Recenzja filmu Zakochany bez pamięci (2004)
Michel Gondry

Druga szansa

Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz, Ale w innym sadzie, innym lesie - Może by inaczej zaszumiał nam las, Wydłużony mgłami na bezkresie... Każdy kolejny dzień Joela (Jim Carrey) jest podobny ...
Filmweb sp. z o.o.
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym sadzie, innym lesie -
Może by inaczej zaszumiał nam las,
Wydłużony mgłami na bezkresie...

Każdy kolejny dzień Joela (Jim Carrey) jest podobny do poprzedniego. Jednak jego życie nabiera zupełnie nowych barw, gdy spotyka Clementine (Kate Winslet). Ich związek nie jest sielanką i po jednej z kłótni impulsywna Clementine usuwa z pamięci wszystkie wspomnienia związane z Joelem. Rozgoryczony mężczyzna, zaślepiony bólem po stracie dziewczyny, którą kochał, niewiele myśląc poddaje się podobnemu zabiegowi. Zmienia zdanie, gdy jest już za późno. Od tej pory walczy o zachowanie choćby jednego wspomnienia związanego z Clementine.

"Zakochany bez pamięci" to nie kolejne tanie romansidło, jak sądziłam na początku. Film ten, nieco schizofreniczny i zagmatwany, nie pozostawi nikogo obojętnym. Opowiada o miłości, ale nie wymienia jej z nazwy. Bez zbędnego opakowywania jej pokazuje, że to nie tylko szczęście, ale również ból i poświęcenie. Wiersz Bolesława Leśmiana, który zdecydowałam się wykorzystać w recenzji, według mnie, doskonale opowiada historię bohaterów tego filmu. Tak jak w utworze naszego polskiego poety, Joel i Clementine dostają drugą szansę, spotykają się, znów, po raz pierwszy. Nie pamiętają, że znali się wcześniej. Być może tym razem uda im się nie popełnić błędów, które wcześniej zniszczyły ich związek.

Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd
Jęły by się dłonie, dreszczem czynne -
Może by padły z niedomyślnych ust
Jakieś inne słowa - jakieś inne...

Trudno jest też uwierzyć, że ponownym spotkaniem Joela i Clementine kierował tylko przypadek. Inaczej, co takiego kazałoby wsiąść mężczyźnie do pociągu, gdzie po raz drugi poznał Clementine? Jak napisał Paulo Coelho w "Alchemiku": Spełnienie Własnej Legendy jest jedyną powinnością człowieka. Wszystko jest bowiem jednością. I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu. Własną Legendą Joela jest być z Clementine i nasz bohater nieświadomie wciąż dąży do jej spełnienia. Tym, którzy nie wierzą w przeznaczenie, warto polecić ten film. Nie próbuję bynajmniej nawracać nikogo na siłę, jednak uważam, że dla wszystkich twardo stąpających po ziemi "Zakochany bez pamięci" może okazać się oknem do nieco innego spojrzenia na życie.

Do filmu pochodziłam sceptycznie również ze względu na obsadę. Jednak i pod tym względem byłam mile zaskoczona. Jim Carrey pokazał swoje drugie, dużo bardziej reprezentacyjne oblicze. Sądziłam, że wcielenie się w rolę półmózgiego Amerykanina strojącego głupie miny to szczyt jego możliwości. Tymczasem ten znany, komediowy aktor stworzył tragiczną postać nieśmiałego i wrażliwego Joela.

"Zakochany bez pamięci" jest bez wątpienia warty polecenia, choć z pewnością ktoś, kto oczekuje wartkiej akcji i ckliwych wyznań miłosnych, zawiedzie się. Ci jednak, którzy szukają głębszego sensu i zwracają uwagę na szczegóły, które przecież tyle znaczą, zostaną oczarowani.

Może by i słońce zniewoliło nas
Do spłonięcia duchem w róż kaskadzie,
Gdybym spotkał Ciebie znów pierwszy raz,
Ale w innym lesie, w innym sadzie...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (56 głosów).
Rien
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (8)

zobacz wszystkie