Recenzja filmu Stygmaty (1999)
Rupert Wainwright

Droga wiary

Zastanawia mnie dlaczego twórcy dzieł filmowych poruszając kwestie wiary wybierają najczęściej księży, którzy z takich czy innych powodów, w taki czy inny sposób przechodzą kryzys wiary. Czyżby ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Stygmaty (1999)
Zastanawia mnie dlaczego twórcy dzieł filmowych poruszając kwestie wiary wybierają najczęściej księży, którzy z takich czy innych powodów, w taki czy inny sposób przechodzą kryzys wiary. Czyżby wierzący ksiądz nie był atrakcyjny fabularnie? Kryzys przechodzi również bohater filmu "Stygmaty" Andrew Kiernan (w tej roli Garbiel Byrne, m.in. "I stanie się koniec"), pracujący w Watykanie ksiądz, który poczuwa się bardziej do bycia naukowcem. Jego pracą jest badanie prawdziwości cudownych znaków, takich jak np. płaczące rzeźby.

Akcja filmu rozpoczyna się w miejscowości Belo Quinto w południowo-wschodniej Brazylii. Tam w chwili śmierci ojca Alameidy zaczyna płakać krwawymi łzami figura Matki Boskiej. Ks. Andrew przybywa by sprawdzić, czy jest to rzeczywiście cud. Wszystko na to wskazuje, lecz wtedy okazuje się, że kościół w Belo Quinto nie znajduje się w rejestrze świątyń katolickich. Różaniec ojca Alameidy trafia do rąk mieszkającej w Nowym Jorku 23-letniej fryzjerki Frankie Paige (grana przez Patricię Arquette, m.in. "Zagubiona Autostrada"), która od tej chwili rozpoczyna otrzymywać stygmaty. Pierwsze pojawiają się na rękach, ale nie tak, jak dotąd przyzwyczajali nas malarze, filmowcy czy sami stygmatycy, na śródręczu, ale na przedramionach w okolicach nadgarstków, czyli tak, jak w rzeczywistości krzyżowano ludzi. W filmie ksiądz Andrew wyjaśnia, że tylko w ten sposób przybite ciało mogło utrzymać się na krzyżu, malarze średniowieczni nie mogli o tym wiedzieć. Ks. Andrew przybywa do Nowego Jorku zbadać sprawę Frankie po tym, jak cudowne biczowanie widzi w metrze inny ksiądz i informuje o tym Watykan. Gdy w rozmowie z dziewczyną ks. Andrew dowiaduje się, że jest niewierząca, kończy sprawę. Wszak stygmaty otrzymują jedynie ludzie wielkiej wiary. Widząc jednak jak Frankie cierpi, postanawia jej pomóc. Próbuje jej wytłumaczyć, co się z nią dzieje, lecz sam do końca nie może tego zrozumieć.

W "Stygmatach" duchowieństwo to ludzie słabej wiary, karierowicze, zdolni do wszystkiego by zachować istniejącą strukturę Kościoła i własne stanowiska, na których mają dużo pieniędzy. Głównym antybohaterem kościelnej hierarchii jest kardynał Houseman, który wręcz w pewnym momencie stwierdza "Ja jestem Kościołem". Nie chcę zdradzać, do czego potrafi doprowadzić Houseman w obronie swej prawdy, by nie psuć zabawy z oglądania filmu. A jest on niezwykle widowiskowy i efekciarski. Kolejne ataki Frankie zrealizowane są w modnym ostatnimi czasy i dobrze trafiającym do widza teledyskowym stylu. Są to krótkie, urywane sceny przeplatane scenami przybijania do krzyża, biczowania czy nakładania korony cierniowej. Sceny te kipią od efektów specjalnych, wszystko po to, by zrobić na widzu jak największe wrażenie. Film skierowany jest do szerokiego grona odbiorców, został zrealizowany naprawdę profesjonalnie, trzyma w napięciu. Zasadniczo jest to film sensacyjny, ale nie tylko.

Przesłaniem obrazu jest powtarzany wielokrotnie fragment Ewangelii św.
Tomasza, w filmie nazywanej Ewangelią Jezusa, który brzmi: "Królestwo Boga jest wewnątrz Ciebie. I wokół Ciebie. Nie budynki zrobione z drewna i kamienia. Podziel kawałek drewna i ja tam będę. Podnieś kamień i znajdziesz mnie." Można odbierać go na wiele sposobów. W filmie uważany jest on przez dostojników za zagrożenie dla współczesnego Kościoła. W ich rozumieniu ogłoszenie takiej Ewangelii mogłoby spowodować odwrócenie się ludzi od Kościoła. Jeden z księży tłumaczących w filmie Ewangelię Jezusa, uważaną za ostatnie kazanie podczas Ostatniej Wieczerzy, stwierdza "Kocham Jezusa. Nie potrzebuję instytucji pomiędzy nim a mną. Widzisz, tylko Bóg. Bez księży, bez kościołów." Czy jednak jest to jedyny sposób, na który można odczytywać ten fragment? Czy to sposób, w jaki ten fragment powinniśmy odczytywać? Sądzę, że nie. Film ten ma nam raczej wskazać drogę wiary - nieważne gdzie się modlisz, ważne jak się modlisz; nie módl się do figur i obrazów, módl się do Boga i świętych, postępuj w życiu wg słów Ewangelii.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 61% uznało tę recenzję za pomocną (57 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)