Recenzja filmu Za wszelką cenę (2004)
Clint Eastwood

Million Dollar Baby

Bez wątpienia najlepszy film Eastwooda. Przyćmiewa wszystkie jego dotychczasowe obrazy - łącznie z "Rzeką tajemnic" i "Bez przebaczenia", choć te oba też są świetne. Przez pierwszą godzinę obraz ...
Filmweb sp. z o.o.
Bez wątpienia najlepszy film Eastwooda. Przyćmiewa wszystkie jego dotychczasowe obrazy - łącznie z "Rzeką tajemnic" i "Bez przebaczenia", choć te oba też są świetne.

Przez pierwszą godzinę obraz wlecze się jak ślimak. Wszystko rozgrywa się powoli, Clint prezentuje świat bokserski bardzo spokojnie, wprowadza wątki humorystyczne w postaci niedoszłego boksera nieudacznika - Groźnego. Widz ma wrażenie, iż będzie to komediodramat o boksie. Coś jakby "Rocky" w babskim wydaniu. Troszkę to irytujące.

Jednak całe to zagranie jest świetnie przewidziane przez Eastwooda. Ot, wprowadza on troszkę luzu, by nieco osłodzić widzowi wstrząs, który ma nastąpić... Później zaczyna się szalone targanie emocjami widza, niektóre sceny naprawdę wciskają w fotel. Oglądamy już swoisty dramat opierający się na prostym schemacie filmu sportowo-obyczajowego, jednak to, co zrobili z tym schematem scenarzysta Paul Haggis i reżyser, to najprawdziwszy majstersztyk. Scenariusz ma w sobie ukryte smaki, jest jakby kilkuwarstwowy, a boks usuwa się na drugi plan.

Eastwood bawi się w filmie banałami, tworzy z nich ważne elementy całej kompozycji; nawet sceny, które od początku do końca da się przewidzieć - wyciskają łzy z oczu. Odniosłem nawet wrażenie, że jest to tak naprawdę pierwszy prawdziwy film Eastwooda, w którym Brudny Harry pokazuje swój talent reżyserski.

Jak już wspomniałem - boks schodzi tu na drugi plan, a na pierwszy wysuwają się relacje między trójką głównych bohaterów, a zwłaszcza relacja "ojciec - córka", jaką odgrywają Eastwood i Swank. I tak zwykła uczennica mistrza staje się dla niego najważniejszą osobą w życiu. Niby banalne, a jednak niezwykłe. Hilary Swank stworzyła najlepszą kreację, która jest (powiedzmy to sobie szczerze) genialna, najoryginalniejsza kreacja kobieca ostatnich lat. Z całym szacunkiem dla talentu współnominowanych do Oscara Annette Bening i Imeldy Staunton. Po prostu ona porwała mnie całkowicie.

Świetnie wypada także Clint Eastwood w roli starego mistrza - on i Swank doskonale wypadają w scenach, w których bezpośrednio zwracają się do siebie. Widać to zwłaszcza w scenie w szpitalu. Morgan Freeman też się sprawdził, aczkolwiek w "Skazanych na Shawshank" był - moim zdaniem - o klasę lepszy.

Dawno nie widziałem tak perfekcyjnie zrealizowanego dramatu sportowego. Mamy tu wszystko: pełen realizm walk bokserskich, świetne kreacje aktorskie, tradycyjny i sprawdzony montaż oraz (co najważniejsze) głębię filmu, która wyciska łzy i co najciekawsze - szokuje. Po seansie byłem lekko oszołomiony i długo rozmyślałem nad tym obrazem...

Czapki z głów! Brawo Clint!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 74% uznało tę recenzję za pomocną (19 głosów).
Rafikii89
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)