Recenzja filmu Mechanik (2004)
Brad Anderson

Deja vu. I to nie raz

Główny bohater "Mechanika", Trevor Reznik, nie spał od roku. Porusza się między światem jawy i snu, ale do żadnego naprawdę nie przynależy. Żyje w mechanicznym odrętwieniu. Czas wypełniają mu ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Mechanik (2004)
Główny bohater "Mechanika", Trevor Reznik, nie spał od roku. Porusza się między światem jawy i snu, ale do żadnego naprawdę nie przynależy. Żyje w mechanicznym odrętwieniu. Czas wypełniają mu monotonna praca, seks z prostytutką oraz rytualne wyprawy do kawiarni na lotnisku. Pozorny spokój przerywa pojawienie się Ivana, nowego pracownika fabryki. Jego postać ze wszech miar niepokoi Trevora, któremu coraz mocniej zaciera się granica między światem wspomnień a teraźniejszością.

"Mechanik" od razu przywiódł mi na myśl film Chrisa Nolana - "Bezsenność", w którym ze snem, wyrzutami sumienia i Robinem Williamsem walczył Al Pacino. Drugie skojarzenie, równie oczywiste to "Zbrodnia i kara" Dostojewskiego. Potem skojarzył się z… Właściwie cały film to ciąg skojarzeń, jak rozmowa pacjenta z psychoanalitykiem. Ale to nic nowego w kinie.

Koncepcyjnie "Mechanik" jest ciekawy, choć oryginalnością nie grzeszy. Reżyser Brad Anderson zadaje pytanie, jak daleko można uciec od wspomnień oraz przeszłości. I czy ona nas kiedyś nie dogoni. Z tych rozważań niestety poza banalnymi wnioskami o naturze ludzkiej, psychice oraz pamięci niewiele wynika. A wyrobiony widz i tak szybko się orientuje, jakie będzie rozwiązanie intrygi. Przyciemnione kadry, odchudzony do kości Christian Bale, hipnotyczna muzyka zachęcają raczej do krótkiej drzemki w fotelu i... natychmiastowego wyrzucenia "Mechanika" z pamięci.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 11% uznało tę recenzję za pomocną (547 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)