Recenzja filmu Trzynaście duchów (2001)
Steve Beck

13 miernych duchów

Od jakiegoś czasu, jak nie trudno zauważyć, panuje moda na różnego rodzaju remaki. Począwszy od klasyków, poprzez filmy stare, ale mniej znane, aż do całkiem nowych produkcji (amerykańskie ...
Filmweb sp. z o.o.
Od jakiegoś czasu, jak nie trudno zauważyć, panuje moda na różnego rodzaju remaki. Począwszy od klasyków, poprzez filmy stare, ale mniej znane, aż do całkiem nowych produkcji (amerykańskie przeróbki wszelkiego rodzaju azjatyckich horrorów). Niestety nie są tak doskonałe twory jak "Nosferatu - Phantom der Nacht" Wernera Herzoga, a większość z nich nie jest nawet tak dobra jak przyjemna wersja z 1999 filmu "House on the Haunted Hill" autorstwa Williama Malone. Film, o którym teraz piszę, co z przykrością muszę stwierdzić, należy do tych słabych, ale po kolei...

Trzeba przyznać, że początek tej produkcji jest całkiem ciekawy, może się nawet wydawać, że dalszy ciąg będzie się rozwijał w kierunku całkiem dobrego horroru z mroczną atmosferą, w którym duchy zetkną się z nowoczesną technologią. Niestety po tym wstępie napięcie, które nie zdążyło nawet się na dobre zacząć, szybko mija i mamy właściwy film. Tak oto przedstawia się jego fabuła.

Pewien starszy, ekscentryczny mężczyzna ma dosyć dziwne hobby, mianowicie łapie duchy. I to nie takie byle jakie, tylko te naprawdę potężne, jak choćby wielokrotnych morderców, którzy po śmierci niewiele się zmienili. Już na początku widzimy, że zajęcie to do najbezpieczniejszych nie należy, co też szybko potwierdza zgon pana, o którym wspomniałem na początku tego akapitu. Akcja szybko przenosi nas do biednej i nieco śmiesznej rodzinki, do której uśmiecha się (nie)szczęście. Okazuje się bowiem, że są jedynymi spadkobiercami szklanego i nieco dziwnego domu będącego do tej pory własnością ich wuja, który miał w zwyczaju gromadzić w nim złapane duchy. Jak nietrudno się domyślić, wkrótce owa rodzinka sama będzie miała problemy z trzynastoma widmowymi lokatorami szklanego domu.

Problemy z zachowaniem klimatu godnego dobrego filmu grozy widoczne są już od pierwszego momentu, w którym mamy wątpliwą przyjemność poznać występującą w roli głównych bohaterów rodzinkę. Całą przyjemność z filmu psują nam nie pasujące tu nijak postacie, aktorzy też nie popisują się zanadto swoimi zdolnościami. Całości utraty mrocznej atmosfery dopełnia przewidywalna fabuła ze średnio wyglądającymi duchami. Jedynie pocięta panienka była w stanie zwrócić moją uwagę. Same upiory zostają uwolnione w miarę szybko i szybko również zaczyna się bieganina po domu w okularach pozwalających widzieć zjawy. Nie wygląda to niestety dobrze, jest wręcz żałosne. Okulary są traktowane niemal jak zabawki, a nie jedyną szansę przeżycia, w miarę posuwania się akcji do przodu nieco się to zmienia, ale i tak nie podnosi to przyjemności z oglądania tego niestrasznego horroru.

Co gorsza, kuleje też niestety obraz psychologiczny bohaterów, którzy nie pokazują jakichś większych emocji mimo tak skrajnej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Zamknięci w domu z krwiożerczymi duchami niby się boją, wpadają w panikę, ale robią to wszystko tak mało przekonująco, że nie jesteśmy w stanie w to uwierzyć. Również sztampowe i nieskomplikowane charaktery nie dodają im za dużo realizmu, nie czujemy z nimi przez to żadnej więzi emocjonalnej, na dobrą sprawę to ich los jest nam momentami obojętny, całkiem inaczej niż w takich filmach jak "Night of the Living Dead" czy "Cube", w których to zamknięci ludzie zachowywali się bardziej niż przyzwoicie.

Jednak nawet w tym pełnym słabizny horrorze znajdziemy też i kilka plusów. Po pierwsze i najważniejsze, film nie nudzi, ogląda się go szybko i równie szybko zapomina, ale raczej nikt podczas niego nie zaśnie. Mamy też kilka przyjemnych dla oka scen, jak chociażby przepołowienie ciała wzdłuż, które wypada całkiem dobrze. Ponadto jest też kilka innych momentów wartych uwagi. Nie są to chwile, które sprawią, że film staje się dobrym dziełem, ale przynajmniej od czasu do czasu, jest na czym zawiesić oko.

Nie wspomniałem jeszcze o muzyce, ale właściwie nie ma tu o czym wspominać. Klasyczny średniak, nie podnosi ani nie obniża walorów płynących z oglądania filmu.

Czas więc na podsumowanie. Powiem krótko: jeśli nie masz co robić wieczorem, to możesz obejrzeć "13 Ghosts", ale zapewniam, że nazajutrz nie będziesz z seansu za wiele pamiętał. Grubo poniżej średniej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 38% uznało tę recenzję za pomocną (13 głosów).
MrowiecMachine
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)