Recenzja filmu Popatrz na mnie (2004)
Agnès Jaoui

Już pierwszy film Agnes Jaoui, "Gusta i guściki" udowodnił, że jego autorka ma wspaniały zmysł obserwacji i że bez ogródek, ale w inteligentny i czasem zabawny sposób potrafi mówić o ludzkich ...
Filmweb sp. z o.o.
Już pierwszy film Agnes Jaoui, "Gusta i guściki" udowodnił, że jego autorka ma wspaniały zmysł obserwacji i że bez ogródek, ale w inteligentny i czasem zabawny sposób potrafi mówić o ludzkich niedoskonałościach. Nie inaczej jest i w kolejnej produkcji "Popatrz na mnie", gdzie tym razem Francuzka rozlicza się z naszymi skłonnościami do konformizmu i zapatrzeniem w siebie.

Akcja toczy się w gronie rodziny i znajomych Lolity - pulchnej 20-latki, mającej kompleksy na punkcie swojej tuszy i nie umiejącej, mimo szczerych chęci, pozyskać miłości ojca - myślącego tylko o sobie uznanego pisarza i wydawcy, Etienne'a. Jednym ze sposobów, w który Lolita usiłuje zwrócić na siebie uwagę rodziciela jest nauka śpiewu pod okiem Sylwii, kobiety, która traktuje swą uczennicę zupełnie obojętnie do czasu, gdy dowiaduje się kto jest jej ojcem. Ich kontakty zacieśniają się, gdy Pierre, mąż Sylwii, zostaje protegowanym Etienne'a. Rodzinno-przyjacielski obrazek dopełnia Karina - młodziutka żona Etienne'a, Vincent - jego sekretarz i Sebastien - chłopak Lolity.

Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście relacje Lolity z ojcem. Dziewczyna chciałaby, by Etienne choć raz odniósł się do niej z miłością i uznaniem. Ciągle walczy o to, by raczył zwrócić na nią uwagę. Na próżno - podarowanej mu kasety Etienne nigdy nie przesłucha a przy wspólnym obiedzie woli poświęcić czas na telefony niż rozmowę z córką. No i ciągle podkreśla, że jest "duża". Ale Etienne nie zachowuje się tak tylko w stosunku do Lolity. Jest po prostu okropnym samolubem i jeśli w jego otoczeniu nie ma nikogo, kto mógłby mu schlebiać albo w stosunku do kogo on mógłby zachowywać się uszczypliwie, staje się nieszczęśliwy. Z przyjemnością wykorzystuje fakt, że jako uznany pisarz i wydawca ma na tyle władzy, by ludzie dali mu się owijać wokół palca i spełniali jego zachcianki. Szczególnie widać to na przykładzie jego sekretarza, Vincenta, który ciągle mając na względzie wielką przysługę jaką w przeszłości wyświadczył mu Etienne, staje się w praktyce jego chłopcem na posyłki. Na szczęście to kółko adoracji Etienne'a nie może trwać wiecznie, tym bardziej, że... prawie każdy zdaje się mysleć tu przede wszystkim o sobie.

Twórcom "Popatrz na mnie" udało się pokazać jak łatwo ludzie poddają się władzy innych, jak bardzo brak w nich woli walki i chęci do wzięcia pełnej odpowiedzialności za własne życie, jak trudno się zbuntować i powiedzieć "nie". Udowadniają także, że wygodniej jest myśleć przede wszystkim o sobie. Mimo to Jaoui i Bacri nie piętnują swoich bohaterów. Zasypując widza ogromną jak na współczesne kino ilością dialogów pozwalają postaciom mówić samym za siebie a widzom wysnuwać własne wnioski. Scenariusz jest zaś na tyle błyskotliwy i przystępny, że przy okazji dostarcza pokaźnej porcji rozrywki.

Jak zapewniają twórcy, "Popatrz na mnie" jest przede wszystkim filmem o prawdziwych ludziach i dla takich też ludzi przeznaczonym. I o to chyba w dobrym kinie chodzi.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).