Recenzja filmu Katedra (2002)
Tomasz Bagiński

Beksiński na ekranie

Niespełna siedmiominutowy film animowany "Katedra" w reżyserii Tomasza Bagińskiego" jak najbardziej zasługiwał na Oscara. Sposób wykonania, animacja, muzyka i wieloznaczność tego dzieła, która ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Katedra (2002)
Niespełna siedmiominutowy film animowany "Katedra" w reżyserii Tomasza Bagińskiego" jak najbardziej zasługiwał na Oscara. Sposób wykonania, animacja, muzyka i wieloznaczność tego dzieła, która sprawia, że każdy może go interpretować po swojemu, sprawiają, że ten króciutki filmik zapada w pamięć na długo. Jest też dowodem, że Polak potrafi nakręcić coś więcej niż melodramat, ukazujący kraj nad Wisłą, jako "Mesjasza Narodów" lub średnio zabawną komedię, ale też ukazać coś z fantazją.

photo.title   photo.title   photo.title

Rozpoczyna się zaćmienie. Pewien Pielgrzym wchodzi do tajemniczej budowli, wyglądającej jak ruiny katedry. Z ciekawością ogląda ogromne filary i figury wyglądające jak ludzie. Na samym końcu budynku odnajduje ogromną przepaść. Chwilę później zaćmienie się kończy i katedrę rozjaśnia ogromny blask, a świątynia ukarze swoje prawdziwe znaczenie.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną Katedry jest jej wieloznaczność i tajemniczość. Czy Pielgrzym wszedł do niej z ciekawości, czy może zrobił to celowo? Czy wiedział, co go tu czeka, a może było to dla niego tak samo zaskakujące jak dla widza? Czy zaćmienie miało z tym wydarzeniem coś wspólnego, czy też katedra reaguje tak za każdym razem, gdy ktoś zdecyduje się poznać jej sekrety? No i przede wszystkim, kim jest Pielgrzym, skąd się tu wziął i dokąd zmierzał? Pytania się mnożą, ale odpowiedzi nie otrzymujemy. 

photo.title   photo.title   photo.title

Widać ogrom pracy, jaki włożył reżyser w swoje dzieło. Zadbano tu o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Każda kolumna katedry jest inna, zaś twarze uwięzionych w nich ludzi wyrażają różne emocje: smutek, ciekawość, uśmiech. Nie próbują ostrzec Pielgrzyma, ani skrzywdzić, są go ciekawi, wydają się pogodzeni z losem. Można pomyśleć, że choć katedra odebrała im życie, to jakby jednocześnie ofiarowała im nowe - wieczne. 

Sama katedra wydaje mi się jakby żywcem wyjęta z obrazów Zdzisława Beksińskiego. Nie wiem czy Bagiński inspirował się nimi, ale skojarzenie jest niezwykle silne. Nie ma wątpliwości, że to ona jest faktycznie główną bohaterką całego przedsięwzięcia. Jest tajemnicza, mroczna, ale też pełna światła. Nie wiadomo, jaki jest jej cel. Czy jest czyśćcem, w którym dusze pokutują, a może wręcz przeciwnie - daje im spokój i odpoczynek od trudnego życia? 

photo.title   photo.title   photo.title

"Katedra" jest bez wątpienia jednym z tych dzieł, które niesprawiedliwie pominięto przy nagradzaniu. Jej tajemniczość pozwala na dowolną interpretację, zaś dopracowane detale, ukazują ile wysiłku, czasu, talentu, a wręcz geniuszu trzeba było poświęcić na jej realizację. Tomasz Bagiński poświęcił dla tego filmu aż trzy lata i wyszło z tego siedem minut. Ciekawe ile lat trwałaby praca nad filmem pełnometrażowym? Nastrój dopełnia świetnie dobrana muzyka w wykonaniu Adama Rosiaka. Jest to godne polecenie dzieło. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 90% uznało tę recenzję za pomocną (20 głosów).
WMcF100
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)