Recenzja filmu Wróg numer jeden (2012)
Kathryn Bigelow

Dorwać Osamę

Twórcy "Wroga" sugerują nam, że terrorystów od szpiegów CIA odróżnia wyłącznie ideologia, którą reprezentują. Cała reszta (metody działania, graniczące z obsesją zaangażowanie, żądza krwi) ...
Filmweb sp. z o.o.
Choć film Kathryn Bigelow relacjonuje polowanie na jednego z najgroźniejszych terrorystów naszych czasów, nie jest to napakowane akcją kino sensacyjne w stylu "Bourne'a" czy "Bonda". "Wrogowi" bliżej raczej do zimnowojennych thrillerów Johna Le Carré, w których szpiegowskie wyczyny sprowadzały się zazwyczaj do wielogodzinnych przesłuchań, ślęczenia nad stosami teczek i podsłuchu podejrzanych.

Akcja filmu zaczyna się w 2003 roku, dwa lata po zamachach na World Trade Center. Główna bohaterka Maya (świetna Jessica Chastain) zostaje wysłana przez CIA do Arabii Saudyjskiej, gdzie ma nadzorować poszukiwania Osamy bin Ladena. Gdy w pierwszej scenie dziewczyna odwraca wzrok na widok bolesnych tortur członka Al-Kaidy, podejrzewamy, że Agencja nie będzie z niej miała dużego pożytku. To jednak pozory. Z czasem Maya okaże się najtwardszym graczem: nie tylko nauczy  się stosować brutalne metody kolegów po fachu, ale wreszcie jako jedyna będzie dążyć do ujęcia terrorysty.

Reżyserka opowiada nam tę historię z zaskakującą jak na Hollywood powściągliwością. Narracja jest beznamiętna, stężenie patosu – tak charakterystycznego dla tego typu produkcji – zerowe, a bohaterowie enigmatyczni. Bigelow rzadko kiedy przystaje w miejscu, by przyjrzeć się bliżej Mai albo jej współpracownikom. W krótkiej scenie kolacji zwieńczonej bombowym (dosłownie!) finałem agentka wyznaje tylko, że z nikim się nie spotyka i nie ma czasu na romantyczne podchody. Zwerbowana jeszcze w liceum od początku swojej kariery w CIA zajmowała się wyłącznie Al-Kaidą. Oznacza to, iż przez kilkanaście lat facetem jej życia był bin Laden. To dopiero toksyczna relacja!

Twórcy "Wroga" sugerują nam, że terrorystów od szpiegów CIA odróżnia wyłącznie ideologia, którą reprezentują. Cała reszta (metody działania, graniczące z obsesją zaangażowanie, żądza krwi) wygląda tak samo po obu stronach barykady. Co ciekawe, Bigelow nie próbuje wskoczyć w buty moralizatorki. Swoich agentów ani nie ocenia, ani nie lamentuje nad ich skrzywioną przez wojnę z terrorem psychiką. Wciela się raczej w rolę uważnego obserwatora, którego oku nie umknie żaden istotny szczegół.

Owych szczegółów jest we "Wrogu" bardzo dużo, więc radzę oglądać go w skupieniu. Łatwo bowiem pogubić się w plątaninie informacji, nazwisk i zdarzeń. Scenarzysta Mark Boal przekopał się przez setki mniej lub bardziej oficjalnych raportów, a także rozmawiał z uczestnikami operacji. Pozwala to wierzyć, że "Wróg" pomimo wielu kontrowersji, które wzbudza (wątki tortur i tajnych więzień w Polsce), to uczciwy film. W dodatku świetnie zagrany, sfotografowany i zmontowany. Kandydat numer jeden do Oscara?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (239 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)