Recenzja filmu W ułamku sekundy (2017)
Fatih Akin

I sprawiedliwość dla...

Sytuacja w której poranne wyjście do pracy wcale nie musi oznaczać szczęśliwego powrotu do domu, a pozornie rutynowo spędzony dzień może zakończyć się tragedią spowodowaną atakiem terrorystycznym ...
Filmweb sp. z o.o.
Sytuacja w której poranne wyjście do pracy wcale nie musi oznaczać szczęśliwego powrotu do domu, a pozornie rutynowo spędzony dzień może zakończyć się tragedią spowodowaną atakiem terrorystycznym nie jest już jedynie zasłyszanym w wieczornych wiadomościach newsem z odległego Bliskiego Wschodu, lecz coraz częściej codziennością współczesnej Europy. Film Fatiha Akina dotyka tego aktualnego tematu z najbliższej możliwej perspektywy. Ze strony ofiar oraz ich rodzin, które po tragedii, jaka je dotyka wciąż muszą mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami rzucanymi im pod nogi przez brutalną rzeczywistość. "W ułamku sekundy" przede wszystkim stara się przybliżyć osobisty dramat ofiar, ale próbuje też zwrócić uwagę na patologie i absurdy rządzące europejskim społeczeństwem.


Katja (Diane Kruger) wraz z mężem Nurim (Numan Açar) i synem wiodą spokojne życie w jednej z dzielnic Hamburga. Jej dni nie różnią się szczególnie od tych spędzanych przez resztę mieszkańców miasta, a czas wypełnia opieka nad dzieckiem, odwiedziny męża w pracy, czy relaks z przyjaciółką w łaźni. Wszystko toczy się swoim normalnym rytmem, lecz idylla codziennej prozy życia kończy się szybko i brutalnie. W wyniku zamachu Katja traci swoich bliskich, a jej życie zamienia w jeden niekończący się koszmar. Przepełniona pustką i bólem kobieta stara się zrobić wszystko, by odpowiedzialni za śmierć jej rodziny ponieśli zasłużona karę.



Akin porusza bardzo aktualne problemy w sposób bezpośredni, szorstki i pozbawiony zawoalowanych metafor. Nie stara się z dystansu i szczegółowo analizować poszczególnych sytuacji, obserwując wydarzenia chłodnym, badawczym okiem. Wręcz przeciwnie, rzucając główną bohaterkę, a wraz z nią również i widza w sam środek piekła, którego kolejne kręgi rozrastają się w zastraszająco szybkim tempie w niemal naturalistyczny sposób konfrontuje jednostkę z brutalnym światem. Dramat goni dramat, tragedia tragedię, a rzeczywistość zdaje się stać w zupełnej opozycji do jakiejkolwiek logiki i zasad moralnych.



Narracja prowadzona jest dość klasycznie, ale i w pewnym sensie zaskakująco. Akin świadomie i odważnie manewruje między gatunkami. Od klasycznego dramatu, przez rasowy dramat sądowy, aż po wierne ramom gatunku kino sensacyjne. Również w warstwie fabularnej "W ułamku sekundy" w kilku kluczowych miejscach wyłamuje się ze schematów. Twórca "Głową w mur" całkowicie odwraca wektory społeczne i kulturowe wyzbywając się stereotypów oraz utartych społecznych przekonań. Z jednej strony starając się zuniwersalizować historię z drugiej zaś przypominając, że wobec nienawiści, której źródła mogą być bardzo różne każdy pozostaje równy, czy wręcz równie bezradny.



Efekty tych bądź co bądź ciekawych zabiegów są bardzo obusieczne. Mimo iż cały czas obcuje się z historią umieszczoną w świecie realnym i przerażająco każdemu bliskim to kulturowe przewartościowanie mające pokazać drugą stronę tego samego oblicza uprzedzeń oraz nienawiści, jak i ostateczny kierunek w którym podąża fabuła odbierają obrazowi wiarygodność. Zamiast ważnego i aktualnego komentarza do współczesnej rzeczywistości Akin serwuje widzowi coś w rodzaju uniwersalnej przypowieści, która choć całkiem dobrze wpisuje się w realia obecnej Europy, to jednak na poziomie narracji wydaje się dość naiwna.



Nie jest to jednak jedyny problem, który odrywa "W ułamku sekundy" od rzeczywistości. Kolejnym jest niemal całkowity brak tła społecznego. Co prawda reżyser podejmuje tematy pewnych społecznych patologii, ale jedynie na poziomie instytucjonalnym, jakby całkowicie zapominając o mediach, politykach, czy zwykłych obywatelach, których w filmie po prostu brak. Trudno obronić to argumentem narracji ograniczającej się do podążania za główną bohaterką, gdyż ta konfrontuje się ze światem zewnętrznym, lecz u Akina jest on po prostu niepełny, pozbawiony wielu ważnych elementów i skonstruowany bardzo wybiórczo.



Mimo wszystko należy pochwalić reżysera za ukazanie prawnych oraz systemowych niedorzeczności, z jakimi Katja zmuszona jest się borykać. Machina sprawiedliwości, na której zarówno jej, jak i jej bliskim tak bardzo zależy, bardziej niż system funkcjonujący w wysokorozwiniętym cywilizowanym państwie, przypomina jego smutną parodię, może nie rodem z kart kafkowskich powieści, ale smutnej farsy. Szeroko pojęta moralność oraz polityczna poprawność przyćmiewają niemogącą się wydostać spod ich nacisku jednostkę, która sprawiedliwości musi szukać na własną rękę.



O roli Diane Kruger jako Katji można by napisać osobną rozprawę, czy wręcz rozczłonkować ją na części i wykładać studentom wydziałów aktorskich. Jej performance to festiwal czystego talentu. Kruger skonstruowała postać idealnie zbalansowaną między emocjonalnymi skrajnościami. Wyważoną, a jednocześnie chaotyczną i impulsywną. Dawno nie miałem okazji oglądania aktorskiego występu, który w tak brutalnie rzetelny sposób obrazowałby ból i cierpienie.



Z jednej strony jest zachwyt nad aktorskim kunsztem Diane Kruger z drugiej natomiast rozczarowanie, że w tej trzyaktowej opowieści o bólu i nienawiści główna aktorka jest jedynym spoiwem scalającym i utrzymującym film na równym poziomie. Co prawda trudno mieć do Fatiha Akina pretensje o sposób przedstawienia na ekranie swojej wizji tej historii, lecz trochę żal że w pewnych jej aspektach nie poszedł kilka kroków dalej, zaś w innych nieco przeszarżował. Choć można się obawiać, że "W ułamku sekundy" przyjmie zawsze kiepsko brzmiącą łatkę filmu "ważnego" to jest w nim na tyle wartości, by stał się zalążkiem ciekawej dyskusji, zaś sama Diane Kruger wystarczającym powodem by nazwać ten obraz godnym polecenia.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Aldo_Raine
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)