Recenzja filmu Nadzy (2002)
Doris Dörrie

Naga prawda

Doris Dörrie, także w świadomości polskich widzów, którzy jej filmy mogli oglądać m.in. podczas kilku Warszawskich Festiwali Filmowych czy przeglądów Młodego Kina Niemieckiego, zapisała się jako ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Nadzy (2002)
Doris Dörrie, także w świadomości polskich widzów, którzy jej filmy mogli oglądać m.in. podczas kilku Warszawskich Festiwali Filmowych czy przeglądów Młodego Kina Niemieckiego, zapisała się jako autorka obrazów poruszających bardzo uniwersalne tematy dotyczące miłości, ludzkiego szczęścia czy strachu przed starzeniem się i śmiercią. Nie inaczej jest w przypadku jej najnowszej produkcji.

"Nadzy" to historia trzech par młodych ludzi, z których każda znajduje się w innym stadium związku. Boris i Anette są całkiem szczęśliwi. Wiją sobie wspólne gniazdko, a mężczyzna, choć nie pozbawiony wątpliwości, jest już zdecydowany związać z Anette swoją przyszłość. Charlotte i Dylan, którzy ostatnio się mocno wzbogacili, przeżywają kryzys. Ich pragnienia i wyobrażenia o związku są totalnie różne i zbyt często oboje dochodzą do wniosku, że są sobie obcy. Feliks i Emilia po kilku latach wspólnego pożycia zerwali ze sobą, nie widząc celu, dla którego mieliby dalej wspólnie układać przyszłość. Jednocześnie są zagubieni - nie wiedzą jak poradzić sobie ze swoim życiem i wolnością i ogromnie tęsknią do siebie nawzajem.
Cała szóstka spotyka się na wspólnej kolacji. I choć wszyscy myśleli, że będzie to kolejne nudne i jałowe towarzyskie spotkanie, okazuje się, że jest ono szansą na odmienne spojrzenie na siebie, swoich partnerów i zastanowienie się nad sensem bycia razem.

Film jest bardzo kameralną historią, rozrywającą się w przeciągu jednego wieczoru wyłącznie w kręgu tych sześciu osób. Jako widzowie stajemy się świadkami pewnego przełomu w ich życiu, momentu, w którym ich związki i uczucia zostają wystawione na poważną próbę. Jednocześnie jest to dla nich wieczór, w którym puszczają emocje i więzy, które krępowały wzajemną szczerość. Oglądając ich zmagania można także dowiedzieć się wielu rzeczy o sobie i skonfrontować własne doświadczenia, przemyślenia i stosunek do partnera. Być może, tak jak i w moim przypadku, będzie to dla widzów okazja do szczerej rozmowy z partnerem, pozbawionego lęku wyjaśnienia sobie swoich oczekiwań, co pomoże nie tylko uniknąć przyszłych nieporozumień ale i poszerzyć horyzonty i wiadomości o osobie, z która dzieli się życie.

Nie tylko tematyka filmu jest interesująca, taka jest też jego forma. Gra świateł i kolorów staje się tu bardzo ważna i służy nie tylko jako tło, ale także jako podkreślenie nastroju bohaterów. Temu celowi służy także użyta w obrazie muzyka. Bohaterowie, co jest tu bardzo ważne, wyłącznie mężczyźni, na wzór "8 kobiet" śpiewają piosenki, które odzwierciedlają ich emocje w danej chwili. To bardzo ciekawa formuła, która sprawia, że ton filmu staje się lżejszy i tak jak samo życie, zyskuje ton śmieszno-tragiczny, w którym jest miejsce zarówno na zabawę jak i głębokie przemyślenia.

Film Doris Dörrie niezmiernie mnie urzekł. Nie jest arcydziełem, ani nie odkrywa Ameryki, nie daje też złotych środków na życie. Jest jednak niebywale temu życiu bliski, prawdziwy, a przy okazji stanowi dobrą rozrywkę w wymiarze niezłego aktorstwa, ciekawej formuły i interesujących zdjęć. Czegóż chcieć więcej?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).