Recenzja filmu Zniknięcie Eleanor Rigby: On (2013)
Ned Benson

Bo czasem dobre związki mają problemy

Film podejmuje dość trudny temat, ale opowiedziana historia jest podana bez zbędnego patosu. To taka potrawa, która jest bardzo smaczna, ale amatorzy gotowania boją się ją przyrządzić, ponieważ ...
Filmweb sp. z o.o.
Film został napisany i wyreżyserowany przez jedną osobę, jest nim Ned Benson, nie jest to jego pierwszy film, a raczej filmy, bo cała historia zawarta jest w trzech filmach, a to jest pierwszy z nich, choć żaden poprzedni nie zdobył takiej sławy jak ten. Niestety nie było nam go dane ujrzeć w naszych kinach, szkoda.

Jest mężczyzna i jest kobieta. Na początku widzimy ich za czasów szczęśliwego związku, aby już w kolejnej scenie, która dzieje się jakiś czas później, zastać ich w mniej kolorowej sytuacji. Okazuje się, że Eleanor (Jessica Chastain) cierpi na coś w rodzaju depresji, co udowadnia w kolejnej scenie. Natomiast nasz główny bohater (James McAvoy) nie potrafi jej pomóc, a przynajmniej w taki sposób można pomyśleć o tej historii na samym jej początku, bo w miarę upływu czasu dowiadujemy się więcej o ich sytuacji. Wszystko to jest później zgrabnie wyjaśnione w dialogach między postaciami. Potem, tak jak w tytule, żona musi zniknąć, tracąc na jakiś czas kontakt ze swym małżonkiem. Ten, podczas jej nieobecności, stara się znaleźć lek na ich kłopoty, a do tego próbuje pomóc sobie samemu.

Aktorstwo stoi tutaj na wysokim poziomie, McAvoy, jak chyba w każdym filmie, dobrze odgrywa swoją rolę. Tak samo jest z Chastain. Przez zdecydowaną większość czasu nie występują razem na ekranie, ale kiedy już zdarzy się taka scena, to zdecydowanie czuć chemię między tą dwójką. Drugoplanowi aktorzy także wypadają całkiem nieźle. Każdy ma do spełnienia swoją rolę, nie są to tylko postacie, które zostały napisane z potrzeby poprowadzenia głównego wątku, nie mając przy tym własnej osobowości, albo, czym gorsza, posiadają osobowości stereotypowe, jak to często bywa w takich przypadkach.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, to nie ma tutaj żadnych rewelacji, jest po prostu dobrze. Choć chciałbym tutaj wtrącić zdanie o muzyce, która była naprawdę dobra. Utwory wydawały się jakby specjalnie napisane do tego filmu, choć w rzeczywistości było inaczej. Świetnie tworzą klimat scen i dobrze komponują się z emocjami, jakie przeżywają bohaterowie. 
Ned Benson wiedział, co chciał pokazać, i to zrobił. Z gracją balansuje między dramatem, jaki przeżywają bohaterowie, a luźnym charakterem tego dzieła. Potrafi zainteresować wydarzeniami oraz nie pozwala, aby jego produkcję zjadły utarte do bólu schematy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 11% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).