Recenzja filmu Nasze jutro (2015)
Mélanie Laurent
Cyril Dion

Nadzieja matką zaradnych

"Nasze jutro" obala więc podstawowe mity, które są nam podawane jako aksjomaty. Drobne gospodarstwa są droższe od wielkich farm – fałsz. Wspólna waluta jest najlepszym pomysłem w dobie ...
Filmweb sp. z o.o.
Pierwsza scena dokumentu "Nasze jutro" zawiera apokaliptyczne doniesienia naukowców. Otóż według nich jesteśmy już w trakcie szóstego masowego wymierania gatunków. W skali życia człowieka jest to proces długotrwały, ale w skali istnienia Ziemi to zaledwie mgnienie oka. Stoimy więc na krawędzi zagłady. Tym bardziej że jedyne masowe wymieranie gatunków, o którym powszechnie wiadomo, dotknęło dinozaury. A było ono jednym z łagodniejszych, bo zniknęło wtedy "zaledwie" 70% gatunków. Tymczasem pod koniec permu (245-250 mln lat temu) koniec istnienia dotknął 90% wszystkich roślin i zwierząt!


Jest więc czego się bać. Ale "Nasze jutro", pomimo tak ponurego wstępu, wcale nie zamierza straszyć ludzi. Gwiazda francuskiego kina Mélanie Laurent i jej koledzy postanowili natchnąć ludzi nadzieją i optymizmem. Przekonują widzów, że wciąż nie jest za późno, by zmienić przyszłość. Zachęcają, byśmy zerwali z dotychczasowym sposobem myślenia i zachowania, żebyśmy odkryli alternatywne sposoby funkcjonowania. Przy czym "alternatywne" wcale nie oznacza "gorsze" lub "droższe", jak wmawiają nam  ci, którzy zarabiają na obecnym modelu życia.

I właśnie to stanowi o olbrzymiej sile "Naszego jutra". Zamiast bombardować widzów kasandrycznymi proroctwami, Laurent i spółka wynajdują ludzi i społeczności, które zakasały rękawy i czynią dobro. Bo francuski dokument nie jest teoretycznym referatem. Jego twórcy nie rozmawiają z "mądrymi głowami", które nie robią nic poza dywagowaniem na temat tego, co należałoby uczynić. Laurent odwiedza ludzi, którzy mają pomysły i wdrażają je w życie. A co najważniejsze: te koncepcje przynoszą rezultaty. "Nasze jutro" obala więc podstawowe mity, które są nam podawane jako aksjomaty. Drobne gospodarstwa są droższe od wielkich farm – fałsz. Wspólna waluta jest najlepszym pomysłem w dobie globalizacji – fałsz. Przerzucenie się na odnawialne źródła energii jest kosztowne i ekonomicznie nieuzasadnione – fałsz. Demokracja pośrednia w obecnej formie zachodnioeuropejskiej jest najlepszym system sprawowania rządów – fałsz. Edukacja szkolna wymaga jednolitego sytemu i uniformizacji podziału nauczyciel/uczeń – fałsz.

photo.title   photo.title   photo.title

Przesłanie "Naszego jutra" jest więc jego wielką zaletą. I warto, żeby nie zginęło. Jednak nie zmienia to faktu, że od strony czysto filmowej dokument Laurent i Cyrila Diona jest produkcją bardzo przeciętną. Co prawda twórcy starają się uatrakcyjnić przekaz, ale problem polega na tym, że owe atrakcje są trochę jak strzał w stopę. Zmieniają bowiem "Nasze jutro" w program edukacyjny lub propagandowy. A przez niektórych odbiorców może to zostać odebrane jako próba manipulowania przekonaniami lub wywierania wpływu. Wiele z formalnych rozwiązań zastosowanych przez autorów dokumentu przypomina też treści ze szkolnych podręczników. I to może odstraszać. Zwłaszcza tych widzów, którzy w kinie szukają przede wszystkim dobrej zabawy. To poważny problem filmu. Bo przecież ważne jest, żeby "Nasze jutro" zobaczyło jak najwięcej osób; dzięki temu zwiększy się nadzieja, że lokalne społeczności zaczną brać przyszłość we własne ręce i zapomną o ładnie wyglądającej, lecz otępiającej papce, jaką karmią nas codziennie massmedia. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 71% uznało tę recenzję za pomocną (28 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły