Recenzja gry L.A. Noire (2011)
Brendan McNamara

Miasto Brudu

W końcu! Po prawie 4 latach oczekiwania od premiery PC, ciągłego przesuwania terminów wydania spolszczenia i zwątpienia, co do tego czy w ogóle się ukaże, można wreszcie zagrać w L.A Noire  bez ...
Filmweb sp. z o.o.
Akcja "L.A Noire" rozgrywa się w roku 1947 w Los Angeles, czyli Mieście Aniołów. W trakcie rozgrywki wcielamy się w Colea' Phelpsa - weterana II wojny światowej, który po wojnie wstępuje w szeregi LAPD. Na początku gracz poznaje Phelpsa jako zwykłego krawężnika, ale z upływem czasu awansujemy na coraz to wyższe szczeble w machinie policji z Los Angeles. W trakcie swej policyjnej kariery zostajemy przydzieleni do 4 partnerów, a każdy z nich  nie jest tylko dekoracją, ale indywidualnością; posiada swoje cechy charakteru i swoje grzeszki. Są to kolejno: Stephan Bekowsky (najporządniejszy z nich), Finbarr "Rusty" Galloway (znudzony pracą policjant z wydziału morderstw), Roy Earle (policjant, któremu bliżej do gangstera, no ale cóż..) oraz Herschel Biggs (samotnik, którego oddział spłonął w stodole w trakcie I wojny światowej). W tej grze każda postać (pozytywna czy negatywna) ma swoją historię i motywacje. Ich wiarygodność potęgują świetnie podłożone głosy oraz mimika twarzy, ale o tym później. 

Miasto Aniołów jest takie tylko z nazwy. Piękne budynki, piękne kobiety, wykwintne bale, szybkie samochody to tylko maska prawdziwego Los Angeles, miasta przepełnionego brudem, narkotykami, prostytucją i moralną degrengoladą. Wszyscy ludzie z wyższych mają coś za uszami, a najwięcej ci najbardziej szanowani. W tym bagnie siedzą wszyscy: policjanci, politycy, producenci filmowi oraz biznesmeni. Nie ma tu miejsca na zwykłą przyzwoitość. Nawet Phelps, który z początku może być uważany za ciepłą kluchę, też ma swoje grzechy i choć są one w porównaniu do innych są niewspółmiernie niskie, to on zostaje ukarany. Można być  gangsterem, można wzbogacać się na krzywdzie innych, ale jak zdradzisz żonę (i to do tego z Niemką!) to stajesz się pogardzany. Ogólnie historia i brudny klimat kryminałów z lat 40 czy 50 jest tu największą zaletą.

photo.title

Misje oparte są na tym samym schemacie: jedziemy na miejsce zbrodni, szukamy poszlak, przesłuchujemy świadków, jedziemy dalej, szukamy poszlak, przesłuchujemy podejrzanych... i tak w koło. Z początku może wydawać się to nudne, ale z każda sprawa jest inną i gra staje się dość wciągająca. 

Graficznie pozycja prezentuje się, mimo 4 lat od premiery ładnie, choć nawet jak na rok 2011 to nie ma graficznych fajerwerków. Ale w końcu to nie grafika jest najważniejsza, ale... twarze, które zrobione są naprawdę znakomicie i to głownie na ich obserwacji polega przesłuchiwanie świadków. Czasem od razu widać, że mają coś na sumieniu, ale czasem trzeba dokładnie przyjrzeć się twarzy, by dojść do dobrego wniosku.

photo.title

Miasto jest naprawdę duże, można obejrzeć parę charakterystycznych widoków, ale co z tego, skoro jest zwyczajnie nudne. W LA nie ma kompletnie nic do roboty. Najbardziej brakuje szczegółów takich jak np. kupno samochodu, zakup garnituru czy pójście ze swoim partnerem do knajpy. No chyba że ktoś jest typem zbieracza, to wtedy może uganiać się za kilkudziesięcioma szpulami filmowymi, odznakami, odnaleźć wszystkie charakterystyczne miejsca czy ukryte samochody. W gameplayu brakuje również paru rzeczy, które umiliłyby rozgrywkę, jak dajmy na to tankowanie samochodu czy... zatrzymanie przez policję (tak, tak, no bo w końcu skąd zwykły krawężnik ma wiedzieć, że za kółkiem czerwonego cabrio siedzi pogromca bandytów - oficer Cole Phepls?). W grze dostępne jest również 30 misji dodatkowych, ale są one tylko 3-minutowymi zapychaczami.

Gra jak na dzisiejsze standardy jest dosyć długa. Przejście głównego wątku (wraz z DLC) zajęło mi jakoś 30 godzin, więc jest to dość sporo. A więc warto było czekać!
 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
Corlone_123
ocenia tę grę na:
1 10 7/10 dobra

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)