Recenzja filmu Casino Royale (2006)
Martin Campbell

Cierpienia młodego agenta 007

„Casino Royale” to film oparty na pierwszej powieści Iana Fleminga o tym samym tytule. Pomimo że ów film jest już 21. z serii, to pokazuje początki kariery Jamesa Bonda, a nie dalsze losy agenta ...
Filmweb sp. z o.o.
Casino Royale” to film oparty na pierwszej powieści Iana Fleminga o tym samym tytule. Pomimo że ów film jest już 21. z serii, to pokazuje początki kariery Jamesa Bonda, a nie dalsze losy agenta z licencją na zabijanie.

W „Casino Royale” Bond jest świeżo upieczonym agentem 007, a już w pierwszej misji wypuszczony zostaje na przysłowiową „głęboką wodę”. James musi zmierzyć się z Le Chiffre - człowiekiem odpowiedzialnym za finanse terrorystów na całym świecie. Gdy złoczyńca traci dużą sumę pieniędzy, postanawia rozegrać partię pokera w Casino Royale, w Czarnogórze, chcąc odzyskać stracone fundusze. W grze ma wziąć udział również James, najlepszy pokerzysta w MI6. Jego zadaniem jest pokrzyżować plany przeciwnika, a tym samym skazać go na śmierć. Bond poznaje Vesper Lynd, która odpowiedzialna jest za pilnowanie rządowych pieniędzy, którymi James ma sfinansować grę w pokera. Pomimo że początkowo między nimi nie układa się najlepiej, wspólne doświadczenia spajają ich i rozwijają wzajemną sympatię, a może nawet miłość?

Już w pierwszych minutach można dostrzec, że „Casino Royale” jest inny i bardziej brutalny od swoich poprzedników. W filmie nie ma również niesamowitych scen, do których fani Bonda już zdążyli się przyzwyczaić. Zabrakło zarówno płonących samolotów, czołgów, jak i laserów i satelitów niszczących Ziemię. Przez to film jest bardziej rzeczywisty, a sam Bond wydaje się postacią bardziej realną. I uważam to za wielki plus filmu. Już chyba większości znudziły się te sztuczne i kiczowate efekty, które mogliśmy „podziwiać” na przykład w „Śmierć nadejdzie jutro”.

James Bond w wykonaniu Daniela Craiga jest postacią młodą, twardą i bezwzględną. Już na długo przez premierą filmu Craig był krytykowany za to, że nie pasuje do roli Bonda, gdyż jest blondynem, nie potrafi prowadzić samochodu ze skrzynią biegów itd. Tymczasem Daniel zaskoczył wszystkich i pokazał, że jest dobrym aktorem i świetnie pasuje do roli Bonda, który nie jest lalusiem, potrafi się bić i jak każdy człowiek krwawi. Zagrał człowieka, który jest jeszcze daleko od tego Bonda, którego od lat znamy. Takie było zamierzenie filmowców. Chcieli pokazać, że agent na początku popełniał błędy i co tak naprawdę sprawiło, że traktuje kobiety tak, a nie inaczej. W moim odczuciu Craig najlepiej odegrał Bonda ze wszystkich dotychczasowych aktorów. Może dlatego że była to chyba najtrudniejsza bondowska rola - nie wystarczyło się tylko uśmiechać, biegać i strzelać, a trzeba było pokazać więcej emocji, więcej krwi i więcej ciała.

Musze jednak przyznać, że nie tylko Daniel spisał się w swojej roli. Zarówno Mads Mikkelsen, jak i Eva Green zagrali bardzo dobrze. Mads wczuł się w rolę Le Chiffre’a i doskonale zagrał bezwzględnego przeciwnika, który po trupach dąży do celu. Eva pokazała, na co ją stać. Najpierw swoją zimną stronę, potem zaś emocje, łzy i cierpienie.

Do strony wizualnej nie mam żadnych zastrzeżeń. Spektakularne pościgi na budowie, zawalający się dom zostały tak realnie przedstawione, że do końca nie byłem pewien, czy to twór speców od efektów specjalnych. Muzyka bardzo dobra, ale wzruszyłem się dopiero, gdy pod koniec filmu usłyszałem: „My name is Bond, James Bond” i tę typowo Bondowską muzyczkę. I zrozumiałem, że dopiero wtedy Bond stał się tym Bondem jakiego znamy, a jakim się stawał przez cały film.

Martin Campbell stworzył film na podstawie świetnego scenariusza, z doborową obsadą, wartką akcją, ciętym, lecz niezwykle wyrafinowanym humorem. Brak kiczowatych efektów wychodzi jedynie na plus. Film powinien jak najbardziej zadowolić fanów kina akcji oraz inteligentnych wielbiciela Bonda. Jednakże ci, którzy oczekiwali spektakularnych i nierealnych bondowskich gadżetów i scen, będą zawiedzeni.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (79 głosów).
Mr_MarQx
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie