Recenzja filmu Pod słońcem Toskanii (2003)
Audrey Wells

Nic szczególnego

Ostatnimi czasy hasło "ekranizacja światowego bestsellera" stało się niebywale chwytliwe. Wszyscy gnają bowiem do kina, by zobaczyć dlaczego owa książka stała się takim hitem. Historia musi być ...
Filmweb sp. z o.o.
Ostatnimi czasy hasło "ekranizacja światowego bestsellera" stało się niebywale chwytliwe. Wszyscy gnają bowiem do kina, by zobaczyć dlaczego owa książka stała się takim hitem. Historia musi być bowiem bardzo interesująca, skoro zaczytywało się w niej tyle osób na całym świecie. "Pod słońcem Toskanii" w brutalny sposób weryfikuje jednak ten pogląd.

"Pod słońcem Toskanii" to komedia o kobiecie, dla której rozwód okazał się momentem zwrotnym zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. W takim przypadku należy zacząć od nowa, i to najlepiej z daleka od byłego męża. Wybór pada na urokliwą Toskanię. Historia więc skupia się na próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości, i to w dwojakim sensie. Frances bowiem musi nauczyć się, nie tylko jak żyć w nowym otoczeniu, ale przede wszystkim jak poradzić sobie z samotnością. Na szczęście szybko zdobywa grono wiernych przyjaciół, a z czasem, jak nie trudno się domyślić, także i miłość. Scenariusz nie jest zatem wielce wyszukany. Przebieg samej historii jest bardzo łatwy do przewidzenia, a dialogi niejednokrotnie ocierają się o banał, a wręcz tandetę. Wzruszające przemówienia o sensie życia zbliżają tę produkcję poziomem do wielu sitcomów starej daty. Jest jednak i parę perełek, czyli kąśliwych i śmiesznych tekstów, jakie słyszymy z ust głównej bohaterki. Dotyczą one między innymi Polaków, którzy pracują przy remoncie nowo zakupionej posiadłości. Nasi rodacy zostali w filmie przedstawieni w bardzo pozytywnym świetle. Ale nie dziwi to, skoro w całej produkcji niemal wszyscy są skrajnie dobrotliwi i ckliwi. Nawet jedyny czarny charakter opowieści wzbudza ukrytą sympatię.

Jako historia o urokach Włoch "Pod słońcem Toskanii" nie sprawdza się prawie zupełnie. Mamy tu oczywiście mnóstwo świetnych plenerów i krajobrazów, jednak zdecydowanie zabrakło cennych uwag o starciu dwóch kultur. Trudno w ogóle tu znaleźć jakiekolwiek odniesienia do włoskiej tradycji czy kultury. Akcja mogłaby się równie dobrze toczyć w Polsce czy innym kraju Europy. Zmienić jedynie należałoby scenerię, a nie sam scenariusz. Jako historia o życiu produkcja także zawodzi. Twórcy sprzedają nam bowiem stare jak świat prawdy i robią to w wyjątkowo tandetny sposób. Jedynie więc film możemy traktować jako umiarkowanie zabawną komedię romantyczną. Jak na tego typu kino nie mogło zatem zabraknąć przebojowej ścieżki dźwiękowej. Praktycznie tylko tu znalazły się nawiązania do kultury Italii. Mimo to jednak tradycyjne melodie głównie ustępują miejsca starszym hitom muzyki popularnej.

Nieznaczną wartość filmu podnosi z całą pewnością Diane Lane. Dzięki tej utalentowanej aktorce postać Frances staje się nam znacznie bliższa. To tylko dzięki niej można z trudem przeżyć wiele scen, które porażają dawką lukru. Jednak nawet tak utalentowana osoba nie mogła udźwignąć całego ciężaru filmu. Trudno jednak wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli. Lane zatem ratuje resztki honoru twórców i za to powinni być oni jej dozgonnie wdzięczni.

"Pod słońcem Toskanii" kierowane jest głównie do kobiet. Jednak nawet zapalone miłośniczki komedii romantycznych nie odnajdą tu niczego nowego i interesującego. Jest to bowiem kolejna produkcja o miłości czystej jak łza. Nic więcej. Choć zapewne niektórym wystarczy to w zupełności.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 45% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)