Recenzja filmu Wywiad z wampirem (1994)
Neil Jordan

Dam ci wybór, którego ja nigdy nie miałem

(Recenzja zdradza fabułę filmu) Neil Jordan, brytyjski reżyser filmowy osławiony takimi filmami jak "Towarzystwo wilków" (1984), "Mona Lisa" (1986) czy "Gra pozorów" (1992) i nagrodzony Oscarem ...
Filmweb sp. z o.o.
(Recenzja zdradza fabułę filmu)

Neil Jordan, brytyjski reżyser filmowy osławiony takimi filmami jak "Towarzystwo wilków" (1984), "Mona Lisa" (1986) czy "Gra pozorów" (1992) i nagrodzony Oscarem za scenariusz do tego ostatniego, stanął w 1994 roku przed możliwością realizacji filmu w Hollywood. Zdecydował się na realizację scenariusza Anne Rice pt. "Wywiad z wampirem", na podstawie jej własnej powieści, która już od dłuższego czasu utrzymywała się na listach bestsellerów. Wysokobudżetowy film z gwiazdorską obsadą (m.in. Tom Cruise, Brad Pitt, Antonio Banderas, Christian Slater) stał się hitem równie wielkim jak powieść, jednocześnie wchodząc do historii kina jako jeden z najciekawszych reprezentantów gatunku filmów wampirycznych.

"Miałem dwadzieścia cztery lata, mniej niż ty teraz".
Tak zaczyna swoją opowieść Louis (Brad Pitt), szczupły, blady, bardzo piękny mężczyzna. Długie, ciemne włosy okalają jego twarz, w której rysach na stałe zastygł smutek. Oczy jasne, o niepokojącym wejrzeniu. Historia, którą opowie, zaczyna się zupełnie banalnie, o ile można użyć tego słowa, gdy mowa o tragedii. Kiedyś Louis prowadził zwykłe życie. Był zarządcą plantacji, miał żonę i dziecko. To wszystko skończyło się w momencie, gdy po raz pierwszy stanął twarzą w twarz z nieubłaganymi wyrokami losu. Po stracie żony i dziecka nie potrafił odnaleźć w sobie wiary, nadziei, sensu ani obowiązku. W takich ciężkich chwilach łatwo o popełnienie błędu. Wyzywa się moce, których się nie pojmuje. Opowieść Louisa nie będzie banalna, gdyż on nie jest zwykłym człowiekiem. Od dwustu lat żyje jako wampir.

Popularny obraz wampira nieodparcie kojarzy się z przesądami o kołkach, czosnku, wodzie święconej, krucyfiksach, nietoperzach... et caetera. Jednakże patrząc oczami Louisa na nowo budujemy sobie zupełnie inną, głębszą wizję, sięgającą źródeł tego, co najistotniejsze: źródeł przemiany, jej istoty, która zupełnie nagle, zaskakująco, okazuje się istotą człowieczeństwa.

"Jestem odpowiedzią na Twoje modlitwy".
Na drodze Louisa pojawia się Lestat (Tom Cruise), który stawia go przed groteskowym wyborem: śmierć albo narodzenie się dla ciemności. Z niejasnych przyczyn Louis mu ulega: czy dlatego że był przekonany, że jego życie w dotychczasowej formie już się skończyło, czy dlatego że przestraszył się śmierci, a może dlatego że zniewolił go swoisty czar wampira? Lestat jest z gruntu amoralny, zepsuty do szpiku kości, sarkastycznie wymowny. A to wszystko daje mu paradoksalnie ogromną siłę, bo co innego może okazać się silniejsze od człowieka, który stracił wiarę i zwątpił w sprawiedliwość? W rękach Lestata Louis jest bezsilny.

Jednakże Louis nie może się pogodzić z tym, że aby przeżyć, musi zabijać. Jest wiecznie udręczony, niespokojny, przerażony. Co gorsza, ma bolesną świadomość, że taki stan rzeczy będzie już trwał wiecznie. Zresztą on sam wybrał tę drogę. Taka rzeczywistość jest dla Louisa trudna do zniesienia. Straszna jest chwila, kiedy ulega słabości, trzymając w ramionach małą dziewczynkę, zrozpaczoną po śmierci matki. Nie może już opanować głodu. Jej słodka krew okazuje się być zbyt silną pokusą...
Przekonany że ją zabił, wpada w rozpacz. Ale nie to będzie najgorsze. Lestat ponownie zmusi go, by odwołał się do swoich najgłębszych uczuć - tym razem musi wybrać los dla kogoś innego. Ciężar winy i ciężar odpowiedzialności już nigdy nie miały go opuścić.

Dziewczynka, Claudia (Kirsten Dunst), również staje się wampirem, i to wyjątkowo namiętnym, nienasyconym, a o powierzchowności cherubinka. Nigdy nie miała skrupułów, które tak bardzo zniszczyły życie Louisa. Z dziecięcym uporem potrafi brnąć do celu - by zdobyć krew.

