości przypadków do tego, że zanim trafi on do więzienia lub zginie zdąży jeszcze skrzywdzić wiele dzieci.
                  Tak to działa. To nie są jakieś teorie tylko fakty.

                  Możesz sobie i innym wmawiać, że niby jesteś po stronie ofiar, jeśli to sprawia, że czujesz się od innych lepsza, jednak tak naprawdę zachowania i poglądy jakie prezentujesz są jak najbardziej szkodliwe dla ofiar nadużyć seksualnych (i nie tylko seksualnych).

                • Nie chce mi się wchodzić w dyskusję pt. "Kevin Spacey - winny czy nie" ale... piszesz :"Nie potrzebuję analizować wszystkich spraw, bo samo to mi wystarczy by stwierdzić, że Kevin nie powinien pracować z innymi ludźmi" - czyli sugerujesz się niepotwierdzonymi dowodami jego domniemanej winny i one w zupełności wystarczają ci żeby dokonać już osądu, nie chcesz już niczego analizować czy przemyśleć bo ty przecież wiesz już wiesz że jest winny koniec kropka. Dalej piszesz "Serio, nie mam ochoty zajmować się wszystkimi zgłoszeniami, które wypływają w tym temacie" - hmm czyli sama przyznajesz że nie do końca orientujesz się w temacie - skoro tak to po co ten wywód, zostaw tą sprawę lepiej zorientowanym . Oczywiście że każdy ma prawo wyrazić swoją opinię, niestety często jest ona zbyt pochopna i bardzo krzywdząca :(
                  Druga sprawa : widzę że wg ciebie gdy powiem jakiemuś facetowi "fajna z ciebie dupcia" to ten powinien niezwłocznie zgłosić się na policję i oskarżyć mnie o molestowanie ...haha co za czasy hmm :D

                • Jeśli ktoś nie potrafi się zachować normalnie przy innych ludziach to chyba oczywiste, że nie powinien z nimi pracować

  • Ciekawe czemu ten młody, nikomu nieznany aktor ujawnił dopiero po tylu latach ten fakt? Teraz to już będzie znany. Szkoda, że tylko z roli "byłem molestowany przez Kevina S."

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: