Recenzja filmu Przeżyć: metoda Houellebecqa (2016)
Arno Hagers
Erik Lieshout

Czy artysta powinien bać się szczęścia?

W eseju, jaki stał się podstawą dla filmu, Houellebecq radzi każdemu aspirującemu poecie: "nie obawiaj się szczęścia, ono nie istnieje". Co jednak, gdy artysta spotka na swojej drodze szczęście? ...
Filmweb sp. z o.o.
"Przeżyć: Metoda Houellebecqa" ma trzy wielkie atuty. Tytułowy esej francuskiego pisarza, jego niesamowitą ekranową prezencję oraz głos Iggy'ego Popa. Amerykański rockman czyta swoim niskim, zachrypniętym głębokim głosem fragmenty eseju, jaki Houellebecq napisał w 1991 roku – trzy lata przed wydaniem debiutanckiej powieści "Poszerzenie pola walki". Już w tym wczesnym tekście zaznaczał się głęboko pesymistyczny światopogląd pisarza. Pisał go zresztą zaraz po rozwodzie, w finansowym dołku, w obskurnym pokoju, gdzie za całe umeblowanie służył materac, walające się na podłodze książki i plakat Iggy'ego Popa.


Esej Houellebecqa jest jednak nie tylko krzykiem rozpaczy, ale także wyznaniem wiary w poezję, zbiorem rad dla poety wstępującego na drogę twórczego wysiłku. Poezja jest dla francuskiego pisarza sięganiem do źródeł ludzkiego doświadczenia, do pierwotnej emocji, jaką jest cierpienie. Poezja w ujęciu francuskiego literata mierzy się bowiem nieustannie z rozpaczą i wypływa z jej doświadczenia, ale jednocześnie stanowi formę walki z jej konsekwencjami: depresją, szaleństwem, pragnieniem samobójstwa. Prawdziwy poeta zawsze mówi z pozycji klęski, ale nigdy do końca klęsce się nie poddaje.

Esej pisarza film zestawia z historiami trzech osób, które poprzez sztukę próbują mierzyć się z własnymi klęskami i psychicznymi problemami. Anna Claire straciła jako dziecko siostrę bliźniaczkę. Od tego czasu cierpi na napady agresji i zalicza kolejne psychotyczne epizody. Kobieta pracuje jako recepcjonistka, pisze wiersze. Jérôme przeżył załamanie psychiczne, gdy opuściła go żona, stracił dobrze działającą małą firmę PR, z załamania nigdy nie wyszedł. Robert jest malarzem-hobbystą, niezdolnym przebić się ze swoją twórczością do poważnego obiegu świata sztuki.

Ich historie to najsłabsza część filmu. Między nimi a tekstem Houellebecqa nie udało się wytworzyć żadnego interesującego napięcia. Bardzo szybko, za każdym razem gdy na ekranie pojawia się Jérôme czy Anna Marie, zaczynamy czuć irytację. Chcemy, by na ekran znów wrócił Iggy Pop, by czytał Houellebecqa albo opowiadał o swoich trudnych początkach bycia artystą. Koncertach w obskurnych budach dla pogrążonej w alkoholowym stuporze publiczności, płytach sprzedawanych za grosze, depresji, wątpliwościach, biedzie.


W przedostatniej scenie filmu Iggy spotyka się z Houellebecqiem. Panowie rozmawiają o sztuce, relacji artysty i społeczeństwa, cierpieniu, kondycji współczesnej kultury. Rozmowa jest fascynująca, podobnie jak magnetyczna w swojej ostentacyjnej antycharyzmatyczności ekranowa obecność Houellebecqa. Francuski pisarz, podobnie jak w "Porwaniu Michela Houellebecqa", odgrywa na ekranie wielopiętrową autobiograficzną fikcję. W filmie nie występuje bowiem jako Michel Houellebecq – uznany pisarz światowej sławy – ale jako przegrany rzeźbiarz Vincent. Ktoś, kto mógłby trafić do następnej powieści pisarza, jako alter ego autora, postać wyrażająca w literackiej fikcji jego poglądy.

Jaka jest przyczyna tej gry w biograficzną fikcję? Czy nie jest przypadkiem tak, że Houellebecq – pisarz, który całą literacką strategię zbudował na byciu głosem klęski i rozpaczy – nie może, nie narażając na zniszczenie swojej literackiej persony, pokazać prawdziwego siebie? Twórcy, który odniósł wielki, także komercyjny i finansowy sukces?


W eseju, jaki stał się podstawą dla filmu, Houellebecq radzi każdemu aspirującemu poecie: "nie obawiaj się szczęścia, ono nie istnieje". Co jednak, gdy artysta spotka na swojej drodze szczęście? Albo choćby – nie tożsamy z nim, ale jakoś powiązany – sukces? Czy sukces i szczęście to coś, co zabija sztukę? Coś, czego artysta powinien się bać? Szczerze mówiąc, na miejscu reżysera filmu odpuściłbym sobie Jérôme’a i Anna Marie i skorzystał z tego, że mam na planie Houellebecqa i Iggy'ego Popa, by zadać im takie pytania.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 68% uznało tę recenzję za pomocną (25 głosów).
Jakub Majmurek
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni