Recenzja filmu Trzynastka (2003)
Catherine Hardwicke

Małe kobietki

Świat nastoletnich bohaterek debiutanckiego filmu Catherine Hardwicke przeraża. Jaka jestem, jaka mam być? - zdają się pytać Tracy i Evie - dwie trzynastolatki z Los Angeles, którym większość ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Trzynastka (2003)
Świat nastoletnich bohaterek debiutanckiego filmu Catherine Hardwicke przeraża. Jaka jestem, jaka mam być? - zdają się pytać Tracy i Evie - dwie trzynastolatki z Los Angeles, którym większość czasu pochłania zastanawianie się, jakie włożyć spodnie, żeby odpowiednio wyeksponować pępek, czy przekłuć sobie ten odsłonięty pępek albo język, a może jedno i drugie?

Przyjaciółki przechodzą przyśpieszony kurs wchodzenia w dorosłość, zwłaszcza Tracy, która zanim poznała Evie, bawiła się lalkami pod okiem mamy. Wzorowa uczennica pozostająca pod ogromnym wpływem swej koleżanki, z dnia na dzień staje się zbuntowaną nastolatką, która w poszukiwaniu mocnych wrażeń sięga po narkotyki, alkohol, przypadkowy seks, wagaruje i kradnie w sklepach modne ubrania. Szkoła i rodzina schodzą na dalszy plan, podobnie jak dawne znajomości i zainteresowania. Tracy spełnia swoje największe marzenie - wreszcie jest piękna, seksowna i popularna, jest taka jak Evie.

Catherine Hardwicke napisała scenariusz "Trzynastki" wspólnie z Nikki Reed grającą rolę Evie, która wykorzystała w nim osobiste doświadczenia. Widzimy nastolatki zachowujące się jak na wybiegu dla modelek. Poczucie wyobcowania i chęć identyfikacji z grupą powoduje gonitwę za atrybutami powierzchownej rzeczywistości, a wygląd zewnętrzny staje problemem numer jeden.

"Trzynastkę" niekoniecznie należy traktować jako portret młodego pokolenia, bo mam wrażenie, że wykreowany obraz jest nieco przerysowany, choć poważnie się zastanawiałam na ile to norma, a na ile odchylenie od niej. Niemniej jednak film nie jest błahą opowiastką dydaktyczną o narkotykach i dzieciach uprawiających seks. Obraz robi wrażenie, nawet jeśli miejscami twórcy udowadniają rzeczy oczywiste. Niewiele tu moralizatorskiego tonu, za to dużo autentyczności i mocnych, zapadających w pamięć scen.

Opowiadana historia wciąga i każe nam coraz uważniej przyglądać się związkom między bohaterami, które są pokazane w bardzo żywy i przekonywujący sposób. Ciekawa jest zwłaszcza relacja matka-córka, przede wszystkim dzięki wspaniałej Holly Hunter w roli Mel, która niewolna od własnych problemów, widząc jak córka oddala się od niej, próbuje metodą prób i błędów przeniknąć do świata Tracy.

Właściwie wszyscy w "Trzynastce" są chorzy na samotność, albo na nieumiejętność radzenia sobie ze sobą. Taka jest Evie, która zatraciła większość atrybutów swej dziecięcości, jej opiekunka - upijająca się do nieprzytomności podstarzała piękność, ulegająca wpływom Tracy, niedojrzała emocjonalnie Mel, która próbuje być dla córki raczej koleżanką niż autorytetem. Kobiecy świat w filmie Catherine Hardwicke pełen jest niepokoju, poczucia odrzucenia, wystrzałowych ciuchów i kolorowych błyskotek. Wypełniają go tęsknoty za silnym ramieniem i czułością, a także bolesne doświadczenia, których nic nie będzie już w stanie wymazać.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (69 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)