Recenzja filmu Ray (2004)
Taylor Hackford

Jedyny geniusz w tym biznesie

Gdybym kiedykolwiek przygotowywała listę najbardziej niedocenionych filmów przez polskich widzów, "Ray" z całą pewnością zająłby na niej wysokie miejsce. Ta wspaniała, pełna niezapomnianej muzyki ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja dvd Ray (2004)
Gdybym kiedykolwiek przygotowywała listę najbardziej niedocenionych filmów przez polskich widzów, "Ray" z całą pewnością zająłby na niej wysokie miejsce. Ta wspaniała, pełna niezapomnianej muzyki i doskonałych kreacji aktorskich produkcja w pierwszy weekend zgromadziła zaledwie 5481 widzów, a w sumie obejrzało ją około 25 tysięcy osób. To stanowczo za mało. Mam jednak nadzieję, że teraz - kiedy film dostępny jest już na DVD - bardzo szybko znajdzie się na szczytach list najchętniej kupowanych i wypożyczanych tytułów. Moim zdaniem naprawdę na to zasługuje.

"Ray" to biograficzna opowieść o życiu i karierze Raya Charlesa, zmarłego w 2004 roku piosenkarza, muzyka i kompozytora rhythm and bluesowego, autora takich przebojów jak "Georgia on my mind" i "Hit the road Jack", o którym Frank Sinatra mówił, że jest "jedynym geniuszem w tym biznesie".

Obraz Taylora Hackforda, do którego realizacji reżyser przygotowywał się przez 15 lat, koncentruje się na najważniejszych wydarzeniach z życia Raya Charlesa. Dowiadujemy się, w jaki sposób stracił wzrok, poznajemy początki jego kariery, problemy z cenzurą, kobietami i narkotykami. Całość ilustrowana jest oczywiście największymi przebojami muzyka, wśród których nie zabrakło wspomnianych "Hit the road Jack" i "Georgia on my Mind", jak również "I got a woman", "What'd I say" oraz oczywiście "Unchain my heart" i "I can't stop loving you".

"Ray" to jednak nie tylko piękna muzyka i niezapomniane kompozycje, ale również doskonałe aktorstwo. Odtwarzający główną rolę Jamie Foxx stworzył na ekranie niezapomniana kreację, która zasłużenie została wyróżniona Złotym Globem i Oscarem. Po długich przygotowaniach, rozmowach z Rayem Charlesem Foxx nie tyle zagrał postać muzyka, co wręcz stał się nim, dzięki czemu film dodatkowo zyskał na wiarygodności.

"Ray" ukazuje się na DVD w dwóch edycjach: dwupłytowej - kolekcjonerskiej oraz trzypłytowej, do której dołączona jest płyta CD z muzyką z filmu. Co więcej, na krążku znajdziemy dwie wersję obrazu - kinową i rozszerzoną uzupełnioną o 25 minut niepokazywanych w kinie scen.

Z poziomu menu możemy wybrać, którą wersję chcemy oglądać. Jeśli zdecydujemy się na wersję rozszerzoną, podczas projekcji, raz na jakiś czas, ukaże się na ekranie rysunek nut, po którym pojawi się scena dodatkowa. Jednak nawet gdyby tego symbolu graficznego nie było i tak bez problemu zauważylibyśmy nowe ujęcia, są one bowiem znacznie gorszej jakości niż oryginalny film. Jeśli zatem komuś takie rozwiązanie nie odpowiada, może "Raya" obejrzeć w wersji kinowej, a sceny dodatkowe obejrzeć w oddzielnym dodatku znajdującym się na krążku nr 2. Osobiście polecam te właśnie rozwiązanie, gdyż nowe sekwencje nie wprowadzają wiele nowego filmu.

Na pierwszej płycie znajdziemy również komentarz Taylora Hackforda (do wersji kinowej) - który podobnie jak wszystkie dodatki został opatrzony polskimi napisami. Jeśli spodobał się Wam film polecam obejrzeć go drugi raz, tym razem słuchając wypowiedzi reżysera, który bardzo dokładnie opowiada o produkcji filmu, o długoletnich przygotowaniach do realizacji oraz o problemach, z którymi musiała się zmierzyć ekipa.

Drugi krążek to już oczywiście same dodatki. W dziale "Deleted scenes" możecie obejrzeć wszystkie 14 scen, które weszły w skład wersji rozszerzonej. Tym razem jednak opatrzone zostały komentarzem reżysera, z którego dowiemy się, dlaczego nie zdecydował się umieścić ich w kinowej wersji obrazu.

Dodatek "Extended Musical Scenes" to wydłużone wersje dwóch muzycznych scen, które w filmie znalazły się wersjach skróconych. Nie wprowadzają nic nowego do fabuły, ale dzięki nim po raz kolejny możemy wysłuchać wspaniałych utworów "Hit the road Jack" oraz "What Kind of Man Are You?".

Widzowie, których zachwyciła aktorska kreacja Jamiego Foxxa koniecznie powinny obejrzeć dodatek zatytułowany "Stepping into the part", z którego dowiedzą się, jak artysta przygotowywał się do roli i ile wysiłku wymagało od niego wiarygodne wcielenie się w postać Raya Charlesa. Na materiał składają się wypowiedzi twórców filmu oraz przyjaciół muzyka i jego syna, jak również archiwalny zapis wspólnego "jam session" Raya Charlesa i Jamiego Foxxa.

Listę dodatków zamykają "Ray Remembered" - krótkie wypowiedzi przyjaciół i kolegów po fachu Raya Charlesa wspominających wybitnego kompozytora, "A Look Inside Ray" - krótki materiał promocyjny filmu oraz dwa zwiastuny - promujący album z soundtrackiem "Raya" oraz wydanie DVD koncertu "Geniusz", w którym największe gwiazdy muzyki grały i śpiewały utwory Raya Charlesa.

"Ray" - co już napisałam we wstępie - jest dla mnie jednym z najważniejszych i najlepszych filmów roku. Przygotowując się do tej recenzji, obejrzałam go już po raz 3 i podejrzewam, że nie ostatni. Gorąco polecam.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 80% uznało tę recenzję za pomocną (55 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)