Recenzja filmu LEGO® NINJAGO: FILM (2017)
Charlie Bean
Paul Fisher

Nie wszystko jest czadowe

"LEGO Ninjago: Film" jest fenomenalnie wyglądającą animacją i to właściwie jedyne, co z tego filmu zapamiętałem. Internetowi złośliwcy, twierdzący, że za trzecim razem się nie uda, mieli tym ...
Filmweb sp. z o.o.
Po wielu latach niskobudżetowych produkcji z klockami LEGO, które lądowały prosto na DVD, duńska firma zrobiła zwrot o 180 stopni, dogadała się ze studiem Warner Bros. i wspólnie stworzyli jedną z lepszych komputerowych animacji, jakie kiedykolwiek widziałem: "LEGO Przygodę". Zaraz za nią do kina wskoczył równie dobry "LEGO Batman", tak więc idąc do kina na "LEGO Ninjago: Film", spodziewałem się kolejnego solidnego filmu, do którego będę systematycznie wracał kilka razy w roku. 

photo.title

"LEGO Ninjago" porzuca niestety koncepcję mieszania ze sobą różnych światów, jak to miało miejsce w dwóch poprzednich produkcjach LEGO i skupią się wyłącznie na świecie wojowników ninja mierzących się ze złym Garmadonem. Film odcina się również od tego, co wypracował przez siedem sezonów emitowany w telewizji serial, nie będąc przy tym również rebootem czy prequelem – pokazuje po prostu wydarzenia z miasta Ninjago z zupełnie innej perspektywy. Nie spotka się to pewnie z zachwytem całkiem pokaźnej rzeszy fanów serialu, ale zupełnie niewtajemniczeni w świat Ninjago rodzice będą mogli zrozumieć, o co w nim z grubsza chodzi.

Przedstawionej w filmie historii brakuje jednak pazura, którym mogły pochwalić się "Przygoda" i "Batman". Poznajemy tu Lloyda, pozornie zwykłego dzieciaka z liceum, którego koledzy wyśmiewają i prześladuję, bo tak się dziwnie złożyło, że jego ojcem jest próbujący zniszczyć Ninjago Garmadon. Aby jednak było zabawniej, zawsze kiedy Garmadon wymyśla nowy plan zagłady miasta, Lloyd wraz z przyjaciółmi przebiera się w kolorowe stroje ninja (dzięki którym nikt nie wie, że to te same dzieciaki z liceum) i wspólnie odpierają kolejne ataki złego lorda. Wszystko zaczyna się jednak komplikować w momencie, kiedy Garmadon wymyśla broń, której powstrzymać nie są w stanie nawet niepełnoletni ninja. Największym problemem samej historii jest niestety to, że jest w stu procentach przewidywalna i nawet moja sześciolatka w połowie filmu szeptała mi na ucho, co stanie się dalej – i w większości miała rację.

photo.title

"LEGO Przygoda" miała fenomenalne przesłanie o budowaniu zestawów z instrukcji, kreatywności i o tym, aby nigdy nie zapominać, że w każdym z nas wciąż siedzi kilkuletnie dziecko. "LEGO Batman" rewelacyjnie rozkładał całą relację Batmana z Jokerem, bawiąc świetną akcją i żartami nie tylko dzieciaki, ale i dorosłych. Co do "LEGO Ninjago" – nie mam pojęcia, co chciał mi i mojej córce powiedzieć ten film. Czy to, że nieważne, jakiego ma się ojca, i nieważne, jak nas potraktuje, to warto dać mu szansę? Może chodziło o wyjątkowo niewyraźne przesłanie o przyjaźni i drzemiących głęboko w nas supermocach? Nie upieram się, aby każda animacja obowiązkowo miała głęboki morał – zadowoli mnie duża dawka dobrego poczucia humoru, którego tu niestety też zabrakło. Film nafaszerowany został dziesiątkami losowych żartów, z których żadnego nie pamiętałem dziesięć minut po wyjściu z kina. Oczami wyobraźni widzę sześciu (tak, sześciu!) scenarzystów pracujących nad tym obrazem, wrzucających co tylko im przyjdzie do głowy, bo każdy chciał się wykazać.

Bardzo często zagraniczne animacje ratuje polski dubbing, czasami wręcz stają się dzięki niemu dużo lepsze, jak w przypadku serii "Shrek". Dubbing "LEGO Ninjago", poza paroma słabymi momentami, jak obsadzenie Anny Wendzikowskiej i Filipa Chajzera w rolach Anny Wendzikowskiej i Filipa Chajzera prowadzących poranny program informacyjny, daje ogólnie radę i słucha się tego bez większego zażenowania. Jedyne zastrzeżenie mam do samego tłumaczenia, w którym główny zły nazywa bohatera "zboczkiem" – musiałem się nieźle nagłówkować, by odpowiedzieć mojeje córce na pytanie "Kim jest zboczek?".

photo.title

Ogromne wrażenie zrobił na mnie wygląd "LEGO Ninjago". Jakimś cudem magikom odpowiedzialnym za CGI udało się stworzyć film ładniejszy od "Batmana" i "Przygody" – myślałem, że to niemożliwe, a jednak się udało. Świetnie, pod kątem technicznym, rozwiązano też przeplatanie się klocków LEGO z elementami prawdziwego świata. Tak zupełnie z innej beczki, to chciałbym, by gry wideo osiągnęły taki poziom oprawy jak właśnie ten film.

"LEGO Ninjago: Film" jest fenomenalnie wyglądającą animacją i to właściwie jedyne, co z tego filmu zapamiętałem. Internetowi złośliwcy, twierdzący, że za trzecim razem się nie uda, mieli tym razem rację. Mam tylko nadzieję, że ten spadek formy to tylko chwilowa zadyszka, a nie zwiastun czegoś gorszego i kontynuacja "LEGO Przygody" wróci na właściwe tory.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 41% uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).
Marcin Dąbkowski
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie