Recenzja serialu Słodkie kłamstewka (2010)
Norman Buckley
Elodie Keene

Kłamstwo ma zgrabne nogi

"Słodkie kłamstewka" to ekranizacja powieści Sary Shepard zatytułowanej "Kłamczuchy". Na samym początku pragnę zaznaczyć, że nie zapoznałem się z lekturą, dlatego nie mogę ocenić, czy serial jest ...
Filmweb sp. z o.o.
"Słodkie kłamstewka" to ekranizacja powieści Sary Shepard zatytułowanej "Kłamczuchy". Na samym początku pragnę zaznaczyć, że nie zapoznałem się z lekturą, dlatego nie mogę ocenić, czy serial jest dobrą adaptacją. Kiedy jednak zresztą przypadkowo rozpocząłem oglądanie serialu, zdecydowałem się, że prędzej czy później zabiorę się za powieść.

Początkowo nie byłem zadowolony produkcją, gdyż pierwsze 10 minut pilota zapowiadało kolejny "pusty" serial dla nastolatek. Jednak uznałem, że może się rozkręcić i całe szczęście, bo już od połowy odcinka nie mogłem się doczekać kolejnych epizodów. 

Akcja serialu toczy się w małym miasteczku Rosewood w Pensylwanii. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie dziewczyna, policja poszukuje zaginionej. Jednak mija rok i nastolatki wciąż nie ma. Jej przyjaciółki zaczynają otrzymywać tajemnicze wiadomości, które zawierają ich sekrety, które znała tylko zaginiona. Koleżanki są uradowane, że okazuje się, że nastolatka wróciła, jednak ich szczęście nie trwa długo, gdyż tego samego dnia zostaje znalezione ciało dziewczyny. Od tej chwili przyjaciółki decydują się poznać tożsamość osoby, która wysłała wiadomości od niej.

Młoda obsada spisała się na medal. Na pozytywną opinie zasługuje Ashley Benson, która wcielała się w postać Hanny Marin. Mimo że była najmłodsza z głównej części obsady, stworzyła charakterystyczną kreację i bardzo interesującą postać. Na pochwałę zasługuje także Lucy Hale, której również udało się wykreować barwną bohaterkę. Po za głównymi aktorami, kilka słów można także wspomnieć o Holly Marie Combs, Torrey DeVitto i Julianie Morrisie, którzy mimo iż pojawiali się sporadycznie w serialu, to zapadali w pamięć.
Muzyka w produkcji, jest bardzo nastrojowa; kiedy akcja toczy się w ciemny, przerażającym miejscu, muzyka powoduję, że ma się gęsią skórkę.

Cieszy mnie fakt, że w XXI wieku powstał serial, który nie ma nic wspólnego z nadprzyrodzonymi zjawiskami albo zmutowanymi bohaterami, takimi jak: "Pamiętniki wampirów", "Tajemny krąg", "Buffy: Postrach wampirów" czy "Teen Wolf: Nastoletni Wilkołak", choć nie twierdze, że podane są kiepskie, lecz po prostu nie oryginalne w przeciwieństwie do "Słodkich kłamstewek".

Każdy odcinek produkcji sprawia, że pragnie się oglądać go bez końca. To naprawdę dobra wiadomość, że serial z nową fabułą nie pogarsza się, a tylko zaostrza apetyt widza. Mam nadzieję, że w dalszym ciągu będzie dobry i nie zechce z niego zrezygnować, tak jak z wieloma serialami, które po rewelacyjnych początkach zostały tak długo przedłużane, że straciły wszystko, co zauroczyło mnie na początku.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (112 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)