Recenzja filmu Piekło (2005)
Danis Tanović

Ojcze, gdzie jesteś?

Czy można zrobić film religijny, dogłębnie mistyczny, bez Boga? Okazuje się, że można, a dowodem tego jest "Piekło" Tanovicia według pomysłu Kieślowskiego i scenariusza Piesiewicza. Sama historia ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Piekło (2005)
Czy można zrobić film religijny, dogłębnie mistyczny, bez Boga? Okazuje się, że można, a dowodem tego jest "Piekło" Tanovicia według pomysłu Kieślowskiego i scenariusza Piesiewicza.

Sama historia jest dość prosta, można by wręcz rzec banalna, bo też podobne dramaty spotkamy w każdym talk-show. Trzy siostry żyją samotnie. Nie stanowią rodziny, są sobie praktycznie obce. Nie mają ojca, którego postać owiana jest anatemą. Z chorą matką kontakt utrzymuje tylko jedna z nich. Każda z córek jest samotna i nieszczęśliwa w miłości. Sophie ma męża i dwójkę dzieci, lecz cóż to za mąż, który nawet ciałem jest już rzadko obecny. W jego życiu jest inna kobieta, Sophie zostaje odstawiona na boczny tor. Céline żyje samotnie, cierpi na bezsenność i jest tak bardzo spragniona uczucia, że zrobi z siebie idiotkę przed obcym mężczyzną. Anne z kolei rzuci się w wir romantycznych uniesień ze swoim profesorem, by wylądować twardo na ziemi, kiedy jej kochanek zapragnie pozostać wierny swej żonie.

Choć nie są tego świadome, ich problemy wynikają z traumatycznych zdarzeń z przeszłości. Konflikt pomiędzy matką a ojcem, który doprowadził do śmierci ojca, a zrodził się z nieporozumienia, stał się punktem kulminacyjnym w życiu każdej z sióstr. Zmienił on ich losy na zawsze, choć żadna z nich nie wie nawet jak bardzo. Bo też nie chodzi tu tylko o sam prosty fakt, że śmierć ojca w tak niesprzyjających okolicznościach (a wcześniej jego pobyt w więzieniu) sprawiła, iż bohaterki "Piekła" niezdolne są do konstruktywnych interakcji z mężczyznami. To byłoby banalne. One powtarzają tę samą historię. Sophie niczym matka zamknie dzieci przed ojcem. Céline, jak wcześniej Sébastien przed jej ojcem, obnaży się oczekując wyznania miłości, a zostanie odrzucona. Anne zakochuje się w swoim nauczycielu, a przecież jej ojciec, także nauczyciel, wpadł w kłopoty właśnie za sprawą zakochanego w nim ucznia. Oto piekło powtarzalności błędów z przeszłości. Oto część odpowiedzi na zagadkę, jaką stanowi tytuł.

Jednak "Piekło" to także film o konsekwencjach pochopnie wyciąganych wniosków.
Młode pisklę wypadło z gniazda. Cóż uczynić? Widząc bezradne, dopiero co wyklute pisklę, czyż nie uznasz je za istotę niewinną, której należy pomóc? Tak czyni jedna z postaci filmu. Nie wie jednak, że chcąc ratować życie, skazała inną istotę na śmierć. Pisklę bowiem wypadło z gniazda próbując pozbyć się konkurencji, wyrzucając jeszcze nie wyklute jaja. Uratowane powraca do przerwanego zadania i rozbija jajo w drobny mak, mordując prawdziwie niewinną, bo przecież jeszcze nienarodzoną, istotę. Oto inna scena. Otwierają się drzwi, w pokoju znajduje się para, która miała wszelkie powody uważać, że nikt im nie przeszkodzi. Ku zaskoczeniu wchodzących połowę pary stanowi nagi chłopiec, drugą dorosły mężczyzna w sile wieku. Wnioski nasuwają się same. Ich konsekwencją jest więzienie, przemoc i śmierć. Czy jednak wnioski te są prawdziwe i uzasadnione?

Dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. To druga odpowiedź na zagadkę, jaką jest tytuł. Człowiek wolny kierować się może tylko i wyłącznie własnym osądem. Problem w tym, że człowiek nie ma dostępu do pełnego zbioru informacji. Nie widzi całego, skomplikowanego obrazu, jakim jest życie, a jedynie jego fragment. Szafuje wyrokami na podstawie tej szczątkowej wiedzy, nie zdając sobie sprawy, jak poważne konsekwencje dla siebie i innych mają jego decyzje. Człowiek wolny okazuje się człowiekiem samotnym. Człowiek wolny, pozostaje istotą ułomną, a przez to staje się katem dla samego siebie. Życie zaś jego tu i teraz jest piekłem, którego sam jest architektem.

I tu objawia się w końcu nieobecny Bóg. W filmie aż trzykrotnie pojawia się postać odrzuconego Ojca. Ojciec jest postacią, która, nieobecna, wywiera olbrzymi wpływ na całe otoczenie. Brak staje się źródłem cierpienia i niezrozumienia. "Piekło" jest zatem opowieścią niezwykle bolesną i intymną o świecie, który odrzucił Boga, w którym ogłoszono słynne "Gott ist tod". W tym filmie nie ma Boga. W zamian odczuwalna jest przejmująca pustka, otaczająca płaszczem zwątpienia świat sióstr. Nie ma tu miejsca na nadzieję. Miłość nie istnieje. Są jedynie pragnienia, w większości niezaspokojone. Odrzucenie, które sprawia, że samemu człowiek czuje się odrzucony. I pozostaje tylko rola starca próbującego w kalejdoskopie odnaleźć sens utracony przez świat, kiedy Bóg umarł. Są tylko kawałki układanki. To niesamowite, jak wielki jest ładunek emocjonalny tego filmu. Jak potężną siłą może być brak. Kieślowski, Piesiewicz i Tanović mówią wprost: bez życia duchowego człowiek pozostaje niepełny i podobnie niepełne jest jego widzenie świata. Tylko wiara nadaje sens, pozwala zdarzenia widzieć w szerszym, pełniejszym wymiarze. Tylko wtedy Medea nie jest po prostu zbrodniarką.

Siłą "Piekła" jest bardzo inteligentny scenariusz, który Tanović wykorzystał do perfekcji. Po obejrzeniu filmu miałem spore problemy z napisaniem czegokolwiek o filmie, gdyż w głowie krążyło mi wiele różnych myśli. To, co napisałem, jest zaledwie drobną częścią mych przemyśleń. "Piekło" pobudza do rozmyślań o człowieku, zmusza do przyjrzenia się światu, w którym żyjemy. Jest źródłem inspiracji i głębokich przeżyć emocjonalnych. Tanović nie próbował na siłę narzucić jednej konkretnej idei, dzięki czemu dzieło jest pełniejsze, wielowarstwowe. Piękna muzyka i dobre zdjęcia stanowią znakomitą oprawę dla scenariusza.
W tym całym przedsięwzięciu najsłabszym ogniwem są aktorki. Och nie, Béart, Viard i Gillain zagrały dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze, a jednak scenariusz wymagał więcej. Zabrakło w nich tej iskierki, która sprawia, że postaci zaczynają żyć w oderwaniu od aktorów. Béart pozostała Béart, choć grała momentami świetnie, a Gillain cały czas przypominała mi się z roli u Ozpeteka. Najwyraźniej widać to w scenie spotkania z matką, gdzie po prostu nie ma magii, nie ma przekroczenia ograniczeń filmu. Cóż, być może nie jest to wina scenariusza, a reżysera? Być może Tanović nie jest reżyserem, który potrafi dobrze pokierować kobietami? Na wnioski na razie za wcześnie. To dopiero drugi film Tanovicia, zatem czas dopiero pokaże, jakim naprawdę jest on reżyserem.

W każdym razie, jeśli o mnie chodzi, Tanović lepiej wyczuł ideę "Piekła" niż Tom Tykwer "Nieba". Kto wie, może część trzecia tryptyku będzie już filmem wybitnym?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 69% uznało tę recenzję za pomocną (13 głosów).
torne
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)