Ten swoisty trójkąt tworzony przez głównych bohaterów, relacje między nimi i to, co sobą reprezentują - to metafora głębsza niż widać na pierwszy rzut oka. Lestat sprawia wrażenie dekadenta, a jego głównym motorem napędowym jest wola przeżycia. W swojej elegancji nie jest jednak fircykowaty, ma w sobie dużo zdystansowanego cynizmu, a jego bezwzględność staje się chwilami atrakcyjna, w konfrontacji z rozterkami Louisa dodaje mu bowiem efektywności. Nawet jeśli w sposób negatywny, to jednak jest wierny swoim racjom i jest gotów w każdej chwili dać temu dowód. Czy jest szczęśliwy? Nie. Lestat buduje sobie oazę przetrwania, jednak, gdyby sięgnąć nieco głębiej, można dostrzec cechy odległe od tego wypracowanego okrutnego wizerunku. Przede wszystkim - jego największą zmorą jest samotność. Samotność wampira to samotność przerażająca, gdyż towarzyszy może szukać tylko wśród sobie podobnych. Obserwować własne ludzkie obawy w krystalicznej, a przez to szczególnie jaskrawej formie. Chociaż tak bardzo zdegenerowany, Lestat jednak łaknie akceptacji, nie przyznając się do tego nawet przed samym sobą. Pragnie zostać zrozumiany, chce, by ktoś dzielił jego los, a za maską cynizmu można wyczuć żal, który go dręczy, poczucie zdrady i opuszczenia, tego wyboru, którego nigdy nie miał. Nie potrafi stać się nauczycielem ani przewodnikiem, gdyż sam chciałby mieć kogoś takiego. Ten który go stworzył dla ciemności nie był odpowiednią osobą do tego zadania. Wszystko Lestat musiał żmudnie dopracować sam. I to jest dla niego bolesne. Chociaż kpi z Louisa, bawi się nim, wystawia na próbę jego uczucia, to w pewien sposób mu zazdrości. A przede wszystkim przedmiotem rywalizacji między nimi jest Claudia.

Jej pojawienie się jest ich wspólnym dziełem, właściwie pierwszym wspólnym dziełem. Dlatego zarówno łączy ich, jak i dzieli. Lestat jest tu uosobieniem miłości skrywanej, lecz zaborczej i zazdrosnej. Chciałby urobić Caludię na swoją modłę, uczynić z niej wampira idealnego, stroi ją jakby to była jego lalka; razem sieją postrach wśród rodzin swoich ofiar. Louis zaś przelewa na nią całe uczucie, którym mógłby obdarzyć zarówno swoją żonę, jak i utracone dziecko. Claudia jest jednocześnie archetypem dziecka, jak i kobiety - kochanki. Tragedia polega na tym, że przemiana w tak młodym wieku odebrała jej szanse na spełnienie w roli kobiety. Uwięziona w ciele dziecka, nie może uciec od ograniczeń, jakie stawia jej ciało. Dojrzałość, którą osiąga z wiekiem, jest przez to tragiczna. Erotyzm budzi się w jej duszy, ale nie podąża za nim rozkwit. Wciąż jest małą laleczką, i jest skazana by zostać nią na zawsze.

Jeżeli Lestat jest minusowym biegunem tego miłosnego układu: symbolem miłości drapieżnej, ale błagalnej, surowej i powleczonej maską cynizmu, ale rozpaczliwej, to Louis jest tutaj plusem - symbolem miłości czułej, wybaczającej, ale nie wyzwolonej od poczucia winy i bezradności. To kalekie uczucie, do którego dochodzi jeszcze utajniona rywalizacja między dwojgiem mężczyzn już nawet nie o względy, ale o istotę Claudii, nieuchronnie prowadzi do tragedii.

Pozornie podobna do Lestata Claudia jest jeszcze bardziej bezwzględna niż on, nie ma także jego wdzięku, którym pokrywał swoje rozczarowanie i żądzę zemsty. Ona jest wściekła absolutnie, nic jej nie ogranicza. Nawet swoje ofiary uśmiercała najpierw igrając z ich życiem, jakby lubiła czuć smak tryumfu, kiedy patrzyła komuś w oczy i wiedziała, że za chwilę zginie, a jednak ofiara będąc tego zupełnie nieświadoma. W ten przewrotny sposób Claudia znajduje najpierw ujście dla dziecinnej ciekawości świata i chęci poznania, a potem dla kobiecego pragnienia zdobywania. Dla niej przekleństwem jest co innego: to, że nigdy nie będzie jej dane dorosnąć. W chwili, gdy to odkrywa, cały jej gniew i pragnienie zemsty kierują się w stronę Lestata. Nie pohamuje się przed tym, by usunąć go ze swej drogi. To jest tylko wstęp do ich długiej wędrówki po krajach Europy...

Chociaż to Claudia zdecydowała się uśmiercić Lestata, Louis czuje się podwójnie obciążony winą. Nie zapobiegł temu, nie sprzeciwił się - więcej, nie zrobił nic, by walczyć z zepsuciem dziewczyny, z jej wyrafinowanym okrucieństwem, całkowicie jej uległ.

"Theatre des Vampires".
Kiedy Claudia i Louis podczas jednej ze swoich podróży odkrywają, że nie są jedynymi wampirami na świecie, kiedy stykają się z Armandem (Antonio Banderas) i z teatrem wampirów, mamy okazję oglądać dekadencję w czystej formie, nieznośną zresztą, bo jaskrawo wyrafinowaną i lubującą się w bezmyślnym szyderstwie. Właśnie to szyderstwo dotyka Louisa najbardziej: jest lustrem, w którym widzi własne życie jako nieprzerwane pasmo wahań, niezdecydowania, ciągłego rozdarcia i braku odpowiedzialności. Zaczyna docierać do niego, że przecież nie może nazywać się człowiekiem, więcej - że jest nielojalny tak wobec ludzkiej jak i wampirzej części swojej natury. Jak mało godny szacunku jest Louis w swoich własnych oczach, chociaż wydawało się, że postępował tak ze szlachetnych pobudek - nie chciał zabijać. A przecież zaczął od wyzwania śmierci, zaczął od swoistego z nią pojedynku, i dopiero teraz docierają do niego rozmiary błędów jakie popełnił. Przez niego zginął Lestat, ten który mu ofiarował mroczny dar i którego zdradził i oszukał. Przez niego ginie Claudia, którą przecież kochał, a której nie potrafił ochronić, którą właściwie przeklął tylko dlatego, że nie potrafił się zdecydować, kim sam jest.

Zemsta Louisa jest ostatecznym odcięciem się od jego obaw i rozterek, jest zemstą nie tylko na mordercach Claudii, ale i na nim samym, jest zemstą w imieniu dziewczyny, która nigdy nie zaznała dojrzałej kobiecej miłości, jest zemstą w imieniu wampira, który zginął z winy Louisa. Jedna prawda dociera do Louisa z całą wyrazistością: że chociaż gardził Lestatem za jego brak moralności, sam był gorszy od niego, gdyż zgrzeszył niekonsekwencją, strachem i nielojalnością. Nie miał odwagi wziąć na siebie odpowiedzialności za własne czyny, za to kim się stał z własnego wyboru.

Czy może być gorsze uczucie niż pogarda dla siebie samego?
Louis odchodzi. Ceną jaką zapłaci za to, że chciał być, jak określił go Armand "wampirem z ludzką duszą", będzie wieczne przeżywanie uczuć, których nie rozumiał u innych. Będzie samotny i będzie przeżywał swoją zdradę. Będzie żył przez wiele lat kompletnie wypalony i dręczony ciągłym żalem. Kiedy znowu spotyka Lestata, wydaje się, że wreszcie zwyciężył w rozgrywce, jaka się między nimi zawsze toczyła. Odejdzie, przerywając ostatecznie łączącą ich więź. Wydaje się, że świat, do którego Lestat należał, przeminął, i że on sam nie odnajdzie sobie miejsca w tym, który nastał. Jednak w ostatecznym rozrachunku to on będzie górą - i znowu wybije się na powierzchnię. Tryumf zła - czy porażka idealizmu?

"Dam ci wybór, którego ja nigdy nie miałem".
Louis kończy swoją opowieść. Koniec jej, jak się wydaje, jest również końcem jakiejś epoki. Claudia nie żyje. Louis ukrywa się w samotności. Lestat przeminął razem z czasem, do którego należał. Dziennikarz, Daniel Malloy (Christian Slater), jest zaskoczony, bo tak jak my ma wrażenie, że czegoś zabrakło. Jego ciekawość nie uznaje wymówek i ofiarowuje siebie Louisowi na towarzysza. Ciekawość i żądza wiedzy: to staje się impulsem w jego przypadku, tak jak niegdyś dla Louisa tragedia i bunt wobec wyroków losu. I jeszcze raz się okazuje, że takie wyzwania mogą zostać wysłuchane. Ostatecznym zwycięzcą w tej rozgrywce będzie Lestat. Tryumf zła czy porażka idealizmu? Raczej zwycięstwo odwagi i wierności sobie samemu, raczej wiedza, jak wielkim wrogiem siebie samego jest człowiek, raczej siła, jaką daje zdolność do wiecznego podnoszenia się z upadku i parcia naprzód zgodnie z drogą, jaką się raz wybrało. Tyle Lestat. A oprócz Lestata jeszcze ostrzeżenie: uważaj, czego sobie życzysz...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 79% uznało tę recenzję za pomocną (29 głosów).
Sol
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie