Recenzja filmu Kret (2010)
Rafael Lewandowski

Kreta portret własny

Czy możemy uciec przed piętnem przeszłości? Na to jakże filozoficzne pytanie próbuje odpowiedzieć Rafael Lewandowski w swoim najnowszym filmie o intrygującym i symbolicznym tytule "Kret". Jest to ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Kret (2010)
Czy możemy uciec przed piętnem przeszłości? Na to jakże filozoficzne pytanie próbuje odpowiedzieć Rafael Lewandowski w swoim najnowszym filmie o intrygującym i symbolicznym tytule "Kret". Jest to zarazem jego debiutancki, pełnometrażowy film, gdyż wcześniej specjalizował się w dokumentalnych projektach ("Sztuka milczenia" czy "Dzieci Solidarności").

Poznajemy rodzinę Kowalów. Zygmunt (Marian Dziędziel) to zasłużony, śląski działacz Solidarności. Kierował strajkiem górników na początku lat 80. ubiegłego wieku, w którym zgięło kilku jego współbraci, w tym ojciec Ewy (Magdalena Czerwińska), jego późniejszej synowej. Okrzyknięty bohaterem, po latach został odsunięty od struktur związku. Chcąc poukładać sobie na nowo życie i znaleźć jakieś źródło dochodów, postanawia wraz z synem (Borys Szyc) założyć własny biznes. Często wyjeżdżają do Francji po ubrania z drugiej ręki, aby je ze sporym zyskiem sprzedać do lokalnych, zaprzyjaźnionych lumpeksów. Gdy sytuacja tej rodziny wydaje się w miarę stabilna, na horyzoncie pojawia się problem nierozliczonej historii. Młoda, ambitna pani sędzia podejmuje się trudnej, ale jakże honorowej sprawy wznowienia procesu, który ma na celu odnalezienie sprawców pacyfikacji tamtego krwawego w skutkach strajku. Opinia publiczna znowu odżywa tamtymi wspomnieniami, a dziennikarze rozpoczynają własne śledztwo. Spokój tej rodzinny załamuje się po rewelacjach w jednej z gazet, że symbol Solidarności, Zygmunt Kowal przechytrzył wszystkich i jako "Kret" donosił na wszystkich swoich współtowarzyszy.

Scenariusz spółki Lewandowski & Kardel ma na pewno kilka plusów. Po pierwsze film z automatu nie ocenia zachowań i decyzji tragicznych bohaterów tej fabuły, lecz widz sam staje się naocznym świadkiem wydarzeń i może dokonać niezależnej weryfikacji poczynań występujących tam postaci. Po drugie i możliwe, że to najistotniejsza zaleta twórcy nie skupili się tylko i wyłącznie na problematyce PRL w Polsce. Wydaje się nawet, że te dramatyczne wydarzenia są niejako tłem dla innych problemów międzyludzkich. Po obejrzeniu "Kreta" możemy się zastanawiać, jaka jest granica poświęcenia i złamania zasad dla ukochanych osób. Również uwidoczniona zostaje na pozór wzorowa relacja ojciec-syn, która zostaje wystawiona na ogromną próbę wzajemnego zaufania.

Niestety, z niekorzyścią dla całości filmu autorzy scenariusza nie są konsekwentni i popadają w stereotypy. Mocnym przykładem tego znaczącego uchybienia jest dalsze poprowadzenie postaci Ewy, synowej Zygmunta. Niezrozumiałe jest jej zachowanie po ujawnieniu rewelacji reporterskich, jest bierna i nie zadaje niewygodnych pytań, do których ma oczywiste prawo.

Miłym zaskoczeniem jest dość epizodyczna rola Jerzego Janeczka, odtwórcy kultowej postaci z serii "Sami swoi", Witii Pawlaka, który wraca po latach ekranowego niebytu. "Aktor Smarzowskiego", czyli Marian Dziędziel jak zwykle pokazał kunszt swojego warsztatu aktorskiego, gdyż złożoność jego postaci przed ekranem wyglądała dość wiarygodnie i realistycznie.

Najbardziej urzekły mnie sceny Szyc-Pszoniak, aż byłam rozgoryczona, że tak mało konfrontacji tych dwóch aktorów można było obejrzeć w trakcie prawie dwugodzinnego seansu. Gdy na ekranie pojawiała się ta dwójka, atmosfera stawała się mroczna i tajemnicza. Na pochwałę zasługują również zdjęcia Piotra Rosołowskiego, które tworzyły ciekawy nastrój prowadzonej narracji i przyzwoicie współgrały z dobrą muzyką Jérôme'a Rebotiera.

Może i "Kret" nie jest arcydziełem polskiej kinematografii, ale zasługuje na chwilę uwagi i refleksji. Jeśli na dzieło Lewandowskiego nie będziemy patrzeć tylko przez pryzmat niewygodnej i tragicznej historii ubiegłego stulecia, to zauważymy, że porusza on również uniwersalne prawdy i wartości jak rodzina, sumienie czy zasady moralne.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 84% uznało tę recenzję za pomocną (25 głosów).
marchewcia
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)