Recenzja serialu Simpsonowie (1989)
Neil Affleck
Bob Anderson

Life in Hell

Homer powiedziałby tylko: D'Oh. Po latach oczekiwań ktoś nareszcie wpadł na pomysł, żeby wydać w Polsce na DVD jeden z najpopularniejszych, najbardziej kultowych, najulubieńszych (bla, bla, bla) ...
Filmweb sp. z o.o.
Homer powiedziałby tylko: D'Oh. Po latach oczekiwań ktoś nareszcie wpadł na pomysł, żeby wydać w Polsce na DVD jeden z najpopularniejszych, najbardziej kultowych, najulubieńszych (bla, bla, bla) seriali wszech czasów, czyli "Simpsonów". Na razie trafia do nas liczący 13 odcinków pierwszy sezon, ale jeśli wyniki sprzedaży zadowolą dystrybutorów, to już wkrótce doczekamy się kolejnych.

Siedząc w poczekalni gabinetu producenta Jamesa L. Brooksa, Matt Groening nie spodziewał się raczej, że za chwilę wymyśli rodzinę, która odmieni oblicze amerykańskiej telewizji. Był wówczas 31-letnim rysownikiem, który odniósł sukces dzięki komiksowi pod znamiennym tytułem "Life in Hell". Gdyby nie strach przed utratą praw autorskich, Groening przerobiłby najprawdopodobniej swoje historyjki o królikach na serię animowanych skeczy, które zabawiałaby publiczność "Tracey Ullman Show". Widmo odarcia z własności intelektualnej zmusiło go jednak do wysilonej inwencji. Tak powstali mieszkający na przedmieściach miasteczka Springfield Simpsonowie.

Po trzech latach goszczenia w programie Ullman pokręcona rodzina otrzymała własny serial, szybko stając się czołową propozycją telewizji Fox. W grudniu minie dwudziesta rocznica wyemitowania pierwszego odcinka "Simpsonów". Stacja nawet nie myśli o tym, by zakończyć nadawanie serialu. Wyniki oglądalności są wciąż wysokie, zaś zrealizowany w 2007 roku film kinowy o przygodach dysfunkcyjnej familii zarobił na całym świecie ponad pół miliarda dolarów, potwierdzając tym samym siłę przebicia rysunkowej ferajny.

Widzowie kochają "Simpsonów" za poczucie humoru o mocy elektrowni jądrowej, w której pracuje głowa rodziny – tępy, choć poczciwy Homer. Twórcy, żonglując popkulturowymi odniesieniami, stworzyli uniwersum będące swoistym barometrem obyczajowym Amerykanów. Już w pierwszym sezonie komediowa pościel służyła jako okrycie dla takich problemów, jak: bezrobocie, niesnaski małżeńskie, rola kobiety w społeczeństwie czy świadomość historyczna. Przede wszystkim jednak serial Groeninga, wraz z debiutującym mniej więcej w tym samym momencie "Światem według Bundych", był zapowiedzią zmian, jakie miały nadejść w telewizji za Oceanem. Lukier został zastąpiony przez kwas solny, który roztapiał gładką powierzchnię rzeczywistości na ekranie odbiornika.

W jednym z odcinków Homer wybiera się wraz z Marge i dziećmi na terapię mającą  zamienić ich w porządną, kochającą się rodzinę. Gdy tradycyjne metody zawodzą, psychiatra sięga po elektrowstrząsy. Wszystko na nic – Simsonowie, rażąc się prądem, doprowadzają do awarii elektryczności w całym mieście. Zawiedziony lekarz zwraca im pieniądze, a także dokłada drugie tyle, prosząc tylko, aby żadne z nich nie mówiło nikomu o nieskuteczności jego metod. Nieoczekiwanie wzbogaceni Simpsonowie postanawiają kupić sobie nowoczesny telewizor. Szczęśliwa rodzina wraca do domu, pokazując widzom, że pozorna patologia jest w gruncie rzeczy normalna. I zabawna.

3-płytowe wydanie DVD zawiera m.in. komentarze audio, materiały o realizacji oraz niepokazywane wcześniej gagi. Dodatki nie zostały przetłumaczone na język polski. Obraz w formacie 4:3, a dźwięk – Dolby Digital 2.0. Serial możemy obejrzeć z napisami bądź lektorem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (48 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)