Recenzja filmu Scoop - Gorący temat (2006)
Woody Allen

Ojciec i córka

Przygotowując się do wyczekiwanej polskiej premiery nowego filmu Woody'ego Allena "Vicky, Cristina, Barcelona" postanowiłem przypomnieć sobie poprzednią komedię mistrza intelektualnego humoru pod ...
Filmweb sp. z o.o.
Przygotowując się do wyczekiwanej polskiej premiery nowego filmu Woody'ego Allena "Vicky, Cristina, Barcelona" postanowiłem przypomnieć sobie poprzednią komedię mistrza intelektualnego humoru pod polskim tytułem "Scoop – gorący temat". Osobą wiążącą obie wspomniane produkcje (poza samym reżyserem) jest jedna z bardziej rozpoznawalnych i utalentowanych młodych blondynek światowego kina – Scarlett Johansson.

"Scoop" oferuje nam dobrze znaną allenowską rozrywkę. Zaznaczę jednak od razu, że stworzony tutaj obraz odchodzi nieco od bardzo charakterystycznego, opartego przede wszystkim na ciętych, błyskotliwych dialogach w stylu Woody'ego. Mistrz w tym utworze skłania się bardziej, niż to na ogół ma miejsce, w stronę przeciętnego widza pożądającego sprawnej, szybkiej i zabawnej intrygi, niepragnącego wsłuchiwać się jedynie w rozmowy głównych bohaterów.

Wciela się w nieco inną rolę, od tych, jakie przeważały w jego twórczości. Jako już nieco starszy pan,  środek ciężkości swojego humoru odsunął już trochę od tematów damsko-męskich, kierując go ku uniwersalnej błazenadzie słownej, i nie tylko słownej.

Opowiastce komediowo kryminalnej towarzyszy słynny motyw muzyczny z baletu "Jezioro Łabędzie" dodając jej w pewnych momentach stosownego przyspieszenia. Zresztą nie trzeba się zbyt długo rozwodzić nad kompozycją utworu, której nie można niczego zarzucić. Wszystko ogląda się wyśmienicie, akcja jest niezwykle absorbująca, okraszona świetnym humorem Woody'ego. Nieważne, że to już było, liczy się to, że taka nawet odgrzewana strawa smakuje znakomicie.

Niektóre wywody Woody'ego są kapitalne. Wyraża on na przykład żal do dzieci, którymi przez całe życie trzeba się opiekować, a one następnie oskarżają cię o Alzheimera. Chcąc natomiast zabrać Scarlett na wystawną, urodzinową kolację proponuje jej McDonalda. Takie motywy humorystyczne przeważają w tym filmie – dotyczą stosunków ojca z córką, zamiast seksualnych relacji pomiędzy mężczyzną i kobietą.

Zdarzają się jednak opinie, które wyrażają żal za dawnym Allenem w dowcipny i błyskotliwy sposób analizującym stosunki damsko-męskie.  Ja widzę natomiast w "Scoop" świadome zaakceptowanie upływającego czasu, który skłania twórcę filmu do podejmowania innych tematów i wyzwań aktorsko-reżyserskich bardziej odpowiadających własnej pozycji w strukturze wiekowej społeczeństwa.

"Scoop" stanowi przykład świetnej komedii kryminalnej, znajdującej się po przeciwnym biegunie do filmu "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj", który również jest klasyfikowany jako ten sam gatunek. W przywołanym utworze humor jest dodatkiem do poważnej, nieraz brutalnej fabuły. W dziele Allena zaś cała opowieść, jej lekkość, gładkość ma znamiona komediowe, intryga kryminalna stanowi natomiast znakomitą przyprawę do dania głównego.

Takie połączenie w rytm muzyki Czajkowskiego przynosi rewelacyjny i odprężający skutek. Cały film z pewnością wart jest obejrzenia, a najbardziej popisy rajdowe Allena za kółkiem Smarta.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
jjarek
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)