Trzydzieści lat temu wszyscy byliśmy niewinni

Z wypowiedzi pana Rappa wynika, iż nie tylko do dziś czuje się zdołowany zachowaniem Kevina Spacey, stwierdził też: "Im jestem starszy, tym bardziej cieszę się, że do niczego nie doszło". Otóż to. Prócz wciąż żywej traumy, pan Rapp od ponad trzech dekad odczuwa rosnącą satysfakcję. Gwiazdor nie tylko go zaprosił do siebie, ale nawet wziął na ręce, zaniósł do łóżka, a potem zległ na nim (na łożu i Rappie). Można zatem bez cienia przesady rzec, iż zachowanie Kevina Spacey jest dla ofiary żywym źródłem zawodowej inspiracji. Rola skrzywdzonego seksualnymi awansami czternastolatka, zapewne okaże się ukoronowaniem aktorskiej kariery pana Rappa. W pamięci potomnych pozostanie tym, który zaszkodził Spacey'emu. Po prostu rola życia. Setki tysięcy amerykańskich nastolatków każdego dnia przenosi choroby weneryczne, nie tylko w ramach szczeniakich eksperymentów, ale również świadczonych odpłatnie usług seksualnych; odurzają się narkotykami, pod wpływem których kradną, gwałcą i mordują; tworzą gangi, wobec których policja gotowa jest stosować najbrutalniejsze metody. To wszystko jednak tylko nudna amerykańska codzienność. Trzydzieści lat temu u progu kariery aktor poleżał chwilę na jednym małolacie, w efekcie czego, jak sam przyznał trwale "okaleczony" Rapp: "do niczego nie doszło". Ameryka trzęsie się w posadach, a to ci imperium, moralny żandarm światowego porządku. Gdybym tak miała trochę więcej życiowego fartu, mógł mnie kilkadziesiąt lat temu molestować np. Hoffman lub Spacey. Ależ by to była kariera. Rozkładałabym swe traumy na czynniki pierwsze we wszystkich dostępnych mediach, za kasę, przy której moje roczne dochody to zapewne ledwie skromny napiwek. Istota sprawy sprowadza się do tego, żeby udupić kogoś naprawdę znacznego. Podobne rewelacje podniecały kiedyś świat m.in. w sprawie Jacksona. Prokurator niczego nie udowodnił, ale rodzice skrzywdzonego fana przytulili w ramach "ugody" dwadzieścia milionów. Gdzie byli rodzice pana Rappa, gdy ich nastoletnia pociecha brylowała na przyjęciu pełnym podchmielonych aktorów? Być może ofiara mogłaby dziś dochodzić swych roszczeń również z tytułu kiepskiej kurateli rodzicielskiej. Państwo Rapp, o ile jeszcze żyją, a pamięć ich nie zawodzi, na pewno zechcą się publicznie i odpłatnie uderzyć również we własne piersi, oczywiście dla dobra dziecka.

41
  • Dawno się tak nie uśmiałam, taka prawda 100%

  • Żałosne jest to bronienie zboczeńców tylko dlatego że są dobrymi aktorami. Jeśli koleś faktycznie obmacuje ludzi wbrew ich woli, a jak na razie wszystko wskazuje że tak jest, to zasługuje na potępienie, niezależnie od tego kim jest.

    • Radykalizm typowy dla młodych wiekiem i nie grzeszących przesadnym doświadczeniem. Worek z etykietką "zboczeńcy" jest co najmniej równie pojemny jak ten opatrzony hasłem "wrogowie ojczyzny" lub "bluźniercy". Póki co, mamy do czynienia jedynie z falą plotek i nagonką. Proszę również pamiętać, że idąc Pana/Pani tropem braku rozumowania, każdy może paść ofiarą medialnego linczu. Pańskie/Pani silne pragnienie potępienia puchnie jak na drożdżach. Potępić wszak należy nie tylko tych, których sklasyfikuje Pan/Pani jako "zboczonych", ale także ich domniemanych "obrońców". Ciekawe, czy będzie Pan/Pani równie radykalny/a, gdy kiedyś przyjdzie Panu/Pani odpierać zarzut np. "zasługującego na potępienie radykalizmu wynikającego z bezmyślności". Kto powiedział, że nie można tego podciągnąć pod hasło "zboczenie"? Teraz już tylko wystarczy sobie przyznać prawo do "potępiania" i gotowe, kolejny "zboczeniec" na celowniku. Żeby było jasne, niczego Panu/Pani nie zarzucam. Pan/Pani po prostu wie, czuje i rozumie więcej, niż bezpośrednio zaangażowani w sprawę, a ta nie dotyczy tego, jak naprawdę było, a tego, że każdy ma prawo do obrony i powinien być traktowany jak niewinny, tak długo, dopóki nie udowodni mu się winy.

      • Takie tam pseudointelektualne pier*olenie. Liczą się tylko i wyłącznie fakty, które są obiektywne. Do faktów prowadzą dowody, które ty zapewne będziesz kwestionować tak długo jak się da, głównie dlatego spuszczasz się nad talentem Spacyego. Nawet jak on sam by się do tego przyznał to była by garstka fanatyków go broniących, tak jak w przypadku Cosbyego. Żenada.

        • To Pan/Pani już zna wszystkie "fakty"? Posiada "dowody"? Sędzia i prokurator w jednej, znakomicie zorientowanej osobie. Brawo! Cóż za imponujące poczucie praworządności. Podobni spece do dzisiaj świecą gałami, gdy im przypomnieć np. "sztuczną mgłę", stan "pomroczności jasnej" itp. cuda. Nie ma Pan/Pani bladego pojęcia o czym mówi. Prawo do obrony i zasada domniemania niewinności to fundamenty demokratycznego porządku prawnego, nawet w toczonych degrengoladą USA. Obmacujący współpracowników aktorzy i praducenci filmowi, to zdecydowanie nie jest Pana/Pani największe zmartwienie, nawet jeśli Pan/Pani chce w wierzyć.

          • Najbardziej mnie śmieszy plujące się lewactwo na fejsbuku, które w lipcu dostało kociokwiku i wystawało ze świeczkami przed sądami, a teraz ma głęboko w czterech literach domniemanie niewinności, które jest podstawą systemu prawnego w Polsce i tkwi w naszej kulturze prawnej. Jak się nie zgadzasz, że Spacey jest obmierzłym gwałcicielem, jesteś od razu potencjalnym gwałcicielem pozbawionym empatii, wręcz wypranym z uczuć psychopatą, który obwinia ofiarę, a wybiela sprawcę. Dawno temu padłam ofiarą zboczeńca, na szczęście nie zdążył mnie zgwałcić, niemniej jednak ku temu dążył. Nie zrobiłam z tym nic, bo tak wybrałam, muszę z tym żyć. Nie wyobrażam sobie teraz za 30 lat wskazać tego faceta palcem i opisać, co mi zrobił, bo wtedy bym się akurat zebrała na odwagę.
            Śmieszą mnie te wszystkie akcje #metoo, wynurzenia ofiar po 30 40 50 latach, twitterowe procesy inkwizycyjne, gdzie internauci na podstawie słów jakiegoś kolesia sami oskarżają i sądzą. Dowody! Dla mnie słowa ofiary nie są żadnym dowodem. Życie daje mnóstwo przykładów zmyślonych oskarżeń o molestowanie, zgwałcenie, znęcanie się itp. Łatwo komuś przypiąć łatkę zboczeńca, która nigdy się nie odczepi.

            Czytałam nawet głosy, że jak ktoś z kimś zawiera ugodę, to już na pewno tym potwierdza swoją winę. Szkoda słów.

            • Po co wgle porównujesz zmanipulowaną Polską lewicę ze sprawą Spaceya jak jedno z drugim nie ma nic wspólnego? Poza tym piszesz jak by to lewica miała największy bul czterech liter podczas gdy ja zauważyłem tendencje odwrotną. To ''prawaki'' biegają z hasłami na FB ''zboczeniec, dewiant'' podczas gdy ''lewaki'' siedzą cicho i czekają na rozwój sytuacji. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!

          • Tak, pękające parówki, zgniecione puszki po coli - dowody nie do obalenia :P W sam raz na poziomie obrońców Rappa.

          • Hłe Hłe, niestety nie śmieszne. Mistrzuniu ciętej riposty i czytania ze zrozumieniem, wytknij mi choćby jedno miejsce w naszej pogawędce w którym go oskarżam.
            Oczywiście że nie znam faktów, podobnie jak ty. Mamy to co mamy i na tej podstawie ty wysuwasz domniemanie niewinności, a ja mógłbym wysunąć domniemanie winy( które na szczęście też jest podstawą w działaniu urzędu sprawiedliwości w demokratycznym kraju, inaczej sens istnienia stanowiska prokuratora by zniknął) ale zdaje się że nawet tego nie zrobiłem(chociaż mam do tego pełne prawo i nie możesz mi go odmówić).
            Spodziewam się że facet jest winny zarzucanych mu czynów, bo degeneracja Hollywoodu to nie jest jakieś niesamowite zjawisko, irytują mnie jedynie janusze twojego pokroju, które już wypełzają z czeluści żeby ślepo bronić swojego bożka, zamiast siedzieć cicho i spokojnie czekać na rozwój wydarzeń.
            Jedyne na co się w ten sposób narażasz to na pośmiewisko, jeśli mu wszystko faktycznie udowodnią, chociaż wtedy też pewnie wysuniesz jakiś argument typu spisek który ma na celu niszczenie aktorów.

            • Nie masz zielonego pojęcia o pracy prokuratury. Prokurator ma obowiązek badać w pełni stan faktyczny, a nie wybierać sobie tylko to, co mu pasuje pod tezę aktu oskarżenia, a więc nie tylko okoliczności obciążające, ale i łagodzące. Nie ma żadnego domniemania winy, to Twoje urojenia. Nie masz żadnego prawa do wysuwania tego kuriozalnego domniemania.
              Twoje dowody na winę Spaceya? ,,Bo Hollywood jest zdegenerowane". Pewien Kościół też, czy to oznacza, że każdy może sobie oskarżać jakiekolwiek duchownego i będzie domniemanie, że kogoś zgwałcił, bo januszek Crazy_3 zastosuje wnioskowanie z degeneracji? Kompletna żenada, człowieku. To Ty plujesz na osobę, co do której nie ma żadnych inkryminujących dowodów poza słowami jednego gościa po 31 latach, zamiast siedzieć i czekać, co powie sąd, jeśli cokolwiek powie. Ciekawe, na jakie dowody czekasz - zapis z monitoringu sprzed 31 lat, świadków o genialnej pamięci sprzed 31 lat czy przyznanie się do winy Spaceya? To tacy ludzie jak Ty wystawiają się na pośmiewisko, ferując wyroki, zamiast wziąć na wstrzymanie.

              • Kobieto naucz się czytać ze zrozumieniem bo póki co jedyne co tutaj reprezentujesz to swoją głupotę. To że się czegoś spodziewam jest dowodem na jego winę? I gdzieś go tu oskarżam? Kobieto ja rozumiem że ślepo bronisz swojego bożka, ale zachowaj chociaż minimum klasy jaką ci się wydaje że tu prezentujesz i przeczytaj to wszystko ze zrozumieniem, bez emocji.

            • Rozumiem. Ktoś zawsze zasługuje na potępienie, nawet kiedy "faktów prowadzących do dowodów" brak. Pan/Pani nie zaprząta sobie głowy takimi pseudoitelektualnymi pierdołami jak fakty i dowody. Czucie i wiara, oto Pana/Pani dewiza. Pan/Pani "spodziewa się", że ktoś jest "zboczeńcem", bo "takie jest Hollywood", a "zboczeńców" zawsze trzeba potępiać, bez względu na to gdzie i kim są, lub czy w ogóle są. Choć jest Pan/Pani nikim, nie potępiam Pana/Pani. Rozumiem, iż strach przed mitycznymi "zboczeńcami" nie pozwala się oderwać od klawiatury.

  • Dobrze powiedziane

  • Krótko: przy takich oskarżeniach zazwyczaj niemożliwe jest znalezienie dowodu na winę oskarżonego lub jej brak. Słowo przeciwko słowu. Dlatego nie potępiam za wątpliwości. Trudno jednak nie dać się zaślepić przez sympatię do aktora, która uniemożliwia obiektywny osąd sytuacji. Natomiast wyśmiewanie się z domniemanej ofiary jest godne pożałowania.

    Ale najważniejsze - to co jest najbardziej alarmujące to sama reakcja Spacey'ego, żenująca próba odwrócenia uwagi opinii publicznej. Jakie, do cholery, ma znaczenie to że jest gejem? W jaki sposób go to usprawiedliwia? Sam się pogrążył.

    • Zakłada Pan/Pani, że jestem zaślepiona, bo „trudno nie dać się zaślepić”. Cóż, jeśli chce mnie Pan/Pani postrzegać jako osobę zaślepioną aktorskim talentem bohatera wątku, to nie mam nic przeciwko temu. Po co miałabym Pana/Panią przekonywać, że jest inaczej?

      Dostrzegam w Pana/Pani wypowiedzi silne parcie na „pożałowanie”. Proszę bardzo, skoro jestem zaślepiona, a Panu/Pani litość ścina serce, to czemu nie transformować tego w coś naprawdę twórczego. Może być i żałość.

      Co Pana/Panią zaślepia? Współczucie dla ofiary? Jej też Pan/Pani „żałuje”? Jakiej „ofiary”? Tamtego czternastolatka figlującego na przyjęciu już nie ma. Jest czterdziestopięcioletni nie spełniony aktor, który najwyraźniej postanowił wykorzystać medialną koniunkturę i wypłynąć z resztą tej substancji, co zawsze na wierzch wypłynie (nie, nie chodzi o oliwę). Mam gdzieś, czy trzydzieści lat temu Spacey przystawiał się do nastolatka. Mnie to nie gorszy, ani tym bardziej nie przeraża. Prostytucja wśród nieletnich to żadna nowość. W Hollywood załatwianie rozmaitych spraw przez łóżko jest praktyką powszechną, powszechnie też rozmaici „interesanci” próbują wyciągnąć z tego więcej niż są w stanie skonsumować. Czternastolatek to wciąż jeszcze dziecko i właśnie dlatego powinien się bawić z rówieśnikami, tyle że większość nastolatków bardzo chce się postrzegać jako osoby w pełni dojrzałe i ciągnie do starszych wiekiem, co często daje asumpt do wszelkiego rodzaju plotek. Z drugiej strony czternastoletni chłopiec dorastający w środowisku artystycznym, to najprawdopodobniej nie jest niewinne jagniątko, wleczone do łóżka na rzeź. Rapp nie musiał się szmacić dla zysku – wtedy. Dziś to już zupełnie inna sytuacja i rozgłos medialny może stanowić dla niego namiastkę kariery, której nie zrobił. Podobnie jak zdecydowana większość tych, którzy po latach przypominają sobie, że kiedyś byli niewłaściwie traktowani. Miliony ludzi, również dzieci są każdego dnia gwałceni, wykorzystywani w najokrutniejszy możliwy sposób, zmuszane do prostytucji, porywane itd., zaś Pan/Pani boleje nad losem dorosłego faceta, który kiedyś poleżał w łóżku ze starszym od siebie mężczyzną i „do niczego nie doszło”. Nawet gdyby doszło, to po trzydziestu latach takie „odkrycia” powinny mieć wartość co najwyżej sentymentalną, o ile nie istnieją twarde dowody na popełnione przestępstwo.

      Homoseksualizmu aktora nie traktuję jako żadnej okoliczności łagodzącej, tyle, że co niby miał ów coming out „łagodzić”? Rewelacje o łóżkowych eksperymentach sprzed dziesięcioleci? Pan/Pani to mówi poważnie? Jeśli tak, to zapewne nie ma ludzi niewinnych, a jedynie tacy, którym jeszcze niczego nie udowodniono. Rapp i jemu podobni pragną jednak granice tego absurdu przesunąć znacznie dalej: po co dowody, kiedy mnie jest przykro (choć akurat Rapp czuje też niekłamaną satysfakcję, którą dzieli się z publiką przed kamerami). No, skoro Panu/Pani przykro, to faktycznie, czas na tym coś zarobić. Welcome to America! Dziś Ameryka chce być wszędzie i jak widać odnosi na tym polu spore „sukcesy”.

  • Twoja teoria sprawdziłaby się, gdyby poza Rappem nikt się nie zgłosił z tym samym zarzutem bo ogrom ludzi z nim pracował i oczekiwałem wsparcia Spaceya. To, do czego teraz doszło- sceny do Wszystkie Pieniądze Świata są nagrywane od nowa bo występuje w nich Spacey, a film był już gotowy- i tyle osób które mówi, że współpraca z nim była dziwna.. Nie mogą się mylić wszyscy na przestrzeni tak wielu lat. Spacey jest pedofilem, co najmniej.

    • Istnieje też wiele dziwnych, w zależności od wyznawanego światopoglądu, związków, zarówno łóżkowych, biznesowych, jak i biznesowo-łóżkowych, bez których przemysł filmowy prawdopodobnie w ogóle by nie istniał. Pojęcie "dziwna współpraca" nic nie znaczy, zwłaszcza w ustach kogoś, kto się mimo wszystko na taką współpracę decyduje. Jeżeli posiada Pan dowody na przestępcze praktyki Kevina Spacey to proszę nie marnować czasu na tym forum.

      • dowodów nie ma nikt, nie przeszkadzało to Kevinowi w przyznaniu się do wszystkiego, a jego pracodawcom do zerwania wszelkiej współpracy :)

        • Co znaczy "w przyznaniu się do wszystkiego"? Przyznał, że jest pedofilem?

          • Wiele oskarżeń prawdopodobnie jest przesadzonych, ale kiedy sam aktor przeprasza, a jego rzecznik ogłasza, że Spacey uda się na leczenie, to raczej nie robi tego bez powodu, W przeciwnym razie składałby pozwy o pomówienie.

            • Ilu artystów przechodziło rozmaite kuracje, terapie, odwyki? Byli zwalniani, zrywano z nimi kontrakty, odwoływano premiery, koncerty. W wyniku histerycznej i obrzydliwie nieszczerej nagonki Spacey stracił mnóstwo pieniędzy, a to znaczy, że ktoś na tym skorzystał. Uwikłanie w szereg procesów to również olbrzymie koszta, oraz kolejna porcja padliny dla mediów. Zobaczymy czy posypią się pozwy sądowe skrzywdzonych seksualnym rozbuchaniem aktora, a jeżeli tak się stanie, to czy Spacey zostanie skazany za molestowanie. Na razie kolejne ofiary wyłażą z każdego konta, zaś Rapp celebruje swoje pięć minut sławy, jako „nieruchomy poruszyciel”. Przerażające w całej sprawie jest nie to, że sławni i bogaci mają skłonność do nadużywania swojej pozycji, a raczej łatwość, z jaką oszczercza plwocina przywiera do człowieka, oraz to, jak plujący chełpią się swoją rolą. Trudno się dziwić, że gwiazdor woli się usunąć w cień pod byle pretekstem. W obecnej sytuacji to najrozsądniejsza strategia. Zastanawia mnie, skąd tyle chorej uciechy w komentarzach tych, którzy już „wiedzą” jak było i jak należy właściwie interpretować rozpętane w Hollywood polowanie na czarownice? Jedno jest pewne, teraz nikt nie jest bezpieczny.

              • "Polowanie na czarownice"? Ojej, tak mi żal tych wszystkich hollywodzkich grubych ryb, które mogły latami łapać wszystkich za cycki i tyłek, wymuszać seks za pracę, a teraz (zachodnie) media i publika się na nich uwzięły i chcą ukrócić takie precedery. Dobrze, że chociaż w Polsce (i Rosji, z tego co słyszę) mają obrońców. Biedny Spacey, którego ludzie opluwają za bycie pedofilem, jakby to było coś złego... Lepiej pluć na ofiary molestowania, że mają czelność o tym fakcie mówić.

                • Zamiast szukać poklasku dla swej fałszywej pozy anonimowego podżegacza, spróbuj dla odmiany wysilić zwoje i wyobraź sobie, jak karuzela bezpodstawnych oskarżeń zamienia miejscami tych, których zwiesz ofiarami i tych, których w swym zacietrzewieniu rad byś dziś widzieć za kratami. Przestępstwo musi być dowiedzione, zaś Spacey do niczego się jeszcze nie przyznał. Wygłosił enigmatyczną formułkę i zszedł ludziom z oczu. Poza tym nie wiesz nic. Skąd ta głupia pewność, że za chwilę ktoś sobie nie przypomni, że np. Rapp dotykał go lata temu w sposób, którego nie akceptował i teraz chce o tym opowiedzieć, bo już czas, żeby ukrócić jego praktyki? Szukasz akceptacji? Najpierw naucz się odróżniać projekcje własnej wyobraźni od rzeczywistości. Ciebie też można zacząć przezywać pedofilem, może jeszcze nie teraz, ale za kilka lat na pewno.

                • Nie mam ochoty na pyskówki internetowe. Jeśli śledzisz sytuację, to wiesz, że nie chodzi o pojedynczy incydent z udziałem Spacey. Czytając kolejne doniesienie w temacie ciężko wysunąć wniosek o bezpodstawności wszystkich oskarżeń (delikatnie mówiąc). Tyle masz jadu dla mnie, a tyle serdeczności dla domniemanego pedofila...

                • No i proszę, jak szybko dopadła Cię klątwa polowania na czarownice. Nie dość, że przeszła Ci ochota na pyskówkę, to jeszcze nie smakuje Ci mój jad. Domniemanym przestępcą, np. pedofilem, można "mianować" każdego. Sęk w tym, żeby temperować w sobie owo przeklęte pragnienie snucia domniemań. Cóż, teraz już wiesz, jak to smakuje. Lubisz domniemywać, domniemaj sobie i to, że i Ciebie można szkalować rozmaitymi domniemaniami, choć pewnie wolałabyś/wolałabyś nie musieć odpierać anonimowych domniemań na swój temat i w razie czego korzystać z ochrony prawnej, np. prawa do uczciwego procesu, prawa do obrony i możliwości odwołania od ewentualnego wyroku. Sądzisz pewnie, iż Tobie takie cyrki się należą, ale bogatym i sławnym już nie. Nie dziw się, że Cię traktują jak parcha, skoro domniemywać potrafisz jedynie w cudzej sprawie.

                • Grunt to na podstawie samych oskarżeń i bez sądu zgnoić i zniszczyć człowieka!!

                  Wszyscy mieli amnezje ze po tylu latach nagle im się przypomniało? Co za bezwstydni ludzie.

                  Kevin wielkim aktorem jesteś i będziesz !

                  USA ,,prawdziwe państwo prawa''...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: