Recenzja filmu Infiltracja (2006)
Martin Scorsese

Oscary a Martin Scorsese

Mistrz Scorsese w końcu dostał Oscara! Komu jak komu, ale temu człowiekowi nagroda należała się z pewnością. Na początku chciałbym jednak opowiedzieć o swojej niechęci do porównywania remake'ów z ...
Filmweb sp. z o.o.
Mistrz Scorsese w końcu dostał Oscara! Komu jak komu, ale temu człowiekowi nagroda należała się z pewnością. Na początku chciałbym jednak opowiedzieć o swojej niechęci do porównywania remake'ów z ich pierwowzorami. Po prostu dla mnie każdy obraz stanowi osobny twór. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych pomijanie tego rodzaju porównań jest niemożliwe. Ja nie będę jednak tego robił także z tego powodu, że pierwowzoru ("Infernal Affairs: Piekielna Gra") po prostu nie widziałem.

Krótko o zarysie historii. Akcja dzieje się w Bostonie, gdzie śledzimy poczynania dwóch świeżo upieczonych policjantów – Billy'ego Costigana i Colina Sullivana. Pierwszy z nich dostaje zadanie wejścia w głąb świata mafii i dostania się do jej przywódcy Franka Costello. Drugi zaś, od dziecka wychowywany przez Franka, szybko pnie się po szczeblach kariery policyjnej i staje się bardzo dobrym informatorem mafii.

W "Infiltracji" dostajemy obraz ciekawy przede wszystkim pod względem gry aktorskiej. Zacznę od najlepszych, czyli moich ulubieńców Leonardo DiCaprio i Jacka Nicholsona.

Leo imponuje mi, jak zawsze, swoją wrażliwością i pełnym pasji wcieleniem się w trudną postać Billy'ego Costigana. Pokazał w pełni nieobliczalność i zawziętość inteligentnego policjanta, który musi wtopić się w niebezpieczny światek mafii. Jack Nicholson - świetny. Krótko i zwięźle, sprawdza się zarówno z obłędnym uśmieszkiem i diabelskim wyrazem twarzy, jak i jako bezwzględny boss mafii, pilnujący porządku i interesu na swoim "podwórku". Mark Wahlberg stał się dla mnie osobną sprawą w tym obrazie. Jego pojawienie się na ekranie jest jak najmocniej świecąca latarka. Vera Farmiga, Martin Sheen i Alec Baldwin po prostu grają bardzo dobrze, doskonale dopełniając powyższe trio. Matta Damona zostawiłem sobie na koniec, ponieważ niestety muszę zaznaczyć jego słaby pokaz umiejętności. Pomimo tego, iż bardzo go lubię, nie mogę dopatrzyć się w jego grze pewnej wyrazistości i polotu, który w pewnej mierze określa prawdziwą wartość aktorskiego kunsztu. Matt był po prostu mało charakterystyczny i niepewny.

Wydawałoby się, że chociażby powyżej opisana obsada, nazwisko Scorsese i już mamy arcydzieło, ale tego tu nie uświadczymy... Reżyser nie pokazał nam negatywu świata współczesnej mafii i policji. Owszem mamy całkiem sprawnie nakręcony film, jednak reżysersko nic poza tym. Żadnych rewelacji. Największą zasługę w podwyższenie poziomu "Infiltracji" włożył scenarzysta. Opowiada nam historię na początku trochę skomplikowaną, z obrazem dwóch przeciwnych osobowości, które coraz bardziej zagłębiają się w powierzonej im infiltracji, notabene również przeciwnych światów. Podobało mi się wprowadzenie postaci pani psycholog, która po części połączyła głównych bohaterów. Zaś zakończenie poraziło mnie całkowicie i myślę, że nikt nie spodziewał się czegoś takiego.

Wiele obiecywałem sobie po tym filmie, sprawdziła się tylko część. To, że "Infiltracja" nie jest najlepszym filmem Martina Scorsese w jego karierze, wiedzą doskonale wszyscy, którzy widzieli chociażby "Chłopców z ferajny" czy "Kasyno". Oscary swoją drogą, konkurencja swoją drogą, a i tak nominowanych co rok różni przepaść. Czasami szczęście sprawi, że po prostu filmy bardzo dobre wygrają, a innym razem arcydzieła przegrają z arcydziełami (2008). Niezależnie od tego, co ja piszę i co o tym czytaliście, uważam, że należy samemu ocenić co i jak.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 48% uznało tę recenzję za pomocną (21 głosów).
HallamFoe
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (10)

zobacz wszystkie