Recenzja filmu Źródło (2006)
Darren Aronofsky

Estetyczna fontanna

"Źródło" Darrena Aronofsky'ego to film, który wzbudzał skrajne emocje. Jednych zachwycił, drugich zirytował swoją pretensjonalnością i skrywaną w ładnym opakowaniu pustką. Dziś, kiedy kurz ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja dvd Źródło (2006)
"Źródło" Darrena Aronofsky'ego to film, który wzbudzał skrajne emocje. Jednych zachwycił, drugich zirytował swoją pretensjonalnością i skrywaną w ładnym opakowaniu pustką. Dziś, kiedy kurz bitewny już opadł, a film doczekał się premiery dvd, można na wszystko spojrzeć z dystansu.

Nie ulega wątpliwości, że "Źródło" jest filmem ładnym. Przymiotnik ten da się rozumieć na dwa sposoby i oba są w jakimś sensie uzasadnione: afirmatywnie i pejoratywnie. Obrazy wykreowane w wyobraźni Aronofsky'ego wsparte pięknymi, wystylizowanymi zdjęciami Matthew Libatique'a oraz muzyką Clinta Mansella sprawiają, że film dostarcza przyjemnych doznań estetycznych. Cała historia przez swoją urodę wydaje się jednak być za bardzo wypolerowana, pozbawiona chropowatości. Nie jest to jednak zimny i okrutny blask Kubricka, ale ciepły blask ognia z kominka, przy którym opowiada się smutne, ale pozbawione okrucieństwa bajki. Tak więc, mimo poważnej tematyki (w końcu chodzi o dotyczący wszystkich, nieunikniony problem umierania i straty) film niezwykle łatwo i przyjemnie się konsumuje.

"Źródło" to przede wszystkim, na co na ogół nie zwraca się uwagi, film o opowiadaniu historii, o sile narracji. Opowiadanie, które pisze umierająca bohaterka, pozwala jej i kochającemu ją mężczyźnie ostatecznie zaakceptować życie takim, jakie jest, zamienić chaos w kosmos. Oczywiście wszystko to jest wplecione w ramy modnego bajdurzenia o przenikaniu się wszystkiego, cyklach życia itd. Pocieszenie płynące z filmu polega na tym, że w ostateczności jesteśmy nawozem innego istnienia, a więc żaden z nas nie wszystek umrze. Ot i cała mądrość.

"Źródło" to film stanowiący przerost formy nad treścią, ale nie można mu odmówić dobrego wrażenia, jakie robi jego opakowanie. Film Aronofsky'ego na ekranie kina domowego prezentuje się znakomicie. Właściwie co drugi kadr z filmu można by wydrukować i zrobić z niego tapetę na ścianie.

Wydanie dvd zostało zaopatrzone w standardowy zestaw wybranych scen, różne wersje językowe oraz wersję z lektorem. Ponadto znajdziemy sześcioczęściową, podzieloną na rozdziały relację z planu odsłaniającą kulisy kręcenia i historię powstawania filmu. Jest również zrobiony w zabawnej formie wywiad z Hugh Jackmanem przeprowadzony przez Rachel Weisz. Szkoda tylko, że dystrybutor nie pomyślał o tym, żeby uwzględnić możliwość, iż nie wszyscy pragnący zobaczyć materiały dodatkowe znają angielski i nie opatrzył ich napisami. To jednak niestety powszechna praktyka na polskim rynku.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 36% uznało tę recenzję za pomocną (490 głosów).
Krzysztof Michałowski
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie