Recenzja filmu Troja (2004)
Wolfgang Petersen

Kruger a serce Petersena

Nie miałam zamiaru wybrać się na "Troję" do kina. Wydarzyło się to przez zupełny przypadek. A jednak... Nie spodziewałam się, iż zobaczę cudowne kino akcji z fenomenalnymi kreacjami aktorskimi, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Troja (2004)
Nie miałam zamiaru wybrać się na "Troję" do kina. Wydarzyło się to przez zupełny przypadek. A jednak...
Nie spodziewałam się, iż zobaczę cudowne kino akcji z fenomenalnymi kreacjami aktorskimi, przepięknymi zdjęciami, monumentalną muzyką. Byłam pewna natomiast świetnych efektów specjalnych. Moje przewidywania nie do końca się sprawdziły.

Zacznę może od wymieniania i argumentowania minusów, które zdołałam dostrzec, by zakończyć moje wywody optymistycznym akcentem.
Przede wszystkim przeszkadzał mi scenariusz, choć muszę przyznać, że widywałam, a właściwie słuchałam, gorsze. Zdecydowanie najbardziej godne pożałowania były dialogi pomiędzy Heleną a Parysem, którzy epatowali hollywoodzką miłością w wydaniu bardzo kiepskim. Aczkolwiek muszę przyznać, że, w odróżnieniu do tego, czego się spodziewałam, walki pomiędzy bohaterami nie były przerywane wtrąceniami, co niestety zdarza się niezwykle często w amerykańskich produkcjach.
Zresztą sama para zakochanych: Parys (Orlando Bloom) i Helena (Diane Kruger) nie prezentowali się szczególnie atrakcyjnie (oczywiście nie mam tu na myśli strony wizualnej tychże bohaterów). Bowiem o ile postać odgrywana przez niedawnego elfa była po prostu żałosna z powodów, że tak to nazwę scenariuszowych, o tyle Kruger najprawdopodobniej została zatrudniona do roli w "Troi" w wyniku niefortunnej omyłki albo najzwyczajniejszego przypadku.

Kolejnym sporym w moim mniemaniu minusem jest muzyka. Rzecz jasna nie twierdzę, że nie pasuje do filmu, że jest nie do wysłuchania, ale troszkę mi tylko żal, iż nie wyróżnia się nieco bardziej. Ja po prostu uwielbiam, gdy muzykę da się w dziele zauważyć - w wypadku "Troi" musiałam pomyśleć o muzyce, by ją usłyszeć...
Jako że wyczerpała mi się lista pretensji do filmu Petersena, przejdę teraz do zapowiedzianych wcześniej plusów.
Pierwszą zaletą rzucającą mi się w oczy jest wyróżniające się na tle Parysa i Heleny aktorstwo Erica Bany (Hektor) i Brada Pitta (Achilles). Muszę uczciwie przyznać, że nieco mnie to zaskoczyło, nie spodziewałam się, iż para głównych bohaterów może zostać zagrana z profesjonalizmem w tak komercyjnym filmie, jakim jest "Troja". Chylę czoła... Poza tym warto według mnie zwrócić uwagę na Rose Byrne (Bryzeida), która wraz z Bradem Pittem stworzyła świetny duet.

Jednak największym atutem filmu są zdecydowanie zdjęcia. Już na początku "Troi" zauważyłam ich wyjątkowość aż rażącą w oczy, jeśli spojrzeć na inne tego typu dzieła. Mianowicie kolory były stonowane, odczuwało się atmosferę minionej dawno epoki i rzeczywiście miało się wrażenie, jakby historia ta wypełniona była piaskiem brzegów morza Egejskiego, a nie blaskiem lamp filmowców.

Wydaje mi się, iż na zakończenie warto jeszcze dodać słowo o efektach specjalnych, chociaż zapewne każdy słyszał o nich niejedno zdanie i spodziewał się ich w jak najlepszej jakości. Nie są może tak oczywiste jak w "Matrixie", ale mimo że jasne jest w jakich scenach występują, to nie są one widoczne gołym okiem.

Sama nie wiem, jaką ocenę otrzymała ode mnie "Troja"... Dużo w niej rzeczy dobrych lub bardzo dobrych, ale atuty te stają się mniej widoczne przez ogromne wady, jakimi są dialogi i spłycony wątek miłości pomiędzy księciem Troi a najpiękniejszą kobietą świata. Wydaje mi się, że w skali ocen szkolnych jakość filmu odpowiadałaby czwórce z minusem, ale tak czy owak najlepiej przekonać się samemu o słuszności mojej oceny.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (9)

zobacz wszystkie