Recenzja filmu Jazda (1994)
Jan Svěrák

Boczne drogi

Nakręcona dwanaście lat temu za rekordowo małe pieniądze "Jazda" doczekała się w swoim kraju miana filmu kultowego. W 2004 postanowiono jeszcze raz wprowadzić go na ekrany, żeby przekonać się, że ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Jazda (1994)
Nakręcona dwanaście lat temu za rekordowo małe pieniądze "Jazda" doczekała się w swoim kraju miana filmu kultowego. W 2004 postanowiono jeszcze raz wprowadzić go na ekrany, żeby przekonać się, że dzieło Jana Sveraka, twórcy "Koli" i "Ciemnoniebieskiego świata" wcale się nie zestarzało.

"Jazda" to film uniwersalny, zarówno pod względem treści jak i formy. Klasyczne, sprawnie zrealizowane kino drogi w każdych okolicznościach znajduje swoich wielbicieli i trafia do świadomości każdego pokolenia. W filmie Sveraka jest kabriolet, dwóch facetów rywalizujących o względy interesującej kobiety, no i wielka przygoda.

Radek i Franta postanawiają spędzić wakacje podróżując. Dokładny cel i kierunek nie są bliżej określone, ale właśnie na tym polegać ma cała zabawa. W tym celu dwaj młodzieńcy kupują za grosze rozsypującego się gruchota, po czym pozbywają się dachu... Bez dachu, ważnych papierów, ale za to z zagraniczną rejestracją jeżdżą wiejskimi, krętymi dróżkami, unikając zatłoczonych autostrad, a głównie policji.

Na jednej z leśnych dróg spotykają dziewczynę. Chuda blondynka odnajduje porzucone w rowie majtki i nie wiele myśląc rusza z nieznajomymi w siną dal. Niestety, podąża za nimi czarna beemka, a w niej chorobliwie zazdrosny chłopak Anny. Obaj przyjaciele, chcąc nie chcąc, biorą udział w grze, w której to autostopowiczka rozdaje karty, a że ekscentryczna kusicielka nie umie przestać uwodzić, naładowana erotyką atmosfera zagęszcza się coraz bardziej.

Najważniejsza jednak jest sama wędrówka. Właśnie w braku celu tej podróży tkwi jej głęboki sens. Cała trójka oddaje się niekiedy absurdalnym czynnościom, byleby tylko się nie nudzić. Oglądamy wiejskie krajobrazy (podobne do naszych rodzimych), jest słońce i wiatr we włosach podróżników uciekających przed codziennością i pustką. Wszystko toczy się w rytmie muzyki zespołu Buty, która świetnie buduje klimat filmu. Bez niej "Jazda" nie byłaby tak urzekająca. Wszelkie niedociągnięcia wybacza się reżyserowi z miejsca, bo całość ma niepowtarzalny, magiczny klimat.

Miejscami film traci swoje tempo, a bohaterowie sprawiają wrażenie, jakby rzeczywiście spotkali się przed chwilą na drodze i ruszyli przed siebie, przypadkiem zabierając kamerę. Ale ta autentyczność i naturszczykowatość ma coś w sobie. W pewnym momencie staje niewątpliwie atutem "Jazdy". Nie jedynym, kolejny to humor, którego tu nie brakuje.

Bohaterowie w imię zasady carpie diem robią rzeczy głupie. Nie myśląc o konsekwencjach, wczuwają się w magię wspólnych chwil. Niestety, wolność ma swoją cenę. U Sveraka może jest ona nawet za wysoka. Zakończenie nie bardzo pasuje do klimatu pogodnej wędrówki, brzmi jak ciężki zgrzyt w prostej, z wdziękiem opowiedzianej historii.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)