Recenzja filmu Amelia (2001)
Jean-Pierre Jeunet

Baśń na ulicach Paryża

Jednym z najlepiej przyjętych filmów ostatniego Warszawskiego Festiwalu Filmowego był obraz Jean-Pierre'a Jeuneta "Amelia". Ta niezwykła romantyczna komedia twórcy "Delicatessen" i "Miasta ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Amelia (2001)
Jednym z najlepiej przyjętych filmów ostatniego Warszawskiego Festiwalu Filmowego był obraz Jean-Pierre'a Jeuneta "Amelia".
Ta niezwykła romantyczna komedia twórcy "Delicatessen" i "Miasta zaginionych dzieci" to wyjątkowy film, w którym świat bajki, magii i dziecięcych marzeń przeplata się z ironią oraz groteską.


Czy choć raz, będąc dzieckiem, nie marzyliście zamknięci przez rodziców w pustym pokoju o tym, by wcielić się w kogoś wyjątkowego? Takie marzenia miała mała Amelia przetrzymywana i izolowana w domu przez nadopiekuńczych rodziców, którzy w obawie o jej zdrowie pozbawili ją zabaw z rówieśnikami oraz nauki pobieranej w szkolnych murach. Mała dziewczynka wychowywana w "czterech ścianach" pragnie jak najszybciej dorosnąć i usamodzielnić się, ale nawet kiedy osiąga pełnoletność, pozostaje w niej dziecięca ciekawość, skłonność do złośliwych żartów płatanych złym sąsiadom i marzenia.

Postać Amelii łączy w sobie Czerwonego Kapturka z Alicją w krainie czarów, ubiera się na czerwono, biega w zbyt wielkich butach i nosi krótka grzywkę. Wszystko to sprawia, że wciąż wygląda jak dziecko. Pragnie być dobrym elfem, który tak jak Matka Teresa z Kalkuty i księżna Diana niesie ludzkości dobro, ciepło i ukojenie smutków. Gdy przypadkowo w łazience swojego przytulnego mieszkanka na Monmartre znajduje skrzyneczkę z dziecięcymi skarbami poprzedniego właściciela, postanawia odnaleźć i uszczęśliwić niegdyś małego chłopca, a dziś dziadka, wręczając mu znalezisko.


"Amelia" stała się kinowym przebojem we Francji, który w pierwszych tygodniach wyświetlania zgromadził w salach kinowych ponad sześć milionów widzów. Oczarował publiczność i krytyków, którzy nie szczędzili słów uznania dla najnowszego dzieła Jeuneta.
Film zachwyca mistrzowską grą Audrey Tautou (Amelia), niesamowitym i tajemniczym Mathieu Kassovitzem (Nimo) oraz subtelnym i oszczędnym w swej kreacji uczestnikiem najzabawniejszych scen obrazu Rufusem (ojciec Amelii). Na pochwałę zasługuje również doskonała scenografia, a szczególnie niesamowita sceneria Paryża. Francuska stolica poprawiona przez cyfrową technologię jawi nam się niczym miasto ze snów, a jedna z najpiękniejszych jej dzielnic Montmartre komputerowo pozbawiona brudu i napisów ze ścian przypomina urocze przedwojenne miasto. Fantazyjnie brukowane uliczki, śliczne kolorowe elewacje budynków, stacje metra, kawiarenki i kamieniczki w stylu art-nouveau cieszą oko widza, pozwalając mu zapomnieć o szarości i brudzie dzisiejszych metropolii. Ścieżka dźwiękowa z muzyką w stylu retro znakomicie podkreśla urok niemal pocztówkowo przedstawionego Paryża nieco odrealnionego i nasyconego kolorami i światłem.


Dodatkowym atutem filmu jest drobiazgowa narracja wprowadzająca nas w baśniowy świat i pozwalająca skupić się na szczegółach. Pomaga połączyć wszystkie elementy wielobarwnej mozaiki tego inteligentnego pełnego humoru, a miejscami i smutku filmu.

"Amelii" udało się mnie oczarować i na długi czas oderwać od rzeczywistości, a czy uda się jej powtórzyć tę sztuczkę z Tobą? Ale o tym przekonają się tylko ci z Was, którzy wybiorą się do kin na ten naprawdę wart obejrzenia obraz Jeuneta.

A może i Wy po spotkaniu z Amelią zapragniecie zrobić coś anonimowego i wyjątkowego? Coś, co przywróci uśmiech zatroskanej codziennością sąsiadce czy sąsiadowi.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 94% uznało tę recenzję za pomocną (227 głosów).
Wojtek Przybylski
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie