Recenzja filmu Obłęd (2005)
John Maybury

Obłędna pomyłka

Jack po raz pierwszy umarł podczas wojny w Zatoce Perskiej. Raniony w głowę przez przestraszonego irackiego chłopca, zostaje uznany za martwego. Od pogrzebania żywcem uratowała Jacka lekarka, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Obłęd (2005)
Jack po raz pierwszy umarł podczas wojny w Zatoce Perskiej. Raniony w głowę przez przestraszonego irackiego chłopca, zostaje uznany za martwego. Od pogrzebania żywcem uratowała Jacka lekarka, która dostrzega słabe oznaki życia. Mija rok. Jack spotyka na drodze narkomankę i jej córkę, małą Jackie. Naprawia im uszkodzony samochód i rusza dalej. Spotyka tajemniczego kierowcę, który oferuje mu wspólną jazdę. Wkrótce zatrzymuje ich policja, a Jack traci przytomność. Gdy ją odzyskuje trafia do więzienia i jest sądzony za morderstwo policjanta. Uznany za niepoczytalnego, trafia do zakładu psychiatrycznego. Lekarz prowadzący, dr Becker ma kontrowersyjną metodę terapii - zamyka pacjentów zakutych w kaftan bezpieczeństwa w długiej, ciasnej "szufladzie". Gdy Jack w niej leży, ma wizje przyszłości. Minęło kilkanaście lat, mała Jackie jest już kobietą. Pracuje jako kelnerka i jest alkoholiczką. Sam Jack od dawna nie żyje – zmarł zaraz po przewiezieniu do szpitala. Bogatszy o tę wiedzę, wraca do swoich czasów. Decyduje się pomóc dziewczynie, rozwiązać zagadkę własnej śmierci. Jest to możliwe tylko przez powrót do "szuflady".

Ale czy tak naprawdę Jack żyje? Czy rzeczywiście Jack wylizał się z wojennego postrzału? A może umarł tam, w Iraku i oglądamy reżyserską wizję piekła oraz próbę odkupienia grzechów przez bohatera. Lub pogodzenia się z samym sobą. W końcu, jak nas uczą w amerykańskich filmach, nigdy nie jest za późno na zmiany w życiu i zawsze można liczyć na drugą szansę. A wędrówka, obłęd, szpital istnieją tylko w niematerialnej duszy bohatera. Trudno też uwierzyć, że podobieństwo imion Jacka i Jackie jest przypadkowe. Film zyskuje też wymowę antywojenną. Bo jakiż inny "grzech" popełnił głównych bohater, jeśli nie udział w konflikcie zbrojnym?
Choć to trop dość oczywisty, film zyskuje dzięki takiej optyce. Jeśli ją odrzucimy, pozostaje przyczepić "Obłędowi" etykietkę thrillera na pograniczu science-fiction. I lekko ziewać w trakcie projekcji. Z takiej "ziemskiej" perspektywy historia jest nieciekawa. O podróżnikach w czasie nakręcono lepsze filmy.

Ciekawy jest za to wątek pierwszej wojny w Zatoce. O weteranach z Wietnamu nie da się już powiedzieć nic nowego i ciekawszego niż do tej pory. W Ameryce wyrosło pokolenie, które nie ma wietnamskiej traumy wpisanej w życiorys. Dziś filmowy żołnierz przeżywa powrót z Bliskiego Wschodu, Bałkanów lub małego państwa w Afryce. Choć wygląda na to, że największy wysyp opowieści o irackich przeżyciach dopiero przed nami. "Obłęd" dopiero go sygnalizuje.

Obłędnie popularna para aktorów w głównych rolach nie zachwyca. Adrien Brody gra, jakby podczas pracy nad postacią oglądał w kółko "Lot nad kukułczym gniazdem". Natomiast przepiękna Keira Knightly robi na zmianę dwa grymasy – "usta szeroko zamknięte" oraz "lekko niedomknięte". I tyle. W wywiadach zwierzała się, że musiała się nieźle wstawić, by zagrać sceny miłosne z Brodym. Oglądając film, miałam wrażenie, że nie tylko przed nimi popijała.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 16% uznało tę recenzję za pomocną (283 głosy).