Recenzja filmu Pan od muzyki (2004)
Christophe Barratier

Moc Muzyki

Francuski dramat Pan od muzyki to film producenta Mikrokosmosu, Makrokosmosu i Himalai - obrazów, które odniosły spory sukces. Tym razem Christophe Barrtier postanowił podjąć wyzwanie ...
Filmweb sp. z o.o.
Francuski dramat Pan od muzyki to film producenta Mikrokosmosu, Makrokosmosu i Himalai - obrazów, które odniosły spory sukces. Tym razem Christophe Barrtier postanowił podjąć wyzwanie wyreżyserowania remake'u innego francuskiego filmu: Słowicza klatka Jeana Dreville'a. Ponadto został producentem i wraz z Brunonem Coulaisem skomponował muzykę.

Pełnometrażowy debiut Barrtiera już w chwili premiery został okrzyknięty kandydatem do Oscarów 2005 w kategorii filmów obcojęzycznych. Historia niespełnionego muzyka Celementa Mathieu, który trafia do domu dla trudnej młodzieży, wzrusza i bawi. Przenosi w magiczny, choć nie idealny świat dzieciństwa.

Pan od muzyki to tak naprawdę film o przemianie, odwadze, dobrym sercu i uzdrawiającej mocy muzyki. Nauczyciel – uczeń, odkrycie talentu lub po prostu wiara w dzieci to motywy znane już z wcześniejszych filmów takich jak: Buntownik z wyboru, Stowarzyszenie Umarłych Poetów czy Młodzi gniewni. Mathieu odnajduje nowe metody rozmowy z młodzieżą. Umiejętnie wykorzystuje siłę sztuki.

Pomimo dezaprobaty innych nauczycieli postanawia stworzyć chór. Krok po kroku wzbudza zainteresowanie uczniów i sam na nowo odkrywa w sobie wenę twórczą, pisząc utwory dla chłopców. Tu pojawia się przesłanie dla współczesnych pedagogów i wskazówka dotycząca kształcenia niesfornych i pozornie „niereformowalnych” młodych umysłów. Skoro sztuka staje się skuteczna w rzeczywistości filmowej, może warto zastanowić się nad wykorzystaniem jej w świecie nas otaczającym? Można się jedynie zastanowić, czy fakt, że wszyscy chłopcy nie dość, że zaczynają interesować się śpiewaniem, to okazują się do tego uzdolnieni, nie jest zbyt naiwny.

Chociaż jest to remake, akcja filmu nie została umieszczona współcześnie, lecz rozgrywa się w 1949 roku. Dzisiejsza młodzież raczej rapowałaby lub wrzeszczała w rytm muzyki Slayera niż stała w równym rządku śpiewając Mozarta na głosy. Czas jest również ważny ze względu na historyczny aspekt. Zaraz po wojnie we Francji panowało bezrobocie i bieda, co prowokowało do przestępczości, również wśród dzieci. Powstawało w tym czasie wiele domów poprawczych. W jednym z nich osadzona zostaje fabuła Pana od muzyki.
Psychopatyczny i szalony dyrektor stara się utrzymać żelazną dyscyplinę, stosując zasadę: akcja-reakcja. Dodatkowo nie wierzy w resocjalizację i zależy mu jedynie na utrzymaniu pozycji kierowniczej w zakładzie. Ogromna brama, drzwi zamykane na kłódkę, wielki, ponury budynek, szare, szerokie korytarze to otoczenie, w jakim znajdują się dzieci w wieku 7-17 lat. Codzienne apele na placu, musztra, brak zabaw, przyjemności i przede wszystkim śmiechu. To miejsce, gdzie nikt nie chciałby się znaleźć dobrowolnie.

W ten świat wkracza pewnego dnia łysy nauczyciel muzyki z lekką nadwagą. Od samego początku wywołuje kpiny uczniów i podpada dyrektorowi, subtelnie krytykując jego metody wychowawcze. Celement Mathieu to postać szczególna. Niepewny, zrezygnowany potrafi jednak dostrzec marzenia dzieci i nawiązać z nimi kontakt za pomocą zaufania, ironii i kpiny.

"Pan od muzyki" to prosta i naiwna historia operująca znanymi od dawna motywami. Odbiorca nie musi trudzić się w wartościowaniu metod stosowanych przez Mathieu i dyrektora, gdyż wyraźnie zostają zarysowane w barwach czarno-białych. Prostota fabuły pozwala jednak widzowi z zapartym tchem przeżywać problemy samotnych, dorastających chłopców, niemal zamkniętych w zakładzie poprawczym oraz dać ponieść się na fali muzyki krążącej wśród ponurych ścian budynku.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
blath
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